Niedziela, 25 czerwca 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Wokół domu
Wokół domu

«
Ogrodowy geniusz
Śnieg i Konstytucja
Jak długo przechowywać dokumenty?
Uwaga azbest!
Ile ... ma żarówka?
Błąd w imieniu prawa - audyt energetyczny
 

Zgasić światła w samochodzie?

Powraca temat jazdy pojazdem z zapalonymi światłami. Są poważne głosy za ich zgaszeniem, bo nie osiągnięto spodziewanego efektu, natomiast koszty są znaczne.

Można by się odwołać do statystyk i porównać rok do roku wypadki, gdy jeździliśmy bez świateł i ze światłami. Ale nie od dziś wiadomo, że statystyka kłamie. Nie inaczej jest i tym przypadku. Takie dane nie mogą być prawdziwe, bo musielibyśmy porównywać dwa okresy, które różnią się znacznie ilością pojazdów w ruchu, ich stanem technicznym, a także strukturą - w ostatnim czasie przybyła bowiem w Polsce znaczna ilość jednośladów i to zarówno powolnych skuterów jak i szybkich ścigaczy. Dlatego też opinie statystyków w sprawie efektów jazdy na światłach znacznie się różnią.


Praktycy (policjanci z drogówki) nie widzą znacznej poprawy, ale podkreślają, że pojazd ze światłami jest lepiej widoczny i łatwiej uniknąć kolizji z nim. Jest jednak pewne „ale”, które sprawia, że ta pozytywna opinia nie może być ważąca. Otóż nie wszystkie pojazdy mają zapalone światła, światła są często takiej konstrukcji, że są niewidoczne, światło słoneczne często - zwłaszcza latem i w porze wieczornej - oślepia powodując, że reflektory nie są dostrzegane. Wiele nowych samochodów jest wyposażonych w reflektory o małej średnicy, w których dopiero soczewka nadaje kształt strudze światła i ta ich niewielka średnica sprawia, że plama światła jest tak mała, że nie jest widoczna. Podobnie często zdarzają się żarówki z zimnym, niebieskawym światłem, które też jest słabo widoczne. A przecież, aby przepis był skuteczny, wszyscy muszą go przestrzegać, czyli wszyscy użytkownicy drogi muszą być jednakowo widoczni.



Cały problem polega więc na tym, by wprowadzić raczej dodatkowe światło „dzienne”, a nie gasić reflektory całkowicie. Wystarczyłoby, gdyby pojazd miał zainstalowany jeden reflektor, o średnicy 15 centymetrów, wyposażony w kilkanaście diod świetlnych (LED), które przy niewielkim poborze mocy (jeśli będą połączone w układ szeregowy to pobierają kilkadziesiąt razy mniej niż żarówka) dadzą wystarczającą ilość światła, by pojazd był widoczny. W reflektorze „dziennym” nie chodzi o to by oświetlał on drogę, ale by był plamą światła widoczną z dużej odległości. Być może taka lampa byłby jeszcze lepiej widoczna, gdyby światło nie było czysto białe, ale np. zielonkawe, jak w niektórych lampkach rowerowych.

Osobiście byłem przeciwny jeździe z włączonymi światłami, ale dziś stwierdzam, że rzeczywiście mogą poprawiać bezpieczeństwo. Dzięki zapalonym światłom udał o mi się uniknąć co najmniej jednego wypadku - samochód osobowy wyskoczył mi z ulicy podporządkowanej, a ja zobaczyłem nie maskę, która zlała mi się z otoczeniem, ale właśnie światła i dzięki temu mogłem zahamować unikając kolizji.


Jeśli rzeczywiście zostanie zniesiony obowiązek całorocznej jazdy z zapalonymi światłami, to ja i tak będę jeździł z zapalonymi i innych kierowców też do tego zachęcam.
(pi)
 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Wokół domu
Wokół domu

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus