Czwartek, 19 października 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Bez polityki
Bez polityki

«
Nowe oszustwa SMSowe
Sumienie
Santo Subito
Konkordat
Zło. Dlaczego?
Efekt cieplarniany
 

Laureat Pokojowego Nobla na wojnie
Śmierć Bin Ladena

Trzeciego maja ogłoszono drugiego maja jako dzień wielkiego tryumfu demokracji nad terroryzmem. Ale czy na pewno jest to dzień tryumfu? Jak długo zwycięzcy będą tryumfować? Co powie o tym zdarzeniu historia?

Czy zabicie człowieka może być okazją do świętowania? Czy można świętować dziesięć lat bezradności? Kto ma rację – amerykański prezydent, ze swoją demokracją, czy Osama Bin Laden, ze swoją kulturą i tradycją?

Na kraje arabskie patrzymy z perspektywy bieżących wydarzeń, co najwyżej sięgniemy kilku - kilkunastu lat wstecz. A przecież wojna pomiędzy kulturą zachodnią (dziś tak naprawdę utożsamianą z USA), a kulturą arabską, jest konfliktem trwającym 3,5 tysiąca lat.

W roku 1513 przed Chrystusem, Naród Wybrany otrzymał od swego Boga polecenie, by przekroczyć Jordan i wejść do Ziemi Obiecanej. Mieli przy tym pokazać potęgę swojego Boga – który z mocą wielkich cudów doprowadził Naród Wybrany do uwolnienia z niewoli Egiptu, ochronił przed pościgiem wojsk Faraona i bezpiecznie doprowadził do granicy Ziemi Obiecanej.

A była to niezwykła ziemia – zwiadowcy wysłani na drugi brzeg przynieśli wieści, że jest „mlekiem i miodem” płynąca, kiść winogron musieli nieść na drągu, tak była dorodna.

Zwiadowcy dostrzegli także oprócz bogactwa dobrze obwarowane i uzbrojone miasta. Okazali ludzką słabość i zwątpili w możliwość zwycięstwa. Z dwunastu zwiadowców tylko dwóch okazało zaufanie do swego Boga, że skoro obiecał dać tę ziemię, to pomoże też zwyciężyć jej mieszkańców.

Za ów brak wiary, Naród Wybrany został skazany na czterdziestoletnią wędrówkę po pustyni.

Gdy kara się zakończyła i weszli do Palestyny, rozpoczęła się wojna, która tak naprawdę trwa do dziś.


Żeby być ścisłym, to konflikt mający podłoże kulturowe, a nie materialne, pomiędzy narodami w tamtym rejonie, trwa znacznie dłużej. Zaczął się za czasów Abrahama, gdy jego żona Sara (wcześniej Saraj – „Kłótliwa”), zniecierpliwiona niespełnieniem się obietnicy Boga, przymusiła męża, by spłodził potomka z niewolnicą. Narodził się Ismael, który swego brata Izaaka traktował z lekceważeniem, za co w roku 1908 pne, wraz z matką, został odprawiony.
Z Ismaela powstał wielki naród – protoplasta dzisiejszych Arabów.


Dzisiejszy konflikt rozlał się z Palestyny, na cały region Bliskiego Wschodu i dziś, jest to wojna o ropę naftową – główne bogactwo pustynnych krajów.

Pretekstem jest inność kulturowa narodów arabskich. A jest to różnica ogromna. Tym większa, że co innego jest mówione, a co innego jest robione.

Mówi się o szacunku dla kobiet. A jednocześnie panuje wielożeństwo, kobiety są zamykane w haremach, zmusza się je do zakrywania całego ciała, ogranicza się im dostęp do nauki, samorealizacji. Kamienuje się dwunastoletnią dziewczynkę, za to, że została zgwałcona.
Obok ogromnego bogactwa, przepychu i wysokiego standardu życia – niewyobrażalnego dla europejczyka – jest nędza, głód, brak opieki medycznej i edukacji.
Plemienny i patriarchalny podział władzy prowadzi do rozdrobnienia politycznego, walki o wpływy. Brakuje nadzoru państwa nad poczynaniami poszczególnych klanów i nadużyciami w rodzinie.
Duże wpływy religii i przywódców religijnych, którzy narzucają wyższość prawa wynikającego z interpretacji Koranu, nad prawem wynikającym z naukowego (materialnego) – czyli świeckiego podejścia sprawiają szereg zachować, które trudno zaakceptować w Świecie Zachodnim. Wymagania religii nie przystają do wymagań i postępu XXI wieku – wprowadzają naród w styl życia jaki w Europie obowiązywał w średniowieczu.

Niektóre kraje – te bogatsze radzą sobie lepiej. Zamożność pozwala na partnerskie kontakty z zachodem, implementowanie nowoczesnych technologii, i – przy zachowaniu wymagań religii, życie zgodne z sumieniem i wielowiekową kulturą.

Ale są i inne kraje.
Ogromna bieda i trudne – górzysto - pustynne warunki życia, powodują rozwój działalności przestępczej – rozbójnictwo, a przede wszystkim uprawę maku, z którego produkowane są narkotyki, eksportowane później do krajów Europejskich i USA.


Osama Bin Laden, był typowym produktem swoich czasów. Bogaty, z dobrego domu, wykształcony. Bardzo religijny. Dostrzegł konieczność walki o czystość swoich wartości i o ochronę ich przed zachodnimi wpływami. Związał się z organizacjami walczącymi zbrojnie, a przez Zachód postrzeganymi najpierw jako bojowników o wolność, a później jako terrorystyczne i zaczął odgrywać w nich coraz znaczniejszą rolę.

Gdy Rosjanie wkroczyli do Afganistanu, włączył się czynnie w walkę – wtedy był bojownikiem o wolność.

Jego autorytet i umiejętności dostrzegli Amerykanie, którzy udzielili jemu i jego organizacji wsparcia – uzbrojono go i wyszkolono. Posłano przeciwko Rosjanom.

Dobrze go wyszkolono – Rosjanie ponieśli klęskę.

Amerykanie nie przewidzieli jednak, że może wyrwać się z pod kontroli, że poglądy będą mu ważniejsze niż dobrobyt i wygoda.


Bojownik, który zasmakował zwycięstwa, musi znaleźć nowego wroga. Zaczyna gryźć rękę, która go karmiła – staje się terrorystą.
Jego dawny sojusznik musi na nowo zdefiniować, kto jest bojownikiem o wolność, a kto terrorystą.

Nie było to trudne. Amerykanie – niedawni sojusznicy uwikłali się w wojnę przeciwko jego pobratymcom w Kuwejcie i w Iraku. Stanęli więc po drugiej stronie barykady. Bin Laden stanął po stronie swojej kultury, religii, narodu. A ponieważ był dobrze wyszkolony, to i w walce z nowym wrogiem odniósł szereg spektakularnych sukcesów. Tym bardziej, że wprowadził nowe metody walki.

Największym sukcesem rządzonej przez Bin Lagena Al Kaidy, był działania w USA – porwanie samolotów i atak na World Trade Center i Pentagon. Atak na Biały Dom się nie udał, bo pasażerowie (a może amerykańska rakieta) doprowadzili do katastrofy samolotu.

O ataku na Pentagon mało się pisze, może dlatego, że nie spowodował wielkich szkód, choć niektórzy twierdzą, że zniszczenia spowodowała amerykańska rakieta, a może dlatego, że WTC było bardziej widowiskowe.

W ataku na WTC kryje się wiele tajemnic.
Dlaczego w miejscu w którym powinno przebywać około 20 – 25 tysięcy ludzi zginęło tylko 3749 osób, w tym ponoć żaden Żyd?
Co stało się ze złotem z rezerw federalnych, które miały się znajdować w jednym ze zburzonych budynków?
Dlaczego amerykanie zignorowali informacje o mającym nastąpić ataku?

Dziś wiemy, że atak na Pearl Harbor dokonał się za cichą zgodą amerykanów. Stał się – tak potrzebnym – pretekstem dla przystąpienia USA do II Wojny Światowej.
Czy WTC stały się takim pretekstem do wojny z terroryzmem? Czy historia zatoczyła koło? Zamachowców ustalono na podstawie paszportów znalezionych w zgliszczach (!???) – nie odnaleziono natomiast czarnych skrzynek samolotów.



Czy śmierć Bin Ladena rozwiązuje problem terroryzmu?

Na pewno nie.

Już pierwsze doniesienia wskazują, że Bin Laden mógł zostać zdradzony przez numer „2” Al Kaidy Ajmana al-Zawahiriego.

Jakkolwiek by było, Al Kaida nie została rozbita i słychać było głosy zapowiadające zemstę za zabicie Bin Lagena. W kilku krajach podniesiono poziom zagrożenia atakiem terrorystycznym. Nawet nie trzeba było dwóch tygodni po zabiciu Bin Ladena, by dała się zauważyć narastająca psychoza strachu – z byle powodu są zawracane samoloty, wszechobecne kontrole utrudniają normalne funkcjonowanie, dyskryminuje się obywateli o wyglądzie odbiegającym od „amerykańskiego” wzorca – nieodparcie nasuwa się porównanie do wzorca „czystego Nordyka” z niedawnych czasów w Europie.



Minęło kilka następnych tygodni. Amerykanie zabili kilku następnych terrorystów i przy okazji trochę niewinnych cywilów, Al Kaida wybrała nowego przywódcę.
Życie toczy się dalej…

(pi)
Wtorek
05 lipiec 2011


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Bez polityki
Bez polityki

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus