Czwartek, 19 października 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
On, Ona, Ono, Oni
On, Ona, Ono, Oni

«
Niespodzianka dla gwałciciela
Rodzinne koligacje
Rybak i Bogacz
Ze skrzydełkami, czy kubek?
Macierzyński w podstawówce
Homoseksualizm - czy to coś dla mnie?
 

Jaki duży ptaszek?

Dla wielu mężczyzn rozmiar ich męskości ma znaczenie wręcz mistyczne. Panowie pragną długiego i grubego. Paniom wydaje się, że pokaźne rozmiary męskości gwarantują satysfakcję. Czy mają rację? A może to kobiety swymi dużymi wymaganiami wpędzają mężczyzn w kompleksy?

O wielkości męskiego przyrodzenia krążą legendy. Im większy tym lepszy. Ale rodzi się pytanie – czy to prawda i jaki rozmiar jest normalny? A co to znaczy normalny? W dobie powszechności Internetu i zalewie internetowej pornografii, można sobie popatrzeć, porównać i pomarzyć. No chyba. że odwiedzimy strony na których prezentują się amatorzy – wtedy znajdziemy przegląd rozmiarów. Długie, krótkie, cienkie, grube, proste, zakrzywione, podniesione do góry i wiszące.

Drugą legendą są wytryski. Olbrzymie ilości spermy wystrzelające tak, że mogłyby przebić ściankę pochwy. Na pornoplanach zamiast spermy, krochmal leje się strumieniami, wpędzając mężczyzn w kompleksy – normalny mężczyzna wytryskuje około łyżeczki spermy.

Panie też mają swoje legendy np. punkt G – nikt go nigdy nie widział, anatomowie twierdzą, że go nie ma, ale wiele kobiet na samą myśl o nim dostaje orgazmu. Niewielu zwraca też uwagę na... kobiece rozmiary - choć mają znaczenie nie mniejsze niż rozmiary męskie.

Wróćmy do postawionego już pytania – jaki rozmiar męskości jest normalny? Pewną wskazówką są... rozmiary prezerwatyw. Prezerwatywa musi mieć wielkość dopasowaną do wielkości członka na który będzie zakładana. Jeśli będzie za duża to będzie spadać i nie zabezpieczy w należyty sposób, jeśli będzie za mała, to – będzie nadmiernie uciskać, pękać i powodować dyskomfort. Prezerwatywy są więc produkowane według rozmiaru uśrednionego dla danej populacji. Nie od dziś wiadomo, że murzyni mają większe rozmiary, azjaci mniejsze, europejczycy zaś, są gdzieś pomiędzy. Oczywiście prezerwatywa musi być nieco mniejsza, by mogła dobrze przylegać i nie spadać. Dzięki swej elastyczności dopasowuje się do nieco większych rozmiarów, natomiast panowie z mniejszym przyrodzeniem mogą mieć nieco problemów. Ci ostatni mogą stosować inne metody zapobiegania ciąży, jeśli jednak obawiają się AIDS i innych chorób przenoszonych drogą płciową mogą szukać stosownych rozmiarów w sexshopach, lub w sklepach Internetowych.

Rozmiar prezerwatywy „europejskiej” to długość 18 centymetrów, a średnica 3,2 centymetra, a zatem średnia wielkość członka to długość około 16 cm, a średnica około 3,7 cm. I w tym momencie wielu panów się uradowało, ale spora grupa popadła w kompleksy. Czy mają rację? Jakie jest znaczenie wielkości męskiego przyrodzenia dla satysfakcjonującego współżycia?

Ale ja jestem ciekaw jak sobie radzą panowie z poniższego filmu.



Nie od dziś wiadomo, że nie rozmiar ma znaczenie, lecz technika, a poza tym wrażliwość na bodźce, temperament i … kondycja fizyczna.

Ale, ale – co z kobiecymi rozmiarami? Nie możemy ich pominąć, gdy rozważamy satysfakcję ze współżycia. Kobiety, podobnie jak mężczyźni miewają różną wielkość narządów płciowych i nie jest ona związana z wielkością całego ciała. W przypadku kobiet możemy rozważać wielkość narządów zewnętrznych - czyli tego co widać, oraz głębokość i średnicę pochwy. Jednak i tu nie wielkość ma znaczenie.

Rodzimy się z określonymi predyspozycjami i rozmiarami, ale to nie znaczy, że jesteśmy w jakikolwiek sposób upośledzeni, czy ograniczeni. Inaczej murzyni byliby królami seksu, a azjaci poszkodowani.

Jest jeszcze jeden problem – to dopasowanie i to zarówno osobowości partnerów, jak i rozmiarów narządów płciowych. Powszechna w dzisiejszych czasach swoboda obyczajowa powoduje, że kobiety miewają kilku, a nierzadko wielu partnerów, co w połączeniu z ilością odbytych stosunków powoduje rozciągnięcie pochwy do rozmiarów największego z partnerów. Nierzadko też kobiety szukając wrażeń używają różnych mechanicznych wspomagaczy – już nie tylko klasyczny banan, czy ogórek, ale wibrator i dildo, ale także przedmioty codziennego użytku, a nawet dłonie i stopy służą do wprowadzania do pochwy i stymulacji. Powoduje to rozciągnięcie pochwy do nienaturalnych rozmiarów, a to sprawia, że normalny stosunek nie daje już satysfakcji. Poród, który również powoduje rozciągnięcie pochwy (kanału rodnego w tym przypadku) dzięki znacznej elastyczności macicy i pochwy stymulowanej porodem - jeśli tylko kobieta była w dobrej kondycji fizycznej, a poród następował bez komplikacji - nie powoduje nadmiernych zmian, jedynie u wieloródek można obserwować pewne rozciągnięcie pochwy spowodowane utratą elastyczności.

Przekrój przez męskie narządy płciowe.

W pogoni za wielkością mężczyźni stosują różne kremy, rozciągacze i pompki podciśnieniowe. Te ostatnie powodują napływ do członka dodatkowej krwi, co powoduje, że członek się powiększa - bardziej na grubość niż na długość, choć ponoć na długość także – przynajmniej według zapewnień producentów.
Kobiety również stosują pompki podciśnieniowe do powiększania sromu. Powoduje to nienaturalne przebarwienie, wygląd jakby opuchnięty i bardzo dużą podatność na podrażnienie mechaniczne – otarcia, ale także na różne infekcje.

Hedonistyczna pogoń za przyjemnością powoduje bezmyślne naśladowanie wzorców, które rzadko są dobrymi. Bo czy mogą być dobrym wzorcem „gwiazdy” porno? Albo osoby naturalnie obdarzone (mężczyźni!) większym rozmiarem? Panie w trosce o swą satysfakcję powinny raczej unikać stymulacji rozciągającej, eksperymentów z przedmiotami i pompek.

Jaka jest zatem rada? Czy jesteśmy skazani na wspomagacze, lub na brak satysfakcji? Oczywiście, że nie. Najprostsza rada to staranniejszy dobór partnerów. I nie „próbowanie” się przed ślubem, ale rozmowa i szczere przedstawienie swoich oczekiwań i potrzeb. Wstrzemięźliwość aż do ślubu? Tak, ta staroświecka rada jest receptą na wiele problemów trapiących współczesne małżeństwa, choć nie jest panaceum. Zmieniają się sytuacje, warunki życia, stan zdrowia – rodzą się konflikty, ale najlepszym chyba sposobem na łagodzenie problemów jest udane pożycie małżeńskie. Utrzymywanie kontaktów z tylko jednym partnerem sprawia, że kobiece organy dopasowują się do wielkości organów partnera, a stosując różne techniki współżycia (pozycje) można nie tylko urozmaicić pożycie, ale także naprawić drobne niedoskonałości anatomiczne. I tu dotknęliśmy sedna problemu. Dziewczęta w stanie dziewiczym mają pochwy bardzo ciasne, co w połączeniu z błoną dziewiczą sprawia, że pierwszy stosunek jest bolesny. Pochwa dość szybko rozciąga się do średnicy członka partnera i pozostaje tak przez wiele lat, aż do porodów, lub do naturalnego, wynikającego z wieku zwiotczenia. Tak więc staromodna rada, by mieć jednego partnera jest w tym przypadku gwarancją dopasowania – przynajmniej fizycznego.

Jeśli jednak w małżeńską rutynę wkradła się nuda, albo zdrowie / kondycja już nie ta, to czy można się wspierać? Oczywiście. Słynna już Viagra, Yohimbinum, Hiszpańska mucha, różne kremy, feromony, ale także różne męskie dodatki – nakładki pogrubiające i przedłużające członka, pierścionki uciskowe, pierścionki wibracyjne do podrażniania łechtaczki. Jeśli mają to być środki wspomagające, a nie zastępujące, to za zgodą obojga partnerów mogą urozmaicić współżycie, lub wspomóc, np. gdy kobieta ma orgazm łechtaczkowy, to używanie pierścionka wibracyjnego da satysfakcję nie tylko mężczyźnie, ale także kobiecie.

Staranniejszy dobór partnerów – to chyba najtrudniejsze. Świadczy o tym choćby liczba rozwodów.

Choć tak naprawdę, to rozmiar ma znaczenie. I to niemałe.



(stef)
Środa
29 lipiec 2009


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
On, Ona, Ono, Oni
On, Ona, Ono, Oni

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus