Czwartek, 19 października 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Bez polityki
Bez polityki

«
Nowe oszustwa SMSowe
Sumienie
Santo Subito
Konkordat
Zło. Dlaczego?
Efekt cieplarniany
 

Jest nas 7 miliardów

Październik kończy się znamiennym wydarzeniem – ludzkość zamieszkująca Płanetę Ziemia przekroczyła liczbę 7 miliardów. Jaki jest układ zaludnienia, jakie perspektywy na przyszłość i z jakimi problemami będziemy się borykać? A nade wszystko – Co przyniesie przyszłość?

Ludzkość przyrasta w tempie lawinowym – szacunki określają liczbę ludzi w połowie tego stulecia na poziom 25 miliardów, a to już naprawdę dużo. Zaledwie 200 lat temu na świecie żył miliard ludzi, 50 lat temu – trzy miliardy, a w 2000 roku po ziemi chodziło już sześć miliardów ludzi. Dziś jest nas siedem miliardów. Poprzedni miliard zamykaliśmy zaledwie 11 lat temu, a następny zapewne jeszcze przed 2020. Naukowcy szacują, że od początku swej historii, narodziło się około 83 miliardów ludzi. Nie mamy danych, jaką metodą to wyliczyli – czy uwzględniali Człowieka z Cro-Magnon, czy też Neandertalczyka. Nie dyskutując z przeszłością warto zastanowić się nad przyszłością. No chyba, że zaczniemy rozmawiać o zmartwychwstaniu, to wtedy może być tłok.

Tak naprawdę, to nie wiadomo ile nas jest. Czy ktoś policzył Indian Południowoamerykańskich, albo mieszkańców Subtropikalnej Afryki? Nawet liczba mieszkańców Indii jest nieznana, choć to właśnie Hinduska była typowana, ostatecznie ONZ wyróżnił noworodka z Manili na Filipinach. Choć własnych jubilatów wskazali Rosjanie – dwójkę dzieci, oraz Japończycy.


Dzisiejszym problemem jest starzenie się wielu społeczeństw, ujemny przyrost naturalny (m.in. w Polsce), niekontrolowany przyrost w krajach ubogich, oraz problemy społeczne takie jak głód, niemożność zwalczenia wielu chorób, susze i brak miejsc w których można w godziwy sposób zamieszkać.

Indie, w których obok wielkich bogaczy, żyje nieprzeliczona biedota, tworząca już całe miasta slumsów. Problem jest nie tylko w braku środków finansowych, ale w wykluczeniu społecznym, chorobach, niedostatku żywności, braku edukacji, braku perspektyw na przyszłość, życiu w warunkach urągających ludzkiej godności.

Jednocześnie Świat marnotrawi miliony ton żywności – nie tylko przez spekulacyjne manipulacje, błędną gospodarkę rolną, ale także głupotę. Jak inaczej można nazwać „zabawę” polegającą na obrzucaniu się pomidorami, pomarańczami, ciastem, czy innymi produktami spożywczymi? W wielu krajach są organizowane takie zawody – ostatnio również w Polsce, a niszczone są w ten sposób tysiące ton. Coraz modniejsze Hallowin to też okazja do zmarnowania milionów ton dyń, które – wiedzą o tym doskonale dietetycy, są niezwykle bogate w wartości odżywcze i są stosunkowo łatwe w przygotowaniu do spożycia.

Naukowcy poszukują nowych rozwiązań w rolnictwie – nowe gatunki roślin, często zmienione genetycznie, nowe metody nawożenia. Na szczęście zwierzęta nie poddają się tak łatwo manipulacji genami, ale i tu szuka się możliwości sztucznego zwiększenia wydajności hodowli.


Spróbujmy policzyć.

Powierzchnia lądów to 150 milionów kilometrów kwadratowych. Odliczając wody śródlądowe i wysokie góry załóżmy, że mamy do dyspozycji 100 mln km2, załóżmy, że polowa to lasy i pustynie – otrzymujemy 50 milionów km2 z przeznaczeniem na uprawy rolne.
50 milionów kilometrów kwadratowych to 5 miliardów hektarów. Jaki plon można zebrać z takiej powierzchni?
Działkowcy wiedzą doskonale, że z typowej działki pracowniczej (300 metrów kwadratowych czyli 0,03 hektara, czyli 33 działki pracownicze na hektar) potrafią zebrać plon, który w wybranym asortymencie zaspakaja potrzeby rodziny. Można więc założyć, że w normalnych warunkach – oczywiście przy prawidłowej kulturze upraw – do pełnego wyżywienia rodziny potrzeba dziesięciu działek – 3000 metrów kwadratowych.
Daje to nam 3 rodziny (czteroosobowe) na hektar, czyli 15 miliardów rodzin, czyli 60 miliardów ludzi. Zakładając 50% pomyłkę otrzymujemy 30 miliardów ludzi, jakie Ziemia jest zdolna wyżywić.

Zakładając populację 30 miliardów, przy powierzchni całkowitej lądów 150 milionów kilometrów kwadratowych otrzymujemy zagęszczenie na poziomie 200 osób na kilometr kwadratowy, czyli mniej niż w niejednym kraju obecnie. Dla porównania gęstości zaludnienia w Polsce to około 120 osób na kilometr kwadratowy, w województwie śląskim jest to 377 os/km2, małopolskim 216 os/km2, a w podlaskim i warmińsko-mazurskim tylko 59 os/km2. Wiedząc jakie są możliwości zagospodarowania nieużytków i ugorów w Polsce pozom 200 osób/km2 wcale nie jest przerażający.

Na czym więc polega problem?

Jest kilka czynników mających wpływ na zdolność wyżywienia ludzi na Świecie.
  • Zagospodarowanie nieużytków
  • Ograniczenie przemysłu
  • Likwidacja baz wojskowych, granic i pełna współpraca ponad narodami
  • Wprowadzenie metod produkcji rolnej bazującej na ekologii – pozwoli to zlikwidować kilka gałęzi przemysłu, a na to konto odzyskać powierzchnię uprawną
  • Ograniczenie chciwości materialnej społeczeństwa i działań producentów, świadomie produkujących wyroby o ograniczonej trwałości
  • Likwidacja rywalizacji produkcyjnej, która powoduje powstawania produktów podobnych i znaczne straty w zużyciu energii, surowców oraz zanieczyszczenie środowiska.
Aby to osiągnąć, potrzebny jest ponad światowy rząd, który byłby w stanie wprowadzić ład, porządek i organizację pozwalającą na osiągnięcie takiego efektu.
Czy to jest możliwe?

To nie jest możliwe.

Międzynarodowe rządy jakie zostały już powoływane pokazały, że nie są w stanie spełnić pokładanych nadziei.

Dwudziesty wiek przyniósł wiele prób utworzenia rządu skupiającego wiele narodów.

Zaczęli komuniści, którzy po rewolucji październikowej, swoje wpływy chcieli – a po II wojnie światowej – zrealizowali rozszerzyć na wiele krajów – jak się skończyło to wiemy.
W międzyczasie powołano (po I wojnie światowej) Ligę Narodów, która po następnej została przekształcona w Organizację Narodów Zjednoczonych. Miała być miejscem rozwiązywania konfliktów, by zapobiec wojnie – Liga Narodów nie zapobiegła II wojnie światowej, a ONZ nie zapobiegł kilkudziesięciu konfliktom, jakie wybuchły w drugiej połowie XX wieku. Gwoli ścisłości – ONZ uczestniczył w wielu misjach pokojowych, które ograniczyły liczbę ofiar, ale nie zapobiegły konfliktom.

Kolejną taką próbą jest Unia Europejska.
To są już czasy nam bliskie i „dobrodziejstw” Unii doświadczamy na własnej skórze. Oprócz realnych dobrodziejstw takich jak wyrównywanie poziomu życia, tworzenie prawa ponadnarodowego, czy otwarcie granic, mamy do czynienia z tworzeniem nierealnych przepisów i ogromną, pochłaniającą ogromne koszty biurokracją.

Istnieje kilka organizacji, skupiających ludzi wpływowych – najbardziej znane to Wolnomularze i Klub Bilderberg. Istnieją także organizacje tajne, a dokładniej o nie ujawnionej tożsamości (np. iluminaci), których istnienia nie można potwierdzić, ani zaprzeczyć, a które są posądzane o działania najczęściej spiskowe.

Również organizacje religijne – z największą – Kościołem Rzymskokatolickim, w ramach którego istnieją ruchy tajne mające wpływy o niewiadomym zakresie – ale istniejące, o czym świadczy doprowadzenie do upadku bloku komunistycznego, czy uległość władz Polski wobec żądań Kościoła, nie są w stanie poprowadzić przewodnictwa Światowego dla dobra całego społeczeństwa światowego.

Obecny kryzys pokazuje, że żadna z prób jakie zostały podjęte nie są skuteczne

Czy to jednak oznacza, że jesteśmy skazani na chemię GMO, betonowe blokowiska, nieustanny wyścig szczurów i coraz krótsze życie?


W historii był taki czas, kiedy pewien naród podlegał innej władzy. Dla tego narodu był to najlepszy okres.

Był to czas, gdy Żydzi wyprowadzeni z niewoli egipskiej, tworzyli społeczeństwo podlegle swemu Bogu-Jehowie – który sprawował nad nimi władzę za pośrednictwem wybieranych przez siebie najpierw sędziów, później królów.

Ale i wtedy dochodziła do głosu ludzka zawiść, chciwość i nawet doskonałe prawo Boże – wymagające i surowe, ale sprawiedliwe i dające rozwiązania w każdej trudnej próbie, nie było w stanie sprawić, by „naród krnąbrny”, mimo widocznych dobrodziejstw Bożego przywództwa podporządkował się Bogu i jego przedstawicielom.

Dziś jednak żyje pewien naród, który choć rozproszony po wszystkich państwach, tworzy zjednoczoną społeczność, żyjącą pokojowo nie tylko w swoim gronie, ale i ze swymi sąsiadami – czasem wrogo nastawionymi. Ten naród cieszy się dobrobytem polegającym na pełnej świadomości czasów w jakich żyją, obfitości „pokarmu duchowego”, jaki daje im siłę do funkcjonowania w tym Świecie. A mimo, że wielu żyje w krajach dotkniętych niedostatkiem, nie brakuje im tego co niezbędne.

To Świadkowie Jehowy

(pi)
Poniedziałek
14 listopada 2011


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Bez polityki
Bez polityki

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus