Wtorek, 27 czerwca 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Oblicza sportu
Oblicza sportu

«
Justyna Go Home?
Zakompleksieni kibice
Żelazkowcy
Kopniakiem w twarz?
Pół kopy kiksów
Piłkarze, czy piłkarzyki?
 

66 Tour de Pologne
Granice oszustwa w sporcie

Trwa 66 Tour de Pologne. Największa impreza kolarska w Polsce i jedna z bardziej liczących się w Europie. Od czasów Królaka, Szurkowskiego, a nawet Langa zmieniło się kolarstwo.

I nie chodzi tylko o to, że dziś kolarstwo to wielkie pieniądze, że nie ma zespołów narodowych i nie wiadomo komu kibicować. Również nie chodzi o to, że Polska nie ma dobrych kolarzy, którzy liczyliby się w Światowym peletonie.

Dzisiejszy sport jest podporządkowany sponsorom. Doskonale widać to na trasie wyścigu, która w miejscach kluczowych (start, lotne premie, meta) jest pełna reklam. Moda, by zakończenie wyścigu było na ulicach miasta, a końcówka to kilka rund po jego ulicach - sprawia, że przez kilkadziesiąt minut relacji mamy więcej reklam, niż kolarzy.

Rodzi to patologie. Pogoń za pieniędzmi powoduje windowanie wymagań wobec zawodników, a to z kolei sprawia, że zawodnicy szukają ratunku już nie w możliwościach swojego organizmu, a nawet nie w technice, ale w chemii - w różnego rodzaju wspomagaczach.

Niedozwolony doping, to nie tylko problem kolarzy. Lekkoatleci - a zwłaszcza biegacze i ciężarowcy - to stali klienci komisji antydopingowych. Pora także wziąć się za pływaków. Grad rekordów i medali jakie zebrał pewien pływak na Igrzyskach, niesamowity wzrost umiejętności reprezentantów gospodarzy Igrzysk, a także wiele kontuzji, a nawet śmierci zawodników - pokazują, że z dopingiem organy kontrolne sobie nie radzą. Wymyślane są nowe formy dopingu, nowe specyfiki, a i do uczciwości badań też można by mieć zastrzeżenia.

Wróćmy do Tour de Pologne, bo tu staje się widoczne inne zjawisko. Lider i praca na lidera.

Komentatorzy telewizyjni, wśród których są byli zawodnicy wielokrotnie podkreślali, że drużyna to lider, a reszta to wyrobnicy, którzy pracują na lidera i wiozą go - dzięki czemu oszczędza siły, a na końcu rozprowadzają go, jednocześnie przeszkadzają innym, tak, by lider mógł zająć jak najlepsze miejsce.

Czy to jeszcze sport?

Idea Pierra de Fredy barona de Coubertin, by sport był szlachetną rywalizacją legła w gruzach.

5 Etap Touru kończący się w Krynicy przyniósł niecodzienny widok. Oto zawodnik odskakuje od grupy uciekającej, zdobywa kilkadziesiąt metrów przewagi, a na 200 metrów przed metą przestaje pedałować, pozwala wchłonąć się grupie i zajmuje 5 miejsce. A było to w ponoć jego ulubionych warunkach - z górki i na mokrej nawierzchni (na zdjęciu - zawodnik podczas wywiadu). Zwyciężył mistrz Świata, który na ostatnich setkach metrów wyraźnie osłabł i znalazł się na dalekich pozycjach.

I właściwie można by sobie darować wytykanie nieuczciwości, gdyby nie komentarze - zwycięzcy, feralnego uciekiniera i komentatorów TV.

Zwycięzca w ciągu kilku minut ucieczki nie zauważył, że w sześcioosobowej grupie jest dwóch Polaków (wyraźne biało - czerwone koszulki), uciekinier nie potrafił wytłumaczyć dlaczego zwolnił, a komentatorzy po pierwszych słowach krytyki i zdumienia, szybko przeszli do wymyślania coraz bardziej zdumiewających i nierealnych usprawiedliwień.

I właściwie można by sobie darować wytykanie nieuczciwości, gdyby nie to, że owym feralnym uciekinierem był zawodnik reprezentujący drużynę i narodowość Polską.


Od lat kibice są głodni sukcesu Polskich kolarzy. W różnych wyścigach - niczym harcownicy - wyskoczą przed szereg, zdobędą kilka punktów na premiach, a potem plasują się na dalekich pozycjach.

W tym wyścigu było już kilka takich sytuacji. W bodaj wczorajszym finiszu też Polak wyskoczył, miał wolną drogę, ale było widać, jak zaprzestaje walki i spada na daleką pozycję. w którymś wcześniejszym etapie dwuosobowa ucieczka rezygnuje na dwa kilometry przed metą. Jeszcze wcześniej Polak w grupie uciekającej wygrał większość premii, ale na mecie był daleko z tyłu.

Dlaczego tak się dzieje? Czy rzeczywiście rola lidera wyznaczonego przez sponsorów jest tak wielka, że nawet zawodnicy z innych drużyn nie pozwalają sobie na niezaplanowane zwycięstwo?

Istotna jest także rola komentatorów TV - po dzisiejszym etapie usłyszałem, ze Polska prowadzi w klasyfikacji Narodowej (czy jakoś tak), ale takiej klasyfikacji oficjalnie nie ma. A w tych klasyfikacjach które są to w Drużynowej są na pierwszym miejscu, ale trzy następne drużyny mają taki sam czas, a drużyna na dziewiątym miejscu ma straty zaledwie 0,15 sekundy. W kilku innych klasyfikacjach w pierwszej dziesiątce jest jeden - dwóch. To pokazuje, że są aktywni i jest pewien potencjał. Dlaczego więc nie zwyciężają?

Minęły czasy sportowej rywalizacji. Już nie tylko piłka nożna jest przesiąknięta korupcją i nieuczciwością. Czy warto się pasjonować sportem?

(pi)
Czwartek
06 sierpień 2009


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Oblicza sportu
Oblicza sportu

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus