Niedziela, 25 czerwca 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Wokół domu
Wokół domu

«
Ogrodowy geniusz
Śnieg i Konstytucja
Jak długo przechowywać dokumenty?
Uwaga azbest!
Ile ... ma żarówka?
Błąd w imieniu prawa - audyt energetyczny
 

Czym świecić?

Można świecić oczami, albo przykładem. Czasem przydaje się latarka - tym poświęcimy osobny artykuł. Dziś zastanowimy się nad oświetleniem w naszych domach. Nie będziemy rozwodzić się nad oprawami - bo to rzecz gustu, ale nad źródłami światła, czyli żarówkami.


Mówiąc żarówka mamy w domyśle urządzenie pochodzące w prostej linii od wynalazku Edisona, czyli przezroczystą bańkę szklaną, wypełnioną mieszaniną gazów neutralnych, z zatopionymi w niej drutami połączonymi skrętką wolframową, która pod wpływem przepływającego prądu rozgrzewa się i świeci biało-żółtawym światłem. Następcy Edisona rozwinęli jego pomysł i wymyślili cały szereg innych urządzeń emitujących światło i służących do oświetlenia.
Oto mały przegląd:
  1. Świetlówka - rurka pokryta od wewnątrz białym proszkiem (luminoforem), który świeci pod wpływem jonizacji gazów zamkniętych wewnątrz rurki. Daje więcej światła niż żarówka, aczkolwiek to światło rzadko jest światłem czysto białym (widmo świetlówki jest nieciągłe). Dlatego znalazły głównie zastosowanie w przemyśle, biurach, do oświetleń pomocniczych (np.. w panelach reklamowych)
  2. Rtęciówka - zasada działania trochę podobna do świetlówki - rtęciówka zawierała w sobie dodatkową bańkę, która emitowała promieniowanie ultrafioletowe, zamieniane na światło widzialne w luminoforze. Miała znaczną wydajność - żarówka o mocy 250 wat potrafiła rozświetlić całe skrzyżowanie, ale dawała jeszcze mniej białe światło niż świetlówka. Stosowano ją do oświetlenia ulic, hal przemysłowych i sportowych
  3. Lampa sodowa - znana z naszych ulic. Emituje żółto-pomarańczowe, ostre światło, dlatego wymaga zawieszenia na znacznej wysokości. Jeszcze wydajniejsza niż rtęciówka.
  4. Żarówki halogenowe - znane przede wszystkim z reflektorów samochodowych. Można je zasilać z niskiego - bezpiecznego - napięcia (12 volt). Dają bardzo dużo niebieskawo-białego światła. Ale też silnie się nagrzewają.
  5. Świetlówki kompaktowe - obecnie niezwykle popularne. To znana wcześniej świetlówka, tylko nieco nowocześniejsza technologicznie i upakowana do znacznie mniejszych rozmiarów. Dają dużo światła przy znacznie mniejszym poborze prądu. Na rynku jest wiele świetlówek kompaktowych różnych producentów i bardzo różnej jakości. Nie warto oszczędzać kilku złotych - dobre jakościowo, firmowane świetlówki można kupić już za kilkanaście złotych, a mają one światło prawidłowej barwy, stabilniej się zapalają, i są znacznie trwalsze. Można trafić świetlówki o barwie światła od pomarańczowej (dobre do relaksu) po zimnofioletowe nie do przyjęcia dla organizmu.
  6. Diody LED - znane od kilkudziesięciu lat. Początkowo jako lampki sygnalizacyjne w sprzęcie elektronicznym. Przez wiele lat nie można było uzyskać innych kolorów światła niż żółty, czerwony i zielony, Dziś doszły jeszcze niebieskie, pomarańczowe i białe. Te ostatnie zyskały zastosowanie w latarkach, różnych lampkach, ale także w oświetleniu pomieszczeń, a nawet do profesjonalnego oświetlania planów filmowych.
  7. Świecące pręty - to nowe, drogie i jeszcze rzadko spotykane źródło światła. Rurka zasilana niskim napięciem, daje światło w kilku kolorach. Może być zastosowana do podświetleń w szafkach, do reklam, do efektów.
  8. Chemiczne źródła światła. Można je spotkać w postaci elastycznych prętów wypełnionych płynem z ampułką w środku. Po zgięciu rurki następuje skruszenie ampułki, a po wymieszaniu płynów, dzięki reakcji chemicznej płyn świeci. Dają niezbyt dużo światła i są jednorazowe, ale za to wodoszczelne, nie wymagają zasilania, a po zużyciu można je wyrzucić. Mają zastosowanie przede wszystkim jako źródło światła alarmowego, ratunkowego i w turystyce.
Pominąłem tu oczywiście różnego rodzaju pochodnie, lampy naftowe, acetylenowe i inne z otwartym ogniem, ponieważ nie mają powszechnego zastosowania w gospodarstwie domowym.

Na jakie źródło światła zdecydować się we własnym domu, a co w biurze? Kluczowym problemem jest temperatura barwowa światła i skład widma. A mówiąc normalnym językiem kolor światła emitowanego przez żarówkę. Nie zawsze widzimy kolor światła, ale często nasz organizm czuje się dobrze lub źle w określonych warunkach. Kolor światła możemy obserwować na białej kartce papieru. Jeśli przyjrzymy się kartce przy świetle dziennym (słonecznym - oczywiście nie wieczorem przy zachodzącym słońcu i nie w południe) to zobaczymy czystą, a mówiąc ściślej wzorcową biel. Oglądając tą kartkę w różnym oświetleniu zobaczymy ją w różnych kolorach, oczywiście bardzo delikatnych, słabo dostrzegalnych - żółtawym, pomarańczowym, niebieskim, fioletowym, a nawet zielonkawym.

Ludzkie oko jest skorygowane na ciepłe kolory - żółto-pomarańczowy i takie oświetlenie jest najlepsze do wypoczynku. Natomiast do pracy lepsze jest światło białe, bo jest bardziej ostre i kontrastowe. Często spotykane świetlówki kompaktowe - teraz już decyzją Unii obowiązkowe - oraz LED-y zwykle emitują światło zimne, niebieskie, a nawet fioletowe - na organizm działa ono bardzo agresywnie, pobudzająco i przy tej samej mocy (poborze prądu) daje znacznie mniej światła. Światło o ciepłej barwie daje wrażenie jaśniejszego, zimne ciemniejszego. Warto wspomnieć w tym momencie o kolorach ścian, albowiem mamy do czynienia z dwoma strumieniami światła. Pierwszy to światło bezpośrednie ze źródła, a drugie to światło odbite od sufitu, ścian, mebli i ten strumień światła przybiera kolor przedmiotu, od którego się odbił.

Co więc wybrać?
Na biurku mam dwie lampki - świetlówkę kompaktową o ciepłej barwie i lampkę halogenową o białej barwie. W domu do oświetlenia ogólnego używam świetlówek kompaktowych, ale w rezerwie mam żarówkę fotograficzną z lustrem (przewoltowaną, czyli o podwyższonej emisji światła) o mocy 250 wat, o ciepłej barwie światła (tzw. światło sztuczne - 3500 stopni Kelvina), przy której wykonuję szczególnie precyzyjne prace. Do oświetlenia podwórka mam lampę halogenową 500 wat - dużo za dużo, wystarczy 100 wat, do oświetlania ciągów komunikacyjnych używam świetlówek kompaktowych i lampek choinkowych, zaś w warsztacie używam tradycyjnej oprawy do zwykłych świetlówek 2x40 wat.

Jeszcze słowo o zużyciu energii. Oczywiście tradycyjne żarówki są najbardziej energożerne. Rtęciówki i lampy sodowe w domowej praktyce nie mają dziś zastosowania - chyba, że do oświetlenia podwórka - przy bardzo dużych podwórkach, placach manewrowych, czy składowych mogą być oszczędniejsze niż halogeny. Świetlówki wymagają układu zapłonowego (statecznik, kondensator, zapłonnik) - co znacznie zwiększa awaryjność, a zmniejsza estetykę, poza tym są dość duże - ale dzięki swej wielkości rzucany cień jest mały i słaby, co czasem ma znaczenie. Oświetlenie diodowe jest jeszcze drogie, ale można w nim upatrywać przyszłość, zwłaszcza do oświetlenia punktowego - na biurku, do komputera. Tutaj mamy bardzo duży wybór lampek gotowych, lub do małej przeróbki, zwykle zasilanych z baterii, często z wbudowanego akumulatora. Do użytku codziennego pozostają nam świetlówki kompaktowe i żarówki halogenowe. Tu zużycie energii jest w podobne.

Zdawać by się mogło, że halogeny, które zasilane są z niskiego napięcia przez transformator mają niewielki pobór prądu. To prawda. Najczęściej jest używana żaróweczka o mocy 20W, co przeliczając na zasilanie sieciowe daje 1-2 waty, ale należy uwzględnić sprawność transformatora i parę innych strat, co da nam około 5 wat. A pięciowatowa świetlówka kompaktowa, da nam znacznie większą ilość światła (ma tutaj znaczenie subiektywna ocena wynikająca z temperatury barwowej światła, czyli jego koloru). Poza tym halogen niskonapięciowy daje zbyt mało światła, by skutecznie oświetlić całe pomieszczenie - zwykle używa się listew oświetleniowych składających się z 3-5 żarówek, a w tym momencie świetlówka kompaktowa ma znaczną przewagę. Gwoli ścisłości w użyciu są także żarówki halogenowe na pełne napięcie sieciowe (230 volt) - mają one moc porównywalną do zwykłych żarówek, dając przy tej samej mocy więcej światła i znów ma tutaj znaczenie subiektywna ocena wynikająca z temperatury barwowej światła, czyli jego koloru - żarówki zwykłe dają bardziej żółte światło, przez co są subiektywnie jaśniejsze od zimnobiałych halogenów. Z tej analizy wynika, że w tej chwili najbardziej ekonomiczne są świetlówki kompaktowe. Ale uwaga! Specyfika powstawania światła sprawia, że światło emitowane przez kompakty ma swoje liczne wady, zresztą same żarówki kompaktowe też - piszemy o tym osobno.

Każdy musi indywidualnie podejść do swoich potrzeb i zachowań organizmu. Warto zwracać uwagę na samopoczucie i reakcję dzieci. Dzieci nieskażone doświadczeniem, analizą, kunktatorstwem, mówią co czują, a czują znacznie więcej niż dorosłym się wydaje. Nie należy przymuszać, jeśli dziecko mówi, że się źle czuje, nie może się skupić, albo np. jest mu zimno. Kiedyś wybrałem się w długą podróż skuterem. Na jednym z postojów zgubiłem okulary przeciwsłoneczne, w najbliższym miasteczku kupiłem jedyne jakie były. Co się okazało? Miały tak niebieskie, zimne, szkła, że nie mogłem w nich jechać. Odczuwałem przenikliwe zimno, które to wrażenie znikało natychmiast po zdjęciu okularów. Nie zawsze prawidłowo odbieramy reakcje naszego organizmu, zbyt dużo analizujemy, usprawiedliwiamy, chcemy żyć w świecie mierzalnym, ale jest jeszcze podświadomość i postrzeganie pozazmysłowe i warto uważniej słuchać swego organizmu.

(pi)
Środa
16 czerwiec 2010


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Wokół domu
Wokół domu

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus