Wtorek, 27 czerwca 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Wokół domu
Wokół domu

«
Ogrodowy geniusz
Śnieg i Konstytucja
Jak długo przechowywać dokumenty?
Uwaga azbest!
Ile ... ma żarówka?
Błąd w imieniu prawa - audyt energetyczny
 

Śnieg i Konstytucja

Zima. Niektórym kojarzy się z radosną zabawą na śniegu, innym z zarabianiem na zabawie tych niektórych, a jeszcze innym z ciężkimi obowiązkami, do których należy m.in. odśnieżanie dachów i chodników przyległych do nieruchomości.

Przy okazji kolejnych śnieżnych zim media prezentują wypowiedzi przedstawicieli służb porządkowych – głównie Straży Miejskiej i Państwowej Straży Pożarnej, przypominające o obowiązku odśnieżania nie tylko chodników, ale także dachów i o karach grożących, za nie wykonanie tych prac. Rodzi się jednak pytanie – czy taki obowiązek jest zgodny z prawem wyższego rzędu, niż przepisy porządkowe i o zarządzie nieruchomościami? Czy nakaz odśnieżania chodników przez właścicieli przyległych posesji jest nakazem zgodnym z Konstytucją?

Czy można zmusić do odśnieżania osobę starszą, chorą, matkę z małymi dziećmi lub z innego powodu niezdolną do wykonania pracy ponad siły?
Czy można zmusić osobę pracującą na noc, by nad ranem odśnieżyła chodnik? Albo śpiocha? A to przecież w nocy spada zwykle najwięcej śniegu.
Co mają zrobić osoby, które w czasie opadów pracują, lub przebywają poza miejscem zamieszkania, lub mieszkają w innym miejscu?

Prawidłowo odśnieżony chodnik.

A co z dachami? Na niejednym dachu bywałem i nawet gdy byłem młody i sprawny, to chodzenie – zwłaszcza podejście do krawędzi - po - nawet niekoniecznie stromym dachu – nawet latem, nie jest łatwe. Zimą wejście na jakikolwiek dach bez przeszkolenia, sprzętu alpinistycznego i solidnego mocowania liny jest niemal równoznaczne z wypadkiem.

Takie sople to prawdziwa bomba nad głowami przechodniów.

Kiedyś był jeszcze obowiązek odśnieżania połowy szerokości jezdni – totalnie, ale nie bez powodu lekceważony. Na szczęście dziś już zniesiony.

Zmuszanie do wykonania określonej pracy, bez sprawdzenia czy taka praca może być wykonana i grożenie za to karą, to naruszenie praw człowieka. Praw gwarantowanych m.in. Konstytucją.

Służby komunalne idą na łatwiznę – łatwiej jest przerzucić obowiązek na obywatela, niż samemu wziąć się do roboty. Może trudno oczekiwać, by nasz dach miał obowiązek czyścić pracownik Przedsiębiorstwa Oczyszczania Miasta, ale chodnik – dlaczego nie?

Osiedlowa uliczka - śnieg nieodgarnięty, tylko rozjeżdżony.

Wojujący kapitalizm, który nie liczy się z jednostką, ale z zyskiem, przerzuca na obywatela obowiązki, jakim niekoniecznie jest w stanie podołać.


Postawiliśmy ten problem przed zaprzyjaźnionym z redakcją Komendantem Straży Miejskiej i … mamy dobrą wieść. Przynajmniej w sprawie chodników.

Ustawa mówi o obowiązku odśnieżania przez właściciela nieruchomości chodników przyległych do nieruchomości.
Jak to rozumieć?

dokument
Ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach - tekst jednolity (z zasobów archiwum Sejmu RP)

Ciągi komunikacyjne mają swoje pasy o różnym przeznaczeniu np. pas przeznaczony do ruchu pojazdów może wyróżniać – jezdnię, pobocze utwardzone, pobocze nieutwardzone, zatoki, miejsca parkingowe.
Podobnie ciągi piesze.

Ciągi piesze składają się z utwardzonych chodników i pasów zieleni (lub nieużytku) oddzielające nieruchomość od chodnika, czy chodnik od jezdni. Oczywiście w centrach miast zamiast pasów zieleni można spotkać wydzielone miejsca z posadzonymi drzewami, lub wolnostojące elementy ozdobne np. kwietniki.

Dziurawy chodnik, którego jest obowiązek odśnieżania.

Niestety drzewa i kwietniki nie mają wpływu na obowiązek odśnieżania, ale pas zieleni / nieużytku oddzielający utwardzony chodnik od nieruchomości zwalnia właściciela nieruchomości przyległej (która w tym momencie jest przyległa do pasa oddzielającego, a nie chodnika) z obowiązku odśnieżania – Artykuł 5.1.4 Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminie - tekst poniżej. Warunek – pas zieleni nie może być przynależny do nieruchomości, czyli musi być własnością miasta / gminy – właściciela drogi publicznej. A zatem wyznacznikiem jest nie ogrodzenie, ale rzeczywisty przebieg granic działki. Zwalnia z obowiązku odśnieżania właściciela nieruchomości przyległej, ale nie właściciela drogi publicznej do której chodnik należy, który ma ustawowy obowiązek utrzymania porządku i czystości na jezdni i chodniku.

Należy więc sprawdzić w dokumentacji nieruchomości jakie są granice działki. Czasem bowiem bywa, że właściciel odsuwa ogrodzenie od granic posesji i przeznacza taki teren na nieutwardzony parking, albo obsadza ozdobną zielenią. To jednak oznacza, że grunt nieruchomości PRZYLEGA do chodnika i właściciel nieruchomości przyległej ma obowiązek odśnieżania.

Jednak częściej występuje bardziej sprzyjająca okoliczność – miasto zwykle pozostawia wąski utwardzony chodnik pomiędzy dwoma pasami zieleni. A to przenosi obowiązek odśnieżania na właściciela drogi.
Jeśli jednak pas zieleni – będący własnością miasta – zostanie wyłożony kostką, lub innym tworzywem utwardzającym powierzchnię – nawet jeśli zrobi to na własny koszt właściciel nieruchomości przyległej – poszerza to szerokość chodnika i nakłada na właściciela nieruchomości przyległej obowiązek odśnieżania.

Dziurawy chodnik, którego nie ma obowiązku odśnieżania.

Ten sam, chodnik w okresie zimowym.

Pozostawione pasy zieleni zimą zwykle służą do składowania odgarniętego śniegu – którego nie wolno składować na jezdni. Właściciel drogi publicznej ma obowiązek usuwania nagromadzonego „śniegu, błota, lodu”, z czym w praktyce bywa różnie.

Jak z tej analizy wynika, przedstawiciele Straży Miejskiej (Państwowa Straż Pożarna zajmuje się dachami) wprowadzają społeczeństwo w błąd – nigdy w wypowiedziach medialnych nie słyszałem, jak należy rozumieć pojęcie „nieruchomość przyległa”, natomiast straszono mnie wysokimi karami. Pozostaje jeszcze problem odszkodowań za wypadek na nie odśnieżonym chodniku. Właścicielom nieruchomości polecam ubezpieczenie od Odpowiedzialności Cywilnej z tytułu posiadania nieruchomości. Koszt jest niewielki (kilkadziesiąt złotych rocznie), a ochroni przed skutkami nieprzewidzianych zdarzeń, ponadto ubezpieczyciel przejmie od nas problem wyjaśnienia odpowiedzialności z prawnym właścicielem chodnika.

Warto w gronie sąsiadów uzgodnić zasady odśnieżania i w przypadku, gdy po pierwszych większych opadach właściciel drogi nie oczyści chodników, warto skierować do niego pismo z żądaniem wyjaśnienia dlaczego nie wywiązuje się z ustawowego obowiązku. Jeśli zrobimy to w grupie, to nie zostaniemy zlekceważeni, a po drugie pozostanie nam podkładka, że to nie my lekceważymy odśnieżanie.

I jeszcze jedna uwaga. Można spotkać się z tzw. prawem powielaczowym – lokalnymi zarządzeniami, które mogą być sprzeczne z ustawą. W okresie zimowym często można spotkać się z zakazem parkowania na jezdni w godzinach nocnych, co jest uzasadniane „możliwą koniecznością” odśnieżania jezdni pługosolarkami. Jednak zasady korzystania z jezdni określa ustawa „Prawo o ruchu drogowym”, a w niej nie ma takiego zakazu i Straż Miejska, lub Policja nie może ukarać za pozostawiony na jezdni samochód. Jednak dla własnego dobra, jeśli mamy możliwość zaparkować samochód w czasie opadów w innym miejscu, to zróbmy to – ułatwimy odśnieżanie, a wiec i nam będzie się łatwiej i bezpieczniej jeździło.

Czy to jednak znaczy, że zimą musimy chodzić w alpinistycznych rakach i z głową wysoko zadartą, a najlepiej w kasku?

Oczywiście, że nie. Żyjemy w XXI wieku i ręczne odśnieżanie chodników to zacofanie. Traktorek jednoosiowy wyposażony w pług wirnikowy, lub lemiesz, to koszt około 1,5 tysiąca złotych. Mocniejsze i bardziej rozbudowane urządzenie wyposażone w lemiesz (spychacz), kosiarkę listwową, zamiatarkę i narzędzia ogrodnicze typu glebogryzarka, radło – można kupić za 3-6 tysięcy. Taki zestaw nie musi być zakupiony w komplecie, a przede wszystkim może być zakupiony przez większą grupę ludzi np. mieszkańców całej ulicy i wspólnie użytkowany, nie tylko zimą do odśnieżania, ale przez cały rok do pielęgnacji przydomowych trawników i ogródków.

Jednak znacznie lepszym rozwiązaniem jest sprzęt profesjonalny (koszt kilkanaście tysięcy złotych), zakupiony przez służby komunalne – lub małe firmy chcące zająć się usługami porządkowymi i obsługiwany przez jedną ekipę 2-3 pracowników. Taki sprzęt jest w stanie oczyścić 2 do 8 kilometrów bieżących na każdą godzinę pracy, a prawidłowo eksploatowany może służyć wiele lat. W przypadku używania pługa wirnikowego, jest możliwość ładowania śniegu na jadące równolegle wywrotki i natychmiastowego wywożenia.

Obowiązek porządkowania dróg publicznych (jezdni, ale także chodników) spoczywa na właścicielu drogi, a ten może ów obowiązek powierzyć wyspecjalizowanej jednostce – służbach komunalnych, lub podmiotowi gospodarczemu.
Bo to właśnie na służbach komunalnych powinien spoczywać obowiązek dbania i o jezdnie i o chodniki. Skoro to właśnie one są odpowiedzialne za stan techniczny, remonty, dziury itp., im też należy się prawo do odśnieżania. To służby komunalne powinny mieć prawo do wyłącznego używania środków chemicznych. Sypanie solą przez osoby prywatne – nie mające pojęcia o działaniu soli, dawkowaniu i momencie sypania, powoduje znaczne straty w ekologii, ale także zniszczenia np. butów, czy pojazdów.

Bardzo często można przecież spotkać dziurawe chodniki. Takie nierówności utrudniają sprawne usunięcie śniegu, powodują też uszkodzenia narzędzi. A przecież śpieszący się do pracy, chce jak najszybciej zrobić to, do czego się go zmusza i przystąpić do tego co powinien. Jeśli spoczywa na nas obowiązek odśnieżania dziurawego chodnika, żądajmy od właściciela drogi naprawy uszkodzeń.

Odśnieżanie dachu przemysłowego.

Podobnie dachy i rynny. Wyjątkiem są dachy obiektów wielkopowierzchniowych – supermarketów, hal wystawowych, widowiskowych i przemysłowych – z uwagi na zwykle niewielką stromiznę (często do środka dachu). Ale nie o nich ten artykuł – tam bowiem można, a nawet trzeba, zatrudnić specjalistyczną ekipę.
Do odśnieżania dachów na budynkach mieszkalnych mogą być dopuszczone tylko osoby po specjalnym przeszkoleniu i wyposażone w specjalistyczny sprzęt. Ile jest takich ekip? Czy emeryta, właściciela małego domku, samotną matkę stać na zatrudnienie fachowców – może nawet kilka razy w roku?

Istnieją elektryczne instalacje przeciwoblodzeniowe, które nie dopuszczają do zamarzania rynien, tworzenia się sopli i nawisów śniegu. Ale wystarczy przecież utworzyć w istniejących zarządach budynków, specjalistyczne ekipy, które będą gotowe do oczyszczenia dachów wielu budynków podległych temu zarządowi, a także innym – przecież ekipa może współpracować z kilkoma zarządami, czy świadczyć usługi właścicielom domków jednorodzinnych.

Ale żeby rozwiązać ten problem potrzeba dobrej woli – a z tym, w tym kraju nie jest najlepiej.

Powstaje sytuacja patowa – jest obowiązek, który jest niewykonalny, ale egzekwowalny i zagrożony karą. Mało tego – jest fałszywie interpretowany – nigdy nie słyszałem o zwolnieniu z obowiązku odśnieżania, gdy istnieje pomiędzy granicą posesji, a chodnikiem pas gruntu nie będący własnością nieruchomości przyległej.

Co zatem mogą zrobić osoby, które nie są w stanie spełniać obowiązku odśnieżania chodników i dachów?

Nie ma tutaj uregulowań. Na pewno należy ubezpieczyć nieruchomość od Odpowiedzialności Cywilnej (OC) – podobnie jak ubezpiecza się samochód. Można również wykupić OC osobiste, przy okazji innych ubezpieczeń osobowych.

Co daje OC?
Przede wszystkim przenosi ciężar naprawienia szkody na ubezpieczyciela. Oznacza to, że poszkodowany nie będzie dochodził roszczeń od nas, ale zostaną one zaspokojone przez naszego ubezpieczyciela, w ramach sumy ubezpieczenia, na jaką wykupiliśmy OC. Warto podkreślić, że OC nieruchomości, lub osobiste, to niewielki koszt – zależny od sumy ubezpieczenia – i zamyka się kwotą kilkunastu - kilkudziesięciu złotych rocznie. Należy pamiętać, że w przypadku wypłaty odszkodowania (ta zasada dotyczy także innych ubezpieczeń) Suma Ubezpieczenia zostaje pomniejszona o wypłacone odszkodowanie i może zajść sytuacja, że zabraknie środków na wypłatę następnego.
Przykład. Wykupiliśmy OC na kwotę 20 tysięcy złotych. Nawis śniegu spadł na samochód sąsiada i dokonał szkody na 15 tysięcy. Wściekły sąsiad pośliznął się na nie odśnieżonym chodniku i doznał skomplikowanego złamania nogi, co spowodowało wyłączenie z pracy na dłuższy czas i szkody na 10 tysięcy złotych. Razem daje to szkodę 25 tysięcy złotych. Ubezpieczyciel pokryje szkodę do wysokości SU = 20 tysięcy, a 5 tysięcy będziemy musieli dopłacić.
Ale możemy wykupić następne ubezpieczenie, które da nam ponowną ochronę, przy następnych zdarzeniach.

Warto więc nie oszczędzać zbytnio i realnie ocenić możliwości potencjalnych szkód, zwłaszcza, że OC chroni nie tylko przed śniegiem, ale również przed innymi szkodami wyrządzonymi przez nas samych, nasze dzieci, zwierzęta, przedmioty będące w naszym zarządzie – np. dziecinny wózek, rower, piłkę. Należy jednak zwrócić uwagę, na Ogólne Warunki Ubezpieczenia (OWU) – dokument, będący integralną częścią naszej umowy z ubezpieczycielem i który powinniśmy otrzymać nawet przed podpisaniem umowy, by zapoznać się z warunkami, które inaczej niż w OC motoryzacyjnym, (jednolite u wszystkich ubezpieczycieli) jest różne i może obejmować różne ryzyka ubezpieczeniowe.

Zwały nie wywiezionego śniegu przed wejściem do sklepu.

Ogólne Warunki Ubezpieczenia – tak jak większość tego typu dokumentów jest pisane tak, aby niewiele zrozumieć. Mamy jednak prawo żądać wytłumaczenia wszelkich niejasności, a jeśli agent ubezpieczeniowy coś kręci, to idziemy do następnego. Jest ogromny wybór towarzystw ubezpieczeniowych, a oferta pomiędzy nimi może się znacznie różnić. Na co zwrócić uwagę?

Ubezpieczenie powinno zawierać odpowiedzialność za czyny zawinione - wynikające ze świadomego działania, lub zaniedbań – czyli odpowiedzialność deliktową. Najlepiej zapytać się, czy obejmuje nie odśnieżone chodniki i dachy. Przy czym w przypadku szkody wynikającej ze świadomego zaniedbania, może zajść sytuacja, że odszkodowanie zostanie wypłacone, ale ubezpieczyciel będzie dochodził od ubezpieczonego zwrotu wypłaconego odszkodowania (regres) – i o takie szczegóły należy się dopytać, bo właśnie nimi różnią się oferty Ubezpieczycieli.


Pozostaje jeszcze uniknięcie mandatów. Tutaj nie ma rady – nie są przewidziane rozwiązania prawne wyłączające konieczność odśnieżania. Można jednak zgłosić niemożliwość wykonania takiego obowiązku do np. komendanta miejscowej Straży Miejskiej i komendanta Policji. Ale wtedy narażamy się na celowe kontrole – przecież wiedzą, że będzie nie odśnieżone. Wtedy pozostanie nam nie przyjęcie mandatu i wytłumaczenie swojej sytuacji przed Sądem Grodzkim, do którego zostanie skierowany wniosek o ukaranie, licząc na wyrozumiałość sądu, lub na dalszą drogę odwoławczą.

(pi)
Środa
26 październik 2011


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Wokół domu
Wokół domu

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus