Niedziela, 25 czerwca 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Nasze zdrowie
Nasze zdrowie

«
Błędy w przyjmowaniu leków
Uwaga na reklamy leków
Pot - wstydliwy problem
Anoreksja
E dodatki
Ile jest wart człowiek?
 

Krew darem życia?
Dwugłos na temat krwi

Trwa szeroko zakrojona kampania poświęcona krwiodawstwu. Niestety słychać tylko jeden głos - entuzjastów. Ci twierdzą, że krew jest lekiem jak każdy inny. Nie dodają tylko, że tak jak każdy inny lek, krew może zaszkodzić.

I szkodzi. Statystyki powikłań poprzetoczeniowych pokazują, że krew niesie z sobą poważne zagrożenia. Spróbujemy uporządkować wiedzę o krwiolecznictwie.

W czasie wakacji 2007 roku doszło do dwugłosu i polemiki medialnej dwojga fachowców - profesora medycyny i lekarza - oboje na ministerialnych stanowiskach, choć w różnych resortach (w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza), a dotyczących akcji oddawania krwi przeprowadzonej podczas młodzieżowego koncertu Przystanek Woodstock. Temat jest nadal aktualny, bo podczas ubiegłorocznego Przystanku powtórzono akcję, a jest ona także prowadzona przy innych okazjach np. meczu piłkarskiego na stadionie Śląskim w Chorzowie.

Przypomnijmy, w trakcie koncertu rockowego organizowanego przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka, będącego podziękowaniem za udział w narodowej zbiórce pieniędzy, doszło do ponownej zbiórki, ale tym razem krwi do celów medycznych. Zdaniem Hanny Wujkowskiej, doradcy ministra edukacji ds. promocji życia w szkołach, istnieje możliwość, że pacjenci, którzy otrzymają krew pobraną podczas Przystanku Woodstock, będą zagrożeni wirusem HIV czy żółtaczką. Z kolei minister zdrowia prof. Zbigniew Religa odpowiedział „Wujkowska mówi bzdury, krew jest bezpieczna”. O ile dobrze zapamiętałem, krew została przekazana do Instytutu Matki i Dziecka w Warszawie i została przetoczona dzieciom.

W sprawie krwi oddanej na Przystanku Woodstock ktoś mówi bzdury - Wujkowska, Religa, lub ja. Zdawać by się mogło, że ja, bo jak mogę się spierać z dwoma lekarzami w tym z profesorem o międzynarodowym autorytecie?
A oto moje zdanie. Jest nieco zbieżne ze zdaniem doktor Wujkowskiej. Przypomnijmy kilka faktów, o których w swej krytyce prof. Religa zapomniał. Krew jest żywą tkanką, która mimo XXI wieku nadal kryje wiele tajemnic. Rola krwi to nie tylko przenoszenie tlenu. Krew przenosi także składniki odżywcze, produkty odpadowe, elementy produktów wprowadzonych do organizmu np. alkohol, narkotyki, używki, nikotynę. Krew przenosi także wirusy i bakterie, a także toksyny i to pochodzące zarówno z przemiany materii organizmu dawcy, jak również pochodzące z otoczenia, w jakim dawca się znajduje. Mało tego we krwi znajdują się składniki będące reakcją organizmu na to, co się z organizmem dzieje np. antytoksyny, czy produkty reakcji organizmu dawcy na infekcje. Mało tego, we krwi krążą hormony i inne stymulatory organizmu, które powstają w danym momencie i są reakcją konkretnego organizmu, w konkretnych warunkach, na to, co się z organizmem dzieje np. adrenalina, czy „znieczulacze” będące reakcją na przekroczony próg bólu spowodowany np. hałasem. Co się z tym wszystkim dzieje po pobraniu krwi? Jaka jest żywotność wirusów i bakterii? Jak długo utrzymuje się stężenie alkoholu, narkotyków, nikotyny, co z adrenaliną i innymi hormonami? Tylko niech mi nikt nie próbuje wmawiać, że bakterie same umierają, alkohol wywietrzeje, a adrenalinę usunie się w procesie przygotowania krwi do transfuzji. A jaki jest wpływ substancji konserwującej (nie dopuszczającej do skrzepnięcia się pobranej krwi) na krew biorcy? Skoro zmniejsza krzepliwość, to tym samym spowalnia gojenie ran pooperacyjnych. Organizm człowieka jest wielką indywidualnością i niewiadomą! Widać to np. porównując genotyp ludzi. Czy geny dawcy - obce w organizmie biorcy są w stanie przekształcić się w zgodne z genami biorcy, lub żyć w symbiozie?

Skoro krew z Woodstock jest bezpieczna, to po co wymagania wobec zwykłych dawców zgłaszających się do Wojewódzkich Stacji Krwiodawstwa - mają być na czczo, trzeźwi i wypoczęci?

To, że punkty poboru krwi na Przystanku Woodstock kontrolował sanepid to dobrze, to, że dopełniono formalności by zminimalizować ryzyko (lekarz, ankiety) to dobrze. To, że odrzucono, aż 15 % chętnych to bardzo dobrze. Doskonale, że ujawniono krew oddaną przez nosicieli żółtaczki (3 przypadki), a nawet HIV (1 przypadek). Rodzi się jednak pytanie - ile i co przepuszczono?

Jakie ja mam kwalifikacje, by się wypowiadać?
Blisko czterdzieści litrów oddanej krwi, w tym ponad trzydzieści płatnie, w tym ponad dwadzieścia litrów plazmy immunizowanej, wiele przeczytanych publikacji poświęconych leczeniu krwią i bez krwi, a także jedną transfuzję. Moich ponad 150 wizyt w Stacjach Krwiodawstwa pozwoliło mi dokonać szeregu obserwacji, z których niektóre mogą szokować. Dawcy pijani, na kacu, napaleni nikotyną. Czy rzeczywiście oddawanie krwi dla dawcy jest nieszkodliwe?

Nasłuchałem się wielu opowieści o ofiarach oddawania krwi - nawet śmiertelnych. Ja też ponoszę konsekwencje. Plazmę oddawałem co dwa tygodnie - bodaj 450 ml czyli prawie pół litra za każdym razem. Organizm został przyzwyczajony do nadprodukcji - dziś mam nadciśnienie - a minęło kilkanaście lat od ostatniego oddania. Zapewniano nas, że nadprodukcja się wyciszy i nie będzie problemu. Nigdy nie usłyszałem przekonujących argumentów, że oddawanie krwi jest bezpieczne. Na nasze pytania słyszeliśmy tylko jakieś mętne tłumaczenia (ale mętność widzę dopiero dziś) i zapewnienia o bezpieczeństwie. I jeszcze jedno – aseptyka. Na Przystanku Woodstock krew była pobierana w specjalnym autobusie – dobrze, ale pobierano także w namiocie. Czy w namiocie można zapewnić należytą sterylność? Wiem, są polowe sale operacyjne, ale nie porównujmy, bo to nie ta sama klasa sprzętu. Pamiętam z moich czasów jak pielęgniarki pobierając krew miały rękawiczki na dłoniach i używały zestawów jednorazowych, ale rękawiczki bywały pokrwawione i używane seriami wobec kilkudziesięciu dawców.

Jak w praktyce wygląda oddanie krwi? Dawca zgłasza się do rejestracji, czeka, oddaje krew do analizy, czeka, wizyta u lekarza, czeka, kawa na podniesienie ciśnienia, czeka, oddanie, czeka, rozliczenie - wpis do książeczki, talony na posiłek, czeka, posiłek - pobranie czekolad i wreście do widzenia. Trzy do nieraz ośmiu godzin - dawcy plazmy musieli czekać na zwrot krwinek, które po odwirowaniu plazmy wracały do organizmu dawcy.
Tak było za moich czasów i w różnych Punktach różnie to bywało. Jedno, co łączyło to czekanie i ten element na pewno pozostał. A co robi człowiek jak się nudzi? Pali papierosy i to jeden za drugim. Co dzieje się z tą nikotyną? Co robi pracownik, który poprzedniego dnia zapił i nie miał siły iść do pracy? Idzie oddać krew - dostanie ustawowy dzień wolny. Co dzieje się z tym alkoholem? Między oddaniem krwi do analizy, a pobraniem jest dużo czasu, można, więc kaca leczyć - nie piwem, bo lekarz poczuje, ale wódką, albo w ogóle wypić, bo przecież w pracy dzień wolny. Nieraz widziałem, jak pobrana krew była z powrotem przetaczana dawcy, bo było w niej za dużo alkoholu. Nieraz pielęgniarki kpiły, że pacjent (biorca transfuzji) na stole będzie śpiewał „Góralu czy ci nie żal” - krew z alkoholem pieni się i od razu widać, że dawca jest „nieświeży”, ale pielęgniarki mimo to kwalifikowały tą krew do pobrania. Pewnie w ciągu tych 18 lat (od mojego ostatniego oddania) dużo się zmieniło, ale czy wszystko, co złe zostało wyeliminowane? Co z krwią zakażoną, której nie wychwycono? Ile istnieje zagrożeń (chorób), a ile się diagnozuje? Co z ludzką chciwością dopuszczającą ryzykowną krew? Niemożliwe? Możliwe. Przypadki żółtaczki wszczepiennej, innych rzadszych chorób, a nawet HIV, które biorca trzymał wraz z „Darem życia” karze zastanowić się nad tym, co pozwalamy robić z naszym organizmem. Śmiem twierdzić, że dziś sytuacja jest gorsza niż kilkanaście lat temu. Wiele przypadków zakażeń szpitalnych, epidemie sepsy, afery z Corhydronem, czy zanieczyszczonymi, sterylnymi strzykawkami. Lekarze popełniają błędy czasem z przemęczenia, a nierzadko z głupoty lub chciwości.

A bezpieczeństwo transfuzji? Otrzymałem transfuzję (choć jej nie chciałem, a zapewne można było jej uniknąć) i nie była ona bez konsekwencji. Dostałem krew „abstynenta”, bo od tamtego czasu nie mogę pić alkoholu, natomiast papierosów, a nawet dymu, mój organizm absolutnie nie toleruje. Z alkoholem to nie jest problem, ale w społeczeństwie tyranizowanym przez palaczy – to już poważny problem. Transfuzje podaje się osobom, których organizmy są osłabione, a wręcz wyniszczone chorobą i trudno im się bronić. Nierzadko biorca wraz z krwią dostaje niespodziankę – najczęściej WZW – wirusowe zapalenie wątroby, czyli żółtaczkę, ale zdarza się też HIV. Jakiś czas temu we Francji była wielka afera – świadomie dopuszczono do transfuzji zarażoną krew, a niedawno głośna była afera z bułgarskimi pielęgniarkami, które w libijskim szpitalu zaraziły wiele osób. W Polsce zdarzenia takie jak wielokrotne używanie sprzętu jednorazowego (dializy – kilkadziesiąt osób zarażonych żółtaczką), czy niedopilnowanie sprzętu do radioterapii (pięć kobiet poważnie poparzonych) i wiele innych przypadków pokazują, że przepisy przepisami, a niebezpieczeństwo popełnienia błędu przez człowieka jest bardzo poważne.


Czy transfuzja jest niezbędna, czy jest bezpieczna, czy można operować na otwartym sercu bez transfuzji? Jak poważni lekarze traktują żądania Świadków Jehowy, by leczyć bez krwi? Na te pytania odpowiada Prof. Z. Religa

Rodzi się jeszcze jedno pytanie – jakie są skutki przetoczenia krwi zebranej na Przystanku Woodstock? Minęło kilkanaście miesięcy i można już mówić o efektach leczenia. Czy wszystkie osoby, które tą krew otrzymały odczuwają tylko pozytywne skutki? Jeśli ktoś zna efekty tego leczenia prosimy o informację.

Podobną akcję krwiozbieractwa przeprowadzono przed meczem Polska - Belgia przy stadionie Śląskim w Chorzowie. Postawione wyżej pytania są i tu aktualne. W ubiegłym roku akcja na Przystanku Woodstock została powtórzona.

Stosowanie krwi i środków krwiopochodnych to kontrowersyjna metoda leczenia. Lekarze często jej nadużywają. Zdarza się, że wmuszają transfuzje nawet tym pacjentom, którzy tego nie chcą. Czy więc jesteśmy bezradni? Nie! Mamy prawo żądać alternatywnego leczenia środkami krwiozastępczymi i takiego prowadzenia operacji, które ograniczy stratę krwi operowanego. Lekarz, taki jak profesor Religa powinien o tym wiedzieć, zwłaszcza, że leczenie bez krwi jest znacznie tańsze i niosące znacznie mniej powikłań.

Cała Polska śledziła „przypadek” Przemysława Salety. Jego poważne komplikacje pooperacyjne to, prawdopodobnie - nie mam wglądu w dokumentację medyczną, a opieram się jedynie na enigmatycznych wypowiedziach lekarzy, z tych wypowiedzi zaś wynika, że doszło do powikłań poprzetoczeniowych. Wycięcie nerki to stosunkowo prosty zabieg - zwłaszcza, gdy jest wykonywany na zdrowym pacjencie. O wiele bardziej skomplikowane zabiegi – nawet transplantacje serca – wykonuje się bez użycia krwi. Rodzą się pytania dlaczego u Salety doszło do powikłań, kto był dawcą krwi, gdzie ją pobrano i najważniejsze - uprzedzając ewentualny pozew o zniesławienie stawiam je w oparciu o własne doświadczenie - co by było, gdyby pacjentem z komplikacjami nie był znany z pierwszych stron gazet Przemysław Saleta?

Już wkrótce wakacje. Będzie wiele okazje do akcji krwiozbieraczych. Ale to także okres większego zagrożenia zdrowia – zwłaszcza osób młodych, chętnie podejmujących ryzykowne zachowania. Młodzi są ofiarami, ale także sprawcami wielu wypadków. Warto także zastanowić się nad swoim postępowaniem – będziemy narażać własne życie niebezpiecznym i bezmyślnym zachowaniem, ryzykując niebezpieczną transfuzję czy też będziemy narażać innych oddając swoją krew?

Problematykę leczenia z użyciem krwi będziemy kontynuować. I nie chcemy ograniczyć się do krytykowania. Przedstawimy argumenty zarówno przeciwników, jak i zwolenników leczenia krwią, zwrócimy także uwagę na powszechnie stosowane na zachodzie leczenie z zastosowaniem środków krwiozastępczych i prowadzeniem operacji w sposób oszczędzający krew pacjenta.

(pi)
Kwiecień 2009

 
 


Więcej na ten temat:

 Magiczna krew
Szeroko zakrojona kampania poświęcona krwiodawstwu ma jeden głos - entuzjastów. Twierdzą, że krew jest lekiem jak każdy inny. Nie dodają tylko, że tak jak każdy inny lek, krew może zaszkodzić. I szkodzi. Ale dlaczego uważa się, że krew ma szczególne właściwości.

 Krew - ukrywane fakty
Co jakiś czas rozlegają się nawoływania do udziału w akcjach honorowego krwiodawstwa. Zachęca się argumentami, że to nic dawcę nie kosztuje, ratuje się komuś życie, że oddawanie krwi jest nieszkodliwe, bezbolesne i jeszcze dostaje się dzień wolny, oraz kilka czekolad.

Zobacz też:

 Na ratunek! Sobie i innym
Wypadek. Potrzebna pomoc. Natychmiast. Wiadomo, że należy zatamować krew, zastosować sztuczne oddychanie, masaż serca. Ale co dalej? Kogo powiadomić? Na co choruje ranny, na jakie leki jest uczulony? Liczą się sekundy... A co, gdy zdarzy się ostateczne?


Wszystkie artykuły w dziale:
Nasze zdrowie
Nasze zdrowie

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus