Poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Domowe ZOO
Domowe ZOO

«
Zakwaterowanie dla zwierząt
Zwierzęta domowe
Budujemy koryto
Koza - symbol ubóstwa, czy zdrowia?
Inteligencja z dalekiej Azji
Pies, czyli kot
 

Zakwaterowanie dla zwierząt

Zwierzęta gospodarskie już dawno przestały być zwierzętami wiejskimi, hodowanymi przez gospodarzy, dysponującymi gospodarstwami rolnymi. Kozę, czy świnkę wietnamską można hodować nawet na niedużej działce. Jak zakwaterować takie zwierzaki, zwłaszcza zimą?

Wbrew pozorom nie mają wielkich wymagań. Są za to znakomitym lekarstwem na wiele dolegliwości, a nawet poważnych problemów np. na depresję. Dlatego warto podjąć pewien trud i przygotować miejsce do zamieszkania dla naszych „Braci Mniejszych”. Potrzebujemy trzech przestrzeni – pastwiska, zagrody, obórki

Jakie zwierzęta hodować?

Wszystko zależy od wielkości działki, dostępności świeżej paszy, zgromadzonej paszy suchej i naszych możliwości opiekowania się zwierzętami. W grę wchodzą:
  • kozy i owce – smaczne i zdrowe mleko, z którego można robić twarożki i sery, nawet żółte, znakomite mięso. Poza tym jako zwierzęta towarzyskie będą z nami rozmawiały, przymilały się – są więc znakomitym lekiem przeciwdepresyjnym – ale tutaj uwaga – jeśli mamy problemy emocjonalne, to do hodowli musimy wybrać osobniki szczególnie łagodne i posłuszne. Można wychowywać zwierzę od urodzenia w sposób przyjazny, eliminując ze stada osobniki nie dające się „wychować”. Owce rodzą dodatkowy problem – trzeba je strzyc. Można samemu, ale maszynka elektryczna to ponad tysiąc złotych, a nożycami ręcznymi trzeba mieć dużą wprawę. Jeśli jednak mamy w pobliżu skup wełny, to znajdą się też zawodowi postrzygacze, a wtedy mamy dodatkowy dochód.
  • świnki, zwłaszcza wietnamskie i mieszańce – przede wszystkim mięso. Bardzo smaczne, delikatne i dużo chudsze niż świń różowych. Ale mogą to być również znakomici przyjaciele. Jeśli wychowamy świnkę od urodzenia, to zaprzyjaźni się z nami i będzie niczym pies – a jest od psa dużo inteligentniejsza.
  • kury – oczywiście jajka i mięso. Polecam kury z gatunków tzw. kur japonek – są nieco mniejsze, bardziej kolorowe, często z różnymi grzywkami, skarpetkami – bardzo ozdobne, ale w pełni użytkowe. Są trochę dzikie, ale dzięki temu wymagają mniej opieki, a nawet mniej dokarmiania. Jajka znoszą w różnych zakamarkach, za to potrafią „nie pytane” wysiedzieć gromadkę pisklaków.
  • króliki – dziś to raczej już tylko mięso, kiedyś także skóry były pozyskiwane na odzież zimową. Mają wymagania i łatwo chorują, ale stwarzając odpowiednie warunki i dbając o właściwą jakość pokarmu nie stanowi to problemu.
  • kuce i konie – konie wymagają znacznych nakładów finansowych, ale jeśli ktoś ma dużo ziemi, lub dostęp do ugorów na których mogą się paść i z których można pozyskiwać siano na zimę, to są to doskonałe zwierzęta, które wypełnią nam czas wolny. Konie wymagają opieki – szczotkowania, pielęgnacji kopyt, czesania grzywy i ogona, za to przejażdżki konne dają niezapomniane wrażenie. Są również ważnym elementem rehabilitacji wielu schorzeń u dzieci i dorosłych. Zwierzęta rasy Koń Polski są niewiele więcej wymagające niż kozy – głównie potrzeba więcej karmy, oraz wyposażenie – siodło, powóz, sprzęt do pielęgnacji – ale to jest wydatek jednorazowy.
Oczywiście zasady jakie tu opisujemy możemy adoptować do innych zwierząt jakie hodujemy, również tych egzotycznych, które coraz częściej goszczą w naszych domach.

Generalnie to dla kozy, owcy, konia, świnki czy, strusia zagroda i obórka może wyglądać podobnie, opiszemy więc jedno rozwiązanie, zwracając uwagę na niektóre różnice.

Wymagania ogólne

Powierzchnia powinna być wystarczająca, by zwierzęta mogły poruszać się w niej swobodnie. W zagrodzie nawet pobiegać – wiele zwierząt lubi się ganiać, a w obórce by każde miało swoje miejsce do leżenia i nie musiało leżeć w odchodach.
Należy przy tym uwzględnić rozwój hodowli (izba porodowa, przedszkole), zwiększenie ilości zwierząt, obecność samca. Jeśli zwierzęta będą wyprowadzane w dzień na pastwisko, lub będzie mogło wyjść do zagrody, a tam przyjmować pasze objętościowe, to pomieszczenie w budynku (obórka) może być mniejsze. Jeśli nie ma pastwiska, ani zagrody, to obórka powinna być większa, tak, by zwierzęta mogły swobodnie „rozprostować kości”, ale nie może być za duża, bo wtedy w okresie zimowym trudniej będzie ją ogrzać. Jeśli hodujemy kilka gatunków zwierząt, to powinny mieć swoje wydzielone miejsca, tak, by nie wchodziły sobie w drogę, nie zanieczyszczały się wzajemnie odchodami, nie wyjadały sobie smakołyków.

Pastwisko

Jako pastwiska rozumiemy tutaj łąki, ugory, zarośla na których będziemy wypasać zwierzęta. Pastwiska nie muszą być naszą własnością. Często sąsiedzi mają powierzchnie, z których nie korzystają, lub można wydzierżawić z zasobów komunalnych. Czasem w pobliżu jest „ziemia niczyja” – ona ma swojego właściciela, ale on nie interesuje się tym gruntem.
Należy tylko być ostrożnym w korzystaniu z gruntów w pobliżu rzek, jezior, urządzeń hydrotechnicznych, obiektów przemysłowych – zwłaszcza siejących skażenie, obiektów strzeżonych. Na wałach przeciwpowodziowych nie wolno wypasać, możemy też narazić się na zarzut szpiegostwa przemysłowego.
Na pastwisku zwierzęta powinny być chronione przed niekontrolowanym przemieszczaniem. Mogą pójść w szkodę, mogą też w poszukiwaniu smakołyków niepotrzebnie rozdeptać zielonkę.
Są dwa sposoby ograniczenia swobody:
  • wiązanie do palików. Najprostsze rozwiązanie. Z jednej strony stalowy kołek, z drugiej strony obroża, połączone łańcuchem, lub mocną linką – dobrze, by obroża miała tzw. okrętkę, a jeśli stosujemy linę, to powinna być połączona z kołkiem za pośrednictwem dodatkowego oczka stalowego (może to być szekla, zakręcany karabinek, lub ósemka)
  • wygrodzenie elektrycznym pastuchem. Doskonałe rozwiązanie pozwala dokładnie skarmić pastwisko, zwierzęta mają swobodę, mogą się wybiegać, w dowolnym momencie napić. Ale jest to rozwiązanie dla spokojnych zwierząt. Elektryczny pastuch może być stosowany dla kóz, owiec, bydła, koni, strusi itp. Świnka potrafi staranować pastucha.
Wypasaniu na pastwisku poświęcimy osobny artykuł.
Kołkowanie pozwala na niezależność od „cywilizacji”, pastuch wymaga zasilania prądem, na szczęście większość urządzeń pozwala na zasilenie z akumulatora.
Jeśli pastwisko jest blisko naszego gospodarstwa, to możemy pociągnąć zasilanie pastucha z domu – elektryzator pozwala na podłączenie co najmniej 5 kilometrów drutu ogrodzenia – możemy więc poświęcić nawet kilkaset metrów na doprowadzenie zasilania napięciem ogrodzenia (to napięcie osiąga 10000 Voltów wymaga więc dobrej izolacji).
Zwierzęta powinny mieć na pastwisku dostęp do wody. Jeśli nie ma w pobliżu żadnego cieku wodnego, ani studni, to trzeba dowieźć beczką.

Zagroda

Zagroda powinna przylegać do obórki i pozwalać na swobodne przemieszczanie się pomiędzy zagrodą, a obórką.
Powinna to być przestrzeń ogrodzona, pozbawiona ostrych przedmiotów, na tyle duża, by była dostosowana do temperamentu i ilości zwierząt. Ogrodzenie powinno uniemożliwić niekontrolowane wydostanie się poza zagrodę – może być zrobione z siatki, bali, lub z elektrycznego pastucha.
Jeśli w zagrodzie mają być także świnki, to ogrodzenie musi być szczególnie starannie zrobione.

Świnki potrafią sforsować każde ogrodzenie. Są niezwykle silne, sprytne i wytrwałe. Siatkę będą tak długo rozpychać, aż ją rozerwą, deski przegryzą, a elektrycznego pastucha staranują.

Dla świnek najlepszym rozwiązaniem jest ogrodzenie z siatki na podmurówce z zatopionymi w betonie końcówkami siatki. Jeśli nie mamy możliwości zrobić podmurówki, to za siatką tuż nad ziemią, możemy umocować drewnianą łatę – 3-4X7-10 centymetrów dobrze umocowaną do słupków i dodatkowo wzmocnioną dodatkowymi krótkimi słupkami. Do tej listwy przykręcamy siatkę wkrętami do drewna z podkładkami do eternitu.
Można też wzdłuż siatki, wewnątrz zagrody wykopać szeroki na 0,6 metra rów o głębokości 10 pod siatką, a 20 centymetrów od wewnętrznej. Siatkę ogrodzenia opuszczamy o około 10 centymetrów w głąb rowu. Płasko w rowie układamy siatkę o szerokości 0,5 metra i krawędzie siatek przeplatamy ze sobą. Rów zasypujemy, zakopując siatkę o szerokości 0,5 metra. Po kilku tygodniach, po przerośnięciu korzeniami tworzy się niemal betonowy fundament.
Możemy też wkopać siatkę na głębokość 10-15 centymetrów, ale takie rozwiązanie potrzebuje dłuższego czasu na przerośnięcie trawą i chwastami i nie jest tak mocne.

Również górną krawędź siatki należy wzmocnić – sam drut to za mało. Najlepszy byłby stalowy profil zamknięty – 1,5x3, 2x3,5, kątownik 2,5x2,5, lub pręt zbrojeniowy o średnicy 12 milimetrów.

Sama siatka też powinna mieć swoją wytrzymałość – jeśli ma służyć tylko kurom, to wystarczy najprostsza – leśna – ale jeśli ma chronić przed kozami, czy świnkami, to lepiej zapłacić więcej i zakupić siatkę z drutu 3-4 milimetry (standardowo w sprzedaży jest 2 mm). Dobra jest siatka powlekana, ale tu stosuje się jeszcze cieńszy drut (1,5 mm) – w igielicie wygląda grubo, ale jest bardzo słaba. W sprzedaży są przemysłowe siatki z tworzywa sztucznego (zwykle w kolorze pomarańczowym). Są bardzo wytrzymałe na rozerwanie, ale mało odporne na złodzieja (tnie się je nożyczkami). Wysokość siatki powinna mieć dla świnek 1 metr, dla kóz i koni 1,5 metra, dla kur i strusi 2 metry.

W zagrodzie powinien zmieścić się paśnik, koryto i poidło.

Dobrze, żeby o poranku był kawałek placyku dobrze nasłonecznionego, a osłoniętego od wiatru (np. krzewami za płotem). Pozwoli to zwierzakom wygrzewać się w chłodne dni. Natomiast na upały dobrze żeby miały trochę cienia, choćby od drzewa – jeśli drzewo rośnie w zagrodzie, a mamy kozy, to pień należy owinąć siatką o drobnych oczkach na wysokość co najmniej 1,5 metra.

Obórka

Obórka to pomieszczenie, a więc ma ściany, dach i podlogę. Może być to murowany budynek gospodarczy, wydzielone pomieszczenie w budynku mieszkalnym lub specjalnie postawiony obiekt, który spełni funkcję mieszkania dla zwierząt – obórki, ale też magazynu pasz – stodółki.

Interesującym rozwiązaniem jest konstrukcja szkieletowa – jako nietrwale związana z podłożem, przy powierzchni do 25 metrów kwadratowych nie wymaga zezwolenia na budowę. Jest lekka, tania, bardzo wytrzymała i pozwala np. na dole zrobić obórkę, a na górze stodółkę. Ponieważ konstrukcja szkieletowa jest bardzo uniwersalna, opiszemy jej budowę w osobnym artykule.

Istotą obórki jest podłoga. Może być ziemna, lub betonowa. Ale najlepiej jest zrobić dwupoziomową – betonowa niecka, na niej drewniana podłoga.

Niecka
Wylewamy posadzkę betonową wykonując spadek do środka i do jednej ze ścian – najlepiej do której jest dostęp z zewnątrz. Utworzyła się niecka, która spowoduje gromadzenie się moczu w jednym miejscu. Najlepiej przebić się przez ścianę i odprowadzić zgromadzone odchody na zewnątrz do podstawionej (wkopanej w ziemię) beczki, lub zbiornika betonowego. Z beczki możemy pobierać gnojowicę do nawożenia działki. Możemy też bezpośrednio odprowadzić do kanalizacji sanitarnej. Nie wolno odprowadzać do kanalizacji deszczowej.

Betonując nieckę możemy od razu wbetonować słupki, na których ułożymy podłogę, ale możemy też później odpowiednie klocki położyć na betonie – to rozwiązanie jest lepsze. Niecka musi być zabezpieczona przed wnikaniem w nią wilgoci i przywieraniem odchodów. Podobnież ściany do wysokości około 0,7-1 metra. Można to osiągnąć w dwa sposoby.
  • pokrywając powierzchnię niecki warstwą bitumiczną, lub impregnatem do betonu. Najlepiej, by był to środek modyfikowany, wodorozpuszczalny, po wyschnięciu (utwardzeniu) nieszkodliwy, dla ludzi i zwierząt. Mogą to być środki do wykonywania hydroizolacji na fundamentach, lub do renowacji pokryć dachowych
  • robiąc tzw. zapalankę – jeszcze wilgotny beton obficie posypujemy suchym cementem, zwilżamy i zacieramy pacą, tworząc z cementu papkę, która wyrówna powierzchnię, nada jej gładkość i znacznie wzmocni.
O szczególnie dokładne zabezpieczenie musimy zadbać na połączeniu betonowej niecki ze ścianami. Dobrze jest w podobny sposób zabezpieczyć ścianę na wysokość 0,7-1 metr ponad podłogę – ochroni to ścianę przed obsikiwaniem przez samiczki.

Przejście przez ścianę robimy za pomocą rury kanalizacyjnej PCV o średnicy 70 milimetrów. W osi spływu niecki, lub w najniższym punkcie niecki wykuwamy, lub wiercimy wiertłem koronowym przejście przez ścianę, wykonując większy spadek niż w niecce. Osadzamy rurę – wewnątrz równo ze ścianą, a na zewnątrz tak, aby gnojowica spływała do podstawionej beczki, lub innego zbiornika. Rurę mocujemy pianą poliuretanową, pozostawiając kilka centymetrów od krawędzi ściany, które wypełniamy klejem do glazury, lub betonem i starannie uszczelniamy bitumem lub impregnatem.
Średnica rury zależy od długości i zawiłości spływu. Jeśli jest krótki i jest dostęp by ewentualnie przepchnąć zanieczyszczenia, to może być 50 milimetrów, jeśli długi i z zakrętami to 110 milimetrów. Jeśli ma to być duża obórka z dużą ilością zwierząt, to nawet więcej. Musimy pamiętać, że wraz z płynną gnojowicą (mocz, woda), będzie spływać kał – który w przypadku niektórych zwierząt (świnki, krowy, konie) może być dość duży, oraz resztki pożywienia i wyściółki – większość stałych zanieczyszczeń będzie się zatrzymywać w niecce i musimy je usuwać ręcznie, ale część będzie wpływać do przepustu i zapychać rurę. Jednak za duża średnica będzie powodowała napływanie zimnego powietrza zimą, może też umożliwić dostanie się do wnętrza obórki zwierząt niepożądanych – szczurów, łasic, lub niekontrolowane wyjście młodzieży.

Drewniana podłoga
Z desek robimy rodzaj palety. Powinna mieć takie rozmiary, aby można było łatwo ją podnieść, a nawet wynieść dla robienia porządku, ale jednocześnie by była wystarczająco stabilna.

Na dwóch, lub trzech listwach 3x5 do 5x7 układamy i przybijamy deski o grubości 2,5 centymetra. Jeśli palety mają służyć dużym zwierzętom, to listwy muszą być mocniejsze i gęściej rozmieszczone, a deski grubsze – 32-40 milimetrów.
Pomiędzy deskami pozostawiamy szczelinę 1-1,5 centymetra – szczelina pozwoli spłynąć na betonową nieckę moczowi, oraz odchodom kóz i owiec – zwierze będzie miało do dyspozycji czyste legowisko. Odchody świnki i innych zwierząt są za duże, możemy więc zostawić pod ścianą szeroką szczelinę 15-25 centymetrów – świnki nauczą się, ze tam jest ich ubikacja, a nam będzie łatwo zrzucić odchody z palety.

Palety układamy na klockach z drewna, cegły, lub betonu, tworząc minimalny spadek w kierunku poprzecznym do ułożenia desek na paletach – by mocz spływał do krawędzi deski, a nie po jej długości. Klocki powinny mieć odpowiednią wysokość – im wyższe, tym rzadziej będziemy musieli sprzątać pod paletami, a jednocześnie zimą zgromadzony nawóz przemieszany z resztkami jedzenia, siana i słomy doskonale ociepli podłoże.

Jeśli mamy dużą obórkę, to palety możemy zrobić tylko na części przeznaczonej na „sypialnię”, na pozostałej powierzchni możemy utrzymać tzw. wysoki obornik. Zwierzaki i tak będą uciekać na palety – lubią suche nogi.

Porodówka
Porodówka to wydzielone miejsce, w którym samica oczekuje na rozwiązanie i ewentualnie wychowuje małe – chyba, że mamy więcej ciężarnych samic, wtedy musimy zrobić także przedszkole.
Paleta w porodówce powinna mieć mniejsze szczeliny 2-5 milimetrów i większy spadek. Kopytka maluchów są tak małe, że mogłyby uwięznąć w większej szczelinie. Wąskie szczeliny będziemy musieli częściej przepychać. Powierzchnia porodówki powinna być wystarczająco duża, tak, aby matka mogła się wygodnie ułożyć nie gniotąc potomstwa, które w pierwszych godzinach (a nawet dniach) jest mało ruchliwe.

Porodówka powinna mieć ścianki, na tyle szczelne, by maluchy nie mogły wypaść i by były chronione przed przeciągami, ewentualnie może mieć podnoszony dach (czyli być rodzajem skrzynki typu buda dla psa) – pozwoli to na zatrzymanie ciepła i ochronę przed innymi mieszkańcami obórki.

Przedszkole
Budowa podobna do porodówki – dobrze, żeby od części ogólnej, w której przebywa matka, była oddzielona ścianką z otworem, przez który przejdą maluchy, ale nie duże zwierzaki. Maluchy będą mogły przyjść na karmienie i schronić się przed agresją innych zwierzaków. Jeśli mamy dużo miejsca to zróbmy przedszkole na tyle duże, by maluchy mogły przebywać z matką.

Podział przestrzeni
Obórkę możemy podzielić na sektory, by rozdzielić samców, lub zwierzęta, które się nie lubią. A jest to konieczne, jeśli planujemy kontrolę narodzin.
Ścianki przegrody możemy zrobić z siatki ogrodzeniowej – jeśli zwierzaki nie są agresywne, lub z desek. Ważne, aby przegrody nie zaciemniały pomieszczenia.

Oczywiście nie należy wiązać zwierząt do koryta, jak to się kiedyś robiło. Zdarza się, że zwierzęta są agresywne – np. samce podczas rui samic. Możemy wtedy w ścianie osadzić kółka do których będziemy wiązać – najprostsze rozwiązanie to wykorzystać kołki takie jak do wiązania na pastwisku – są tanie i gotowe. Należy w ścianie nawiercić otwór o średnicy posiadanego kołka (możemy go skrócić), ale nie prostopadle do ściany, tylko ukośnie w dół – tak by zwierzę szarpiąc się nie wyciągnęło go ze ściany. Otwór powinien być tak dobrany, by kolek musiał być wbity z pewnym trudem. Jeśli otwór wyszedł nam nieco za duży, to kołek możemy trochę skrzywić. Ważna jest wysokość osadzenia powinna być na takiej wysokości, by omijała tułów zwierzęcia, czyli była wyżej – dla konia, który większość czasu stoi, lub niżej – dla pozostałych, które zwykle leżą.

Jeśli w obórce mieszkają kozy i świnki, to raczej powinny być rozdzielone – nie będą się przeganiały i nie będą wyjadały sobie pokarmu.

W obórce należy ponadto wydzielić miejsce na izolatkę dla zwierząt chorych – by nie były potrącane przez inne, ale z drugiej strony kontakt ze zdrowymi ma duże znaczenie terapeutyczne – jeśli tylko choroba nie jest zaraźliwa. Mogłem obserwować jak do chorego koźlaka podchodziła jego siostra – trącała go by wstał, lizała, a później przytulona ogrzewała swoim ciałem. Są jednak sytuacje, kiedy konieczne jest odizolowanie chorej sztuki i nie powinna to być porodówka, ani przedszkole.

Kolejną przestrzenią jest miejsce do dojenia. Wygodnie jest, jeśli koza, lub owca może być wyżej niż na poziomie na którym siedzimy – będziemy w pozycji wyprostowanej, a zwierzę nieco grzeczniejsze. Zwierzę powinno być krótko uwiązane, może być konieczność przywiązania nóg – moje kozy lubią wierzgać nieraz nawet do niemożliwości dojenia. Dobrze jeśli przed pyskiem ma małe korytko z jakimiś smakołykami, które odwrócą jego uwagę od dojenia, lub choćby lizawkę. Możemy wykożystać koryto do którego wprowadzimy kozę i przy którym usiądziemy na wygodnym stołeczku. Więcej napiszemy w artykule o dojeniu (w przygotowaniu)

Jeśli wysokość pomieszczenia pozwala, można zrobić półkę na której zgromadzimy paszę – siano, lub słomę. Konstrukcja półki musi być na tyle mocna, by zwierzaki nie rozbiły jej od dołu. Należy jeszcze zwrócić uwagę na wilgotność pomieszczenia – jeśli jest za duża, to siano będzie wilgotniało i pleśniało.

Na półce możemy robić kurnik, o czym jeszcze niżej, lub umieścić klatkę dla królików. Ważne, by przestrzeń pomiędzy półką, a podłogą była na tyle duża, by kozy mogły swobodnie się poruszać, a my byśmy mieli swobodny i wygodny dostęp do każdej części obórki.

Zima

Okres zimowy może rodzić problem z temperaturą wewnątrz pomieszczenia.
Niektóre rasy kóz mają puszystą sierść i większą odporność na chłód, podobnie owce. Trochę problemu jest ze świnkami wietnamskimi. Jak nazwa wskazuje są to zwierzęta z ciepłej strefy klimatycznej – z dżungli Azji południowo wschodniej – są bardziej odporne na ulewne deszcze niż na mrozy.

Sypialnia w formie budy częściowo rozwiązuje problem. W okresie mrozów należy dokarmiać zwierzęta ciepłymi paszami wysokoenergetycznymi.

Ważna jest też nie przewiewność ścian, okien, czy drzwi.

Ogrzewanie
Najlepiej jeśli mamy centralne ogrzewanie i włączymy obórkę do systemu. Jeśli nie ma takiej możliwości, to musimy zadbać o szczelność pomieszczenia.
Obórkę należy wietrzyć w ciągu dnia, gdy zwierzęta się poruszają i jest wyższa temperatura, w nocy należy pozostawić nieduży otwór wentylacyjny, a najlepiej dwa – jeden nisko, a drugi wysoko na przeciwległych i po przekątnej ścianach. Wentylacja jest konieczna, ponieważ w obórce wydziela się bardzo dużo szkodliwych gazów – nie tylko z oddychania i procesów trawiennych, ale także z obornika.

Może zajść konieczność dogrzewania obórki i jeśli nie mamy centralnego, to pozostaje nam ogrzewanie elektryczne – z uwagi na nieprzewidywalność zachowań zwierząt nie możemy stosować piecy węglowych, czy ogrzewaczy gazowych – chyba, że będą ustawione za ścianą.
Dobrym rozwiązaniem są maty grzewcze stosowane w ogrzewaniu podłogowym – tutaj oczywiście instalowane w ścianach, lub suficie. Najlepiej byłoby montować maty w podłodze, ale będą przykrywane obornikiem, który zmniejszy efektywność ogrzewania.

Zamontowanie mat w ścianie naraża na uszkodzenie instalacji rogami i śmierć z porażenia.
Można pas maty umieścić dość nisko, poniżej zasięgu rogów, tak, by leżące zwierze mogło przytulić się do ciepłej ściany i wykończyć jej powierzchnię naklejając płytki – terakotę, gres, lub inne o twardej powierzchni.

Ogrzewanie elektryczne ma wielką zaletę – jest bardzo łatwe do sterowania i jedną wadę – jest dość drogie w eksploatacji.
By obniżyć koszty ogrzewania warto zrobić wydzielone pomieszczenie (taką większą „budę”), która będzie ogrzewaną sypialnią. Warto rozważyć instalację ogrzewania w porodówce i przedszkolu. Zwierzaki lubą rodzić się w okresie zimowym, a wtedy temperatura w obórce to duży problem.

W pomieszczeniach wysokich można zastosować sufitowe ogrzewacze gazowe – ale to też spore koszty. Można zainstalować na suficie ogrzewacze elektryczne, ale muszą być poza zasięgiem zwierząt i dobrze osłonięte od materiałów łatwopalnych. Oczywiście, by zwiększyć efektywność ogrzewania należy sufit dobrze zaizolować przed stratami ciepła i zainstalować ekran odbijający ciepło – można wykorzystać foliowy koc ratunkowy, który umocujemy na suficie.

Karmienie
Pasze mają trzy postaci:
  • objętościowe – siano, słoma, zielonka – wykładane w paśnikach
  • treściwe – warzywa, śruta, wysłodki wykładane w korytach
  • poidła – dla świnek mleko, serwatki, zupy, dla pozostałych woda, siemię lniane
O paśnikach i korytach szerzej piszemy TUTAJ . Paśnik może być z dostępem jednostronnym, lub dwustronnym. Powinien być bardzo stabilnie umocowany. Pod paśnikiem może być zamontowane koryto – oszczędzimy miejsca, a pasza z paśników będzie spadała do koryta i będzie mogła być dojedzona przez zwierzęta. Jeśli mamy mało zwierząt, to wystarczy tylko koryto.
Dobrze jest umieścić koryto w taki sposób, by zwierzęta miały swobodny i wygodny dostęp do paszy. Najwygodniej jest zrobić koryto z drewna. Jeśli jest wolnostojące, to kozy będą do niego wskakiwały – bo lubią być wyżej, nad innymi, a my możemy wykorzystać do dojenia. Można zrobić koryto podnoszone, co ograniczy obgryzanie krawędzi i zwiększy powierzchnię. Jako koryta można wykorzystać naczynia z tworzyw sztucznych – miski, wanienki, ale najlepsze są rozcięte beczki. Najlepsze beczki są o przekroju prostokątnym, lub prostokątno owalnym przecięte na wysokość. Tworzywo beczek jest elastyczne, odporne na uderzenia, ugniecenia, temperaturę, tanie i… gotowe – wystarczy przeciąć. Cięcie najlepiej zrobić szlifierką kątową z tarczą korundową, wygładzając krawędzie z zadziorów. Pamiętajmy tylko sprawdzić, co było w beczkach, bo mogły tam być szkodliwe chemikalia.
Integralną częścią karmienia jest pojenie. Jeśli mamy dostęp do sieci wodociągowej, to najlepiej wykorzystać gotowe poidła automatyczne – rodzaj smoczków (dla świnek), lub niewielkich miseczek. Jeśli nie mamy wodociągu, lub obórka jest nie ogrzewana to poimy z wiaderka (świnkom robimy „zupki”), lub mocujemy na ścianie stary metalowy zlew kuchenny (można kupić na złomowisku) – jest odporny na uszkodzenia i łatwy do utrzymania w czystości.

Zimą w czasie mrozów można wstawić zwierzakom wiadra z wrzątkiem (zwłaszcza w nocy i nad ranem kiedy robi się najzimniej) gorąca woda poprawi mikroklimat, a po przestygnięciu będą mogły się napić.

Oczywiście zimą pokarm też podajemy ciepły. Może to być mieszanka wysłodków z jęczmieniem i warzywami. Wysłodki są odpadem przy produkcji cukru. Sprzedawane są w postaci wysuszonego granulatu w dwóch rodzajach zwykle i z dodatkiem melasy – te mają większą wartość kaloryczną.

Aczkolwiek wysłodki są przeznaczone przede wszystkim dla przeżuwaczy, to świnki jako zwierzaki wszystkożerne zjedzą również i to. Z początku mogą jeść niechętnie – jeśli nie znały tej paszy wcześniej, ale szybko się przyzwyczajają. Wysłodki mają tą zaletę, że granulat po namoczeniu w wodzie silnie puchnie. Z pół litra suchego granulatu można uzyskać niemal dziesięć litrów paszy. Można namoczyć wcześniej w zimnej wodzie, a można też tuż przed podaniem zalać wrzątkiem – dzięki temu uzyskujemy ciepły posiłek – doskonały w zimie. Oczywiście w zimie karmimy kilkakrotnie, mniejszymi porcjami. Warto nawet w nocy podać ciepły posiłek, również kozom, wtedy nawet największe mrozy nie będą straszne.


Kury

Kury mogą być zakwaterowane razem z innymi zwierzętami, lub w osobnym kurniku.
Kury lubią grzebać i siedzieć wysoko. Potrzebują tez piachu / żwirku, który połykają, a który jest zgromadzony w żołądku i pomaga rozdrobnić pokarm. Jeśli kury do obórki wchodzą tylko na noc, to wystarczy zrobić im grzędę – poziomą belkę na której sobie usiądą. Można też zrobić półkę nad głowami kóz, ogrodzoną by się nie spychały, na której będą dostawać pokarm i koniecznie wodę do picia.

Półka powinna być zrobiona z materiału odpornego na zawilgocenie – kurze odchody zawierają dużo wody. Może być zrobiona z desek – szczelnie ułożonych i zaimpregnowanych, lub z innego materiału na który położymy kawałek wykładziny PCV. Wykładzinę możemy naciąć w rogach i podwinąć, tak, aby stworzyła rodzaj zagłębienia. Warto wsypać do środka trochę piachu i sieczki, lub trocin, które zapewnią większą suchość podłoża.

Grzęda nad głowami innych zwierząt ma to do siebie, że kury będą zanieczyszczały swymi odchodami zwierzęta znajdujące się niżej. Dlatego warto zlokalizować ją np. nad szczeliną – ubikacją w paletach, lub pod grzędą zainstalować korytko z desek lub rynny.

Zimą można zakwaterować kury w starej lodówce. W położonej drzwiami do góry lodówce wycinamy otwór takiej wielkości, aby kura się zmieściła – najlepiej w krótszej ściance. W małej przestrzeni będą blisko siebie i będą wzajemnie się ogrzewać, a dobra izolacja ścianek lodówki dobrze ochroni przed zimnem.

Dobrym rozwiązaniem jest też umożliwić kurom przebywanie w dzień w szklarni. Zimą w szklarni jest wyższa temperatura, dużo słońca i są osłonięte od wiatru. Przy okazji kury dobrze nawożą glebę – kurzak jest bardzo wartościowym nawozem.


Króliki

Króliki mieszkają w klatkach, te zaś mogą być zawieszone nad głowami kóz. Oczywiście należy zadbać o to, by odchody nie spadały na kozy. Klatki najlepiej zrobić w formie prostopadłościennej ramy zrobionej ze stalowych kątowników. Doskonała jest rama od starej kuchni kaflowej, lub przemysłowa szafka ubraniowa – można to kupić na złomowisku.

Podłogę robimy na podobnych zasadach jak podłogę dla kóz – szczeliny między deskami, spadki, porodówka, podział dla rodzin. Ścianki najlepiej zrobić z płata siatki metalowej o drobnych oczkach. Owijamy ramę dookoła i za pomocą wkrętów do drewna z podkładkami papowymi, lub do eternitu, mocujemy do drewnianych słupków na przedniej ściance. Do tych słupków mocujemy też drzwi. Żeby króliki nie wypadły na dole i na górze dookoła skrzynki mocujemy deseczki, które przytrzymają siatkę.

Pod podłogą robimy – najlepiej z blachy – pojemnik do którego będą spływały odchody, jeśli zrobimy ze spadkiem, to możemy odprowadzić gnojówkę rurą (wodociągowa 1-1,5 cala) na poziom niecki kóz. Oczywiście rura powinna być dobrze umocowana, bo na pewno zainteresują się nią kozy, albo świnki.


Świnki wietnamskie

Dużo napisaliśmy już wyżej. Zdarza się, że hodujemy tylko jedną, lub parkę świnek wietnamskich. Jak je zakwaterować?
Świnki są obdarzone wybitną inteligencją, są niezwykle silne, zwinne i szybkie. Jeśli wychowujemy świnki od urodzenia i są dobrze oswojone, to możemy pozwolić im nawet na pomieszkiwanie w domu – będą prosiły, by wypuszczać je za potrzebą, podobnie jak pies. Sama świnka nie śmierdzi – śmierdzą jej odchody.
Można zrobić im legowisko w pomieszczeniach technicznych – w pralni, kotłowni, garażu, drewutni. Jeśli jest możliwość zrobienia otworu w drzwiach, lub w ścianie i osadzenie w nim klapy (są gotowe), która będzie sama się zamykała, to mamy w zasadzie problem rozwiązany – świnki będą sobie same wchodziły i wychodziły.

Jeśli jednak nie ma możliwości zakwaterowania w naszym domu, to najprostszym rozwiązaniem jest wolno stojąca buda dla świnki. Możemy wykorzystać gotową budę dla psa, albo zlecić wykonanie u producenta bud.
Buda dla świnki powinna być dobrze izolowana przed przenikaniem chłodu – w ściankach powinno być 8-10 centymetrów styropianu. Dobrze, by miała dwa pomieszczenia: jedno jako sypialnia, a drugie jako jadalnia. Dobrze, aby wejście do sypialni nie było w jednej linii z wyjściem na dwór. W otworze wejściowym wieszamy klapę, która zapobiegnie napływowi chłodu.

Jedną ze ścian, lub dach robimy otwieraną. Dach podnoszony do góry, ściankę łamaną w połowie wysokości – tak, by można było zadać paszę, wymienić wyściółkę, ale żeby wyściółka nie wypadała. Buda musi być odpowiednio duża, by mogły się swobodnie obrócić, ale nie za duża, bo w kącie zrobią sobie ubikację.
Świnki lubią się zagrzebać. Z podściółki – najlepsza jest słoma – i resztek pokarmu robią sobie legowisko, w którym potrafią się całkowicie zagrzebać. Świnki śpią przytulone do siebie, wzajemnie się ogrzewając – zwłaszcza maciorki, które mając więcej tłuszczu, są niezłymi kaloryferami.

Jeśli świnki będą mieszkać zimą w nie ogrzewanej obórce, to też warto zrobić im rodzaj budy, wypełnionej słomą, sianem, lub liśćmi. Próg wejścia powinien być dość wysoki, aby nie wypychały wyściółki na zewnątrz.

Świnki mogą swobodnie biegać po podwórku i wykoszą trawę równo tak jak kozy, ale nie zniszczą krzewów. Niestety wykoszą też niektóre kwiaty, a i większości warzyw nie przepuszczą. Przy okazji wyczyszczą działkę ze ślimaków, pędraków i innego robactwa.


Inne zwierzęta

W powyższych opisach skupiliśmy się na najpopularniejszych zwierzętach – kozach / owcach, świnkach, kurach i królikach.
Jeśli chcemy hodować inne to możemy skorzystać z powyższych podpowiedzi, uwzględniając specyfikę gatunku. Warto poszukać szczegółowych informacji na specjalistycznych stronach, lub w encyklopedycznych opisach gatunku.


Apteczka

Człowiek choruje, zwierzę też. Bywa, że zwierzę jest nosicielem, ale samo nie jest podatne na chorobę lub pasożyty. Jednak wrażliwe może być zwierzę innego gatunku, które mieszka razem w jednym pomieszczeniu i ulegnie zakażeniu. Dlatego wielu znawców twierdzi, że nie powinno się hodować w jednym pomieszczeniu różnych zwierząt. W hodowli amatorskiej nie jest to jednak wielki problem.
Warto mieć podręczną apteczkę z kilkoma środkami pierwszej pomocy. W śród nich powinny się znaleźć:
  • środki odkażające i ułatwiające gojenie ran – dostępne są w atomizerze preparaty weterynaryjne, zawierające srebro nanocząsteczkowe – silny, a jednocześnie bezpieczny antybiotyk.
  • przyrząd do usuwania kleszczy – dostępne są różne o różnej zasadzie działania – ważne, aby usuwał całego kleszcza.
  • szczepionki na najbardziej niebezpieczne choroby – u kóz taką chorobą są pasożyty w układzie nerwowym. Choroba rozwija się bardzo szybko – śmierć może wystąpić nawet w ciągu kilku godzin od pojawienia się objawów (płaczliwe meczenie, utrata równowagi, trudność z podniesieniem się, zarzucanie głową). Szerzej o chorobach napiszemy osobno.
  • preparaty pielęgnacyjne do uszu – przy królikach niezbędne, ale inne zwierzęta też miewają problemy, Zwierzak z zaatakowanymi uszami jest bardzo niespokojny, agresywny, rzuca głową, nie może jeść. Infekcja może przenieść się do wnętrza głowy, nawet do mózgu. Najlepsze są preparaty w aerozolu.
  • preparat znieczulający – np. na bazie lidocainy – oczywiście w aerozolu potrzebny przy dużych skaleczeniach i innych urazach – znieczulenie bólu uspokoi zwierzaka, nie będzie się wygryzał, lub tarł bolącego miejsca.
  • środek przeciwbiegunkowy – biegunka silnie wyniszcza organizm, odwadnia i wyczerpuje, ale jest objawem choroby, a nie chorobą samą w sobie. Dlatego należy ostrożnie podchodzić do wyciszania biegunki, bo może się silnie rozwinąć choroba, która ją wywołała, lub inna będąca powikłaniem.
Warto odrobaczać zwierzęta i szczepić. A najlepiej to zaprzyjaźnić się z lekarzem weterynarii i dopytać się co on, by proponował, zwłaszcza, że lokalnie mogą występować określone choroby.
Lekarze weterynarii też mają swoje specjalności – niektórzy specjalizują się w zwierzętach gospodarskich, inni w domowych. Jednak zwykle ci od domowych podchodzą do zwierząt z większym sercem – mają do czynienia z pojedynczym pacjentem, mającym swoje imię i z zakochanym w nim opiekunem. W gospodarstwie jest zwykle anonimowe stado i zapracowany gospodarz. Jak padnie jedna sztuka, to są jeszcze następne…


A na koniec trochę dziegdziu.

Żyjemy w Eurokołchozie, który stawia nierzadko bzdurne wymagania. Doświadczyliśmy tego niedawno śledząc doniesienia medialne o wymaganiach jakie muszą spełnić klatki dla kur.
Te wymagania są jednak stawiane przede wszystkim hodowcom zawodowym – rolnikom, fermom, czy zagrodom komercyjnym.
My hodujemy dla własnej przyjemności, nie wprowadzając do obrotu produktów hodowli. Nadmiarem mleka „częstujemy znajomych”, a nie sprzedajemy go.

(pi)
Piątek
08 maja 2012


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Domowe ZOO
Domowe ZOO

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus