Czwartek, 19 października 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Bez polityki
Bez polityki

«
Nowe oszustwa SMSowe
Sumienie
Santo Subito
Konkordat
Zło. Dlaczego?
Efekt cieplarniany
 

Recepta na poprawę jakości dróg?
A może by tak zamknąć drogowców?

Podobno jeden TIR niszczy nawierzchnię jak 150000 samochodów osobowych. Dlaczego więc pozwala się jeździć TIR-om jezdniami nieprzystosowanymi do takiego użytku? Dlaczego nie korzysta się z dróg wodnych i kolejowych?

Ostatnio miałem okazję pojeździć samochodem dostawczym po województwie łódzkim. To prawdziwy horror. Horror zarówno na krajowej „jedynce”, jak i na lokalnych drogach np. Aleksandrów Łódzki - Lutomiersk.
W perspektywie wygląda nieźle, a w zbliżeniach...
(Foto: RGBplus)
Są odcinki niezłej nawierzchni, ale 80% to dziura na dziurze. Na „jedynce” na odcinku Zgierz - Ozorków były niedawno wykonywane prace remontowe związane z przecinającą „jedynkę”, na wysokości Emilii, autostradą A2. Zbudowano rondo z którego można wjechać na wjazd na autostradę. Rondo ma tak małą średnicę, że wiele TIR-ów się przewracało - podobno takie są standardy Unijne. Na pewno wypadki były spowodowane zbyt dużą prędkością - niedostosowaną do tak wąskiego przejazdu. Ale od momentu, gdy dorobiono szerokości jezdni po wewnętrznej ronda i poprawiono oznakowanie, wypadki stały się rzadkością. Czy koniecznie musimy papugować każdą Europejską głupotę? Teraz za to na tym rondzie tworzą się kilkukilometrowe kolejki - TIR-y tak bardzo spowalniają przejazd. Kolejny problem na tym odcinku to nawierzchnia. Mimo, że ma ona zaledwie dwa lata (może trzy?), to już są na niej głębokie koleiny, które mniejsze samochody prowadzą niczym szyny. Rozstaw kolein jest pod samochody ciężarowe, więc osobowe są przerzucane z lewej do prawej, często wprost pod wyprzedzający samochód. Co ciekawe jest odcinek bez kolein - to odcinek ocieniony wiaduktem autostrady. A zatem koleiny są spowodowane brakiem odporności asfaltu na nagrzewanie się od słońca, a nie wycieraniem, czy wygniataniem przez ciężarówki. Kto zawinił? Czy jest to wina technologii? Czy naprawdę nie można zrobić takiej mieszanki nawierzchniowej, która będzie odporna na temperaturę?

Najpierw wykłada się asfalt, a dopiero potem osadza studzienki.
(Foto: RGBplus)

Kolejny problem to przejazdy kolejowe. Przecinające je drogi są często ustawione pod takim kątem, że aby zobaczyć, czy przejazd jest wolny należałoby wysiąść z samochodu - dotyczy to w szczególności samochodów dostawczych typu „blaszak”, gdzie boczne szyby ograniczone są tylko do kabiny kierowcy. Torowiska są bardzo często na nasypie i podjazd do nich jest bardzo stromy, a do tego płyty wypełnienia przejazdu przez tory są pełne szczelin i dziur. Wymuszanie „Stopu” przed torami w tej sytuacji powiększa tylko niebezpieczeństwo.

Pęknięcie asfaltu nasiąknięte wodą, a wiosną... (Foto: RGBplus)

Osobny temat - już wywołany - to materiał z którego budowane są drogi, a w szczególności nawierzchnie. Skoro drogi pękają, asfalt się kruszy to jest to wina, albo przygotowania podłoża, albo jakości wykonania, albo jakości materiałów, bo na pewno nie ruchów tektonicznych. Problemem są także remonty infrastruktury podziemnej - różnych sieci kablowych, wodociągowych, gazowych. Pruje się jezdnie, a później łata byle jak i tak tworzy się kolejne dziury. Następnym tematem jest oznakowanie dróg. Ustawienie znaków, prowadzące do lekceważenia przepisów, a jednocześnie brak oznakowania w miejscach gdzie jest naprawdę potrzebne. Ogromnym problemem jest także widoczność na skrzyżowaniach i łukach dróg. Słupy, znaki drogowe, drzewa i krzewy zasłaniają nie tylko widoczność kierowcy, ale także same znaki bywają ukryte. W prosty sposób prowadzi do sytuacji kolizyjnych.

... i efekty wiosennych przełomów (Foto: RGBplus)

Fatalny stan dróg jest spowodowany przede wszystkim błędami w wykonawstwie i zaniedbaniami w remontach. Rodzaje uszkodzeń wskazują ewidentnie na błędy na różnych etapach budowy drogi. Drugi powód to zwykłe zaniedbania w należytym utrzymaniu infrastruktury. Czy ktoś odpowie za fuszerki i zaniedbania? A jest to przecież „sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym”. Może gdyby posadzić na jednej ławie oskarżonych Zientarskiego i pracownika Zarządu Dróg, który nie naprawił tej fatalnej hopki (wcześniej zginęło w tym miejscu dwóch ludzi), to może jakość dróg by się poprawiła?

(pi)
Czwartek
1 październik 2009


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Bez polityki
Bez polityki

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus