Czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Bez polityki
Bez polityki

«
Nowe oszustwa SMSowe
Sumienie
Santo Subito
Konkordat
Zło. Dlaczego?
Efekt cieplarniany
 

Yankee go home

Wizyta w Polsce prezydenta USA jest okazją do refleksji nad rolą największego mocarstwa, jego sile oddziaływania, potencjale gospodarczym, ale także jego przyszłością. Wszak wiadomo, że USA nie jest pierwszym mocarstwem. Jednak są znaki na Niebie i Ziemi, że ma być ostatnim…

Choć mówi się zwykle o mocarstwie Amerykańskim – to kontynent, więc w domyśle chodzi o USA, a nie USA / Kanadę – to jednak tak naprawdę chodzi o dwuczłonowe mocarstwo anglo-amerykańskie – w domyśle Wielką Brytanię i USA. Jest to naturalna konsekwencja zaszłości historycznych – podwaliny dały podboje poprzedniego mocarstwa – Rzymu, który dotarł do wyspy Brytania i tam zasiał swoją kulturę, a później w podbojach kolonialnych Wielkiej Brytanii, gdzie jedną z kolonii były ziemie Nowego Świata odkryte w Ameryce Północnej.

Trzy państwa kolonizowały Nowy Świat – Francja - zajęła północ, z tej kolonii narodziła się Kanada, Hiszpania - zajęła południowe części Ameryki Północnej, Środkową i wraz z Portugalią Amerykę Południową. W środek Ameryki Północnej wsiedlili się Brytyjczycy i uciekinierzy z Europy.
Ameryka (w domyśle Północna) stała się azylem dla uciekinierów politycznych, emigrantów ekonomicznych i zwykłych cwaniaków, a nawet bandytów. Potężny, bogaty kraj sprzyjał osadnictwu, dawał pole do popisu pracowitym farmerom, obrotnym fabrykantom, ale przede wszystkim cwaniakom.


Gdybyśmy filmy z gatunku „western” nazwali historycznymi, byłoby to daleko idące uproszczenie, ale jednak choć w większości fikcyjne, to obrazują wydarzenia jakie zdarzały się w czasach budowania państwowości USA. USA spłynęły krwią. Nie tylko krwią rdzennych mieszkańców i czarnoskórych niewolników, ale także krwią białych, biedniejszych, uczciwszych, słabszych sąsiadów, którym odbierało się ziemię, zabijało gdy się bronili, odbierało cały majątek.

Budowa kolei, dostęp do wody, pola roponośne – to najczęstsze powody napaści na białych osadników, przez białych bandytów. Na tej krwi wyrosły dzisiejsze potęgi finansowe i gospodarcze.

O tym się nie mówi. Przemilcza się ludobójstwo Indian, wyzysk i hekatombę czarnych niewolników.

Mimo, że mamy XXI wiek, to wyzysk trwa nadal, choć przybrał inną formę. Nadal istnieje segregacja rasowa i gorsze traktowanie Murzynów (przepraszam – Afroamerykanów) i Latynosów. O Indianach nie wspominam, bo żyją już tylko nieliczące się niedobitki.
Prześladowaniom podlegają także białe mniejszości narodowe – np. Polacy.

Ale USA wypracowało szczególny sposób zniewolenia społeczeństwa – i to nie tylko swojego społeczeństwa. Jednym słowem – „money”

Zamożność stała się dla amerykanów wyznacznikiem pozycji i prestiżu społecznego – miarą osiągniętego sukcesu.


Dlatego zdobywaniu pieniędzy poświęca się wszystko – nawet rodzinę. Pod pozorem zapewnienia lepszych warunków życia – czytaj większego domu, w bardziej prestiżowej dzielnicy, amerykanie biorą kredyty, a później pracują ponad siły, aby je spłacić. Już małe dzieci są uczone zarabiania – zastępy skautów przemierzają ulice sprzedając wypieczone przez siebie ciasteczka – to częsty motyw w filmach dla młodzieży. Niedawne załamanie gospodarcze pokazało, jak wielu żyje ponad stan – miasta są pełne domów wystawionych na sprzedaż przez banki, które odebrały je kredytobiorcom niezdolnym spłacać zaciągnięte zobowiązania.

Druga forma zniewolenia społeczeństwa to moralność. Są stany, w których stosunek w innej pozycji niż „misjonarska” jest niedozwolony i karany. Jednocześnie kwitnie hazard, pornografia i narkomania. W popularnych programach propaguje się rozwiązłość, uzasadnia działanie z niskich pobudek. Hitami eksportowymi USA są takie filmy jak „Dynastia”, czy obecnie wyświetlana „Moda na sukces”. Kinematografia jest nastawiona na budowanie wizerunku państwa jako niezwyciężonego, dającego możliwości życia w dobrobycie, ale jednocześnie surowo karzącego za popełniane przestępstwa.

System prawny, to osobna ciekawostka. Więzienia są pełne Murzynów i Latynosów, którzy często spychani na margines życia muszą uciekać się do przestępstwa, by zdobyć środki do życia. Ale w więzieniach wielu jest osadzonych za niewinność. Co i rusz dowiadujemy się, że z celi śmierci uwolniono niewinnie skazanego. A ilu niesłusznie skazanych stracono? Wynika to ze specyfiki prawodawstwa – gdzie wpływ na wymiar sprawiedliwości ma polityka. Kadencyjność prokuratorów i sędziów sprawia, że winny musi się znaleźć by można było ogłosić sukces i uzyskać poparcie wyborców, a „brudasa” i tak nikt nie będzie żałował.


Nie bez powodu w USA rozkwitł przemysł filmowy – fabryka snów, kreuje American dream – sen o równości, sprawiedliwości i bogactwie. Ale jest to sen z papier-mâché – tak jak z rozmiękczonej makulatury tworzy się filmowe dekoracje – kolorowe, piękne, ale tylko ozdobne, bez funkcjonalności, takie jest życie wielu amerykanów.

Demokratyczna swoboda działania sprawia, że każdy ma prawo realizować się w bardzo szerokim zakresie prawa dozwolonego. Powstają liczne inicjatywy gospodarcze i kulturalne, ale także religijne. Liczne kościoły i związki wyznaniowe powstają jednak głownie po to, by nabijać portfel ich twórcom. Niewiele jest tam Boga – są pieniądze. Mimo iż na ustach Amerykanów Bóg często gości. Częste są modlitwy, polecanie się Bogu. Nawet na banknotach.

Najpotężniejsze - jak sami o sobie mówią - mocarstwo – kraj olbrzymi, pełen wszelkich bogactw naturalnych, jest jednocześnie najbardziej zadłużonym krajem świata, zmuszonym do prowadzenia imperialnych wojen, by zaspakajać potrzeby gospodarki – a znów uściślając, nie gospodarki, tylko małej grupy osób czerpiących z tego finansowe korzyści.

Na terenie USA miała miejsce tylko jedna wojna – wojna domowa, znana jako wojna secesyjna, pomiędzy stanami południowymi w których obowiązywało niewolnictwo i stanami północnymi, zarządzanymi demokratycznie, bez niewolnictwa. Były jeszcze lokalne starcia z wojskami kolonialnymi Francji i Hiszpanii. USA tą wojnę wygrała – powstało dzisiejsze USA – super mocarstwo. Ale jest to jedyna wojna, jaką USA wygrała. Nawet udział w II wojnie światowej, zakończonej wygraną koalicji antyhitlerowskiej, trudno nazwać militarnym sukcesem. Ameryka poniosła ogromne i niepotrzebne straty, a zakończenie wojny zrzuceniem dwóch bomb jądrowych, by zdeptać już leżącego i zademonstrować swoją nową potęgą, chwały nie przynosi.

Następne wojny jakie prowadziły USA – Korea, Wietnam, Irak, Afganistan, to typowe wojny zaborcze – o wpływy, utrzymanie strategicznych baz wojskowych i o ropę naftową, zostały przegrane. Przegrane, choć propagandowo przedstawiane jako zwycięska walka o „zaprowadzanie i umacnianie demokracji”. Z tych samych powodów obalano inne legalnie istniejące rządy – choćby w Chile, czy doprowadzono do upadku państw bloku socjalistycznego w Europie. A wszystko chodzi o „kasę” – zwróćcie uwagę, ile produktów amerykańskich pojawiło się w Polsce po roku ’89.
Jednocześnie USA skrzętnie omijają inne kraje potrzebujące pomocy – jak choćby Sudan, czy Etiopię – tam nie ma bogactwa, nie ma więc o co przelewać krwi.



Jest jednak pewna książka, która opisuje przeszłość i przyszłość. Wielokrotne sprawdzenie się proroctw uwiarygodnia te oczekiwane. Jest tam również o USA.


Opisano pochód mocarstw światowych – od momentu pisania owych słów, do dni dzisiejszych – do samego końca. Książka „Proroctwa Daniela” wydana przez Watchtower tak opisuje to proroctwo. (rozdz. 4 ss. 57-60)

Daniel dalej mówi Nebukadneccarowi: „A że widziałeś stopy oraz palce po części z uformowanej gliny garncarskiej i po części z żelaza, królestwo to okaże się podzielone, lecz będzie w nim coś z twardości żelaza; widziałeś bowiem żelazo zmieszane z wilgotną gliną. A że palce u stóp były częściowo z żelaza, a częściowo z uformowanej gliny, królestwo to okaże się po części mocne, a po części okaże się kruche. To zaś, że widziałeś żelazo zmieszane z wilgotną gliną — zmieszają się z potomstwem ludzkim; nie będą się jednak trzymać razem, jedno z drugim, tak jak żelazo nie miesza się z uformowaną gliną” (Daniela 2:41-43).

Następujące po sobie mocarstwa światowe zostały wyobrażone przez poszczególne części posągu ze snu Nebukadneccara, od głowy aż do stóp. Logicznie rzecz biorąc, stopy i palce z „żelaza zmieszanego z wilgotną gliną” symbolizują ostatni przejaw władzy ludzkiej, który miał istnieć w „czasie końca” (Daniela 12:4).

Na początku XX wieku imperium brytyjskie sprawowało władzę nad co czwartym mieszkańcem ziemi. Innym mocarstwom europejskim podlegały dalsze miliony. Ale po I wojnie światowej imperia rozpadły się na poszczególne narody. Po II wojnie światowej tendencja ta jeszcze się wzmogła. W miarę nasilania się poczucia narodowościowego liczba państw na świecie dalej gwałtownie wzrastała. Dziesięć palców u stóp wyobraża wszystkie te współistniejące mocarstwa i państwa, gdyż w Biblii liczba dziesięć często symbolizuje zupełność w odniesieniu do spraw ziemskich (porównaj Wyjścia 34:28; Mateusza 25:1; Objawienie 2:10).

Żyjemy już w „czasie końca”, doszliśmy więc do samych stóp posągu. Niektóre rządy wyobrażone przez stopy i palce z żelaza przemieszanego z gliną rzeczywiście przypominają żelazo — są despotyczne, wręcz tyrańskie. Inne można przyrównać do gliny. Dlaczego? Daniel kojarzył glinę z „potomstwem ludzkim” (Daniela 2:43). Mimo kruchości gliny, z której je uczyniono, tradycyjnie ‛żelazne’ rządy muszą w coraz większym stopniu uwzględniać głos zwykłych ludzi, pragnących mieć wpływ na czynniki sprawujące nad nimi władzę (Hioba 10:9). Nie da się jednak pogodzić dyktatorskiej władzy z żądaniami prostego ludu, tak jak nie sposób połączyć żelaza z gliną. Jakże podzielony pod względem politycznym będzie świat w czasie zagłady tego posągu!


Proroctwo zapisane w Biblii XXVI wieków temu, dziś sprawdza się dokładnie (wkrótce obszerniejszy materiał o tych proroctwach). USA to kolos na nogach nawet nie glinianych, ale żelazno-glinianych. Tak jak papier-mâché skrywa słabości i niedostatek, tak USA skrywa swoją słabość – moralną, ekonomiczną i militarną. Doprowadzone do perfekcji tworzenie wizerunku – doskonale to widać w zachowaniu prezydenta Obamy – każdy gest, słowo, skłonienie głowy jest obliczone na tworzenie wizerunku. Również ogromne siły bezpieczeństwa zaangażowane w organizację wizyty tworzą wrażenie ochrony przed zagrożeniem, które jest mocno naciągane, a na pewno prowokowane imperialną postawą „mocarstwa”. Koszty jakie są ponoszone na zabezpieczenie dwudniowej wizyty pozwoliłyby nakarmić tysiące dzieci.

I za to wszystko politycy odpowiedzą przed Bogiem. Prawdziwym Bogiem.

(pi)
Sobota
28 maj 2011

Zdjęcia z zasobów Kancelarii Prezydenta RP

Cytaty z Pisma Świętego za Przekładem Nowego Świata


 
 


Zobacz też:

 Żandarm Świata
Na ekranach królują amerykańskie filmy. Co jest ich treścią? Sukcesy armii - reprezentowanej przez niezwyciężonych Marines, nieprzekupni policjanci, biznesmeni odnoszący sukcesy w całym Świecie, dzielni farmerzy borykający się z nieprzychylną przyrodą lub okrutnymi czerwonoskórymi.

 Nobel dla Baracka Obamy
Pokojową Nagrodę Nobla w tym roku otrzymał Prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama. Niby to nic nowego, nie on pierwszy, ale może ostatni...

 Wojenne matki
Każdy żołnierz ma swoją Matkę. Matkę, która najpierw rodzi, później wychowuje, a potem czeka. Córki się wyprowadzają, synowie idą na wojnę. Różne są motywy wyjazdu na wojnę. Różne są zachowania matek. Jedno co ich łączy, to niepewność o los ich dziecka.

 Noblista na wojnie
Mowa oczywiście o tegorocznym laureacie Pokojowej Nagrody Nobla - Baracku Obamie. Kontrowersje jakie wzbudziła ta nagroda nie milkną, a wręcz nowe decyzje Laureata podsycają je.

Zobacz również:

 Prezent ze składnicy złomu?
Polska armia dostała kolejny prezent od bratniej Armii Amerykańskiej. Tym razem są to nowoczesne i doskonałe samoloty transportowe. Mają tylko jedną wadę - wiek - liczą sobie trzydzieści - czterdzieści lat.

 Nangar Khel - chwała, czy hańba?
Obrońcy Ojczyzny zostali mordercami. Czy tego chcieli? Kto jest odpowiedzialny za to zdarzenie i inne podobne i to zarówno wśród Polaków, jak i Amerykanów? Jaka jest rola współczesnego żołnierza Wojska Polskiego?

 Tarcza antyrakietowa
Polacy dostali kolejny temat zastępczy. Zamiast podwyżek emerytur, autostrad i stadionów na Euro mamy problem tarczy antyrakietowej, która zainstalowana w Europie, ma chronić Stany Zjednoczone!

 Kryzys ekonomiczny - czym się skończy?
Ponoć na Świecie trwa obecnie jakiś kryzys ekonomiczny. Gdyby nie media, zapewne w Polsce niewielu by o tym wiedziało. Przeciętny Polak nie dostrzega jakiś zmian, ale to nie oznacza, że ich nie ma. Nie jest to pierwszy kryzys, ale może być ostatni.


Wszystkie artykuły w dziale:
Bez polityki
Bez polityki

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus