Wtorek, 27 czerwca 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Nasze zdrowie
Nasze zdrowie

«
Błędy w przyjmowaniu leków
Uwaga na reklamy leków
Pot - wstydliwy problem
Anoreksja
E dodatki
Ile jest wart człowiek?
 

Pot - wstydliwy problem

Lato sprzyja poceniu się. Widok spoconego ciała, lub plam potu na ubraniu nie należy do najestetyczniejszych. W sprzedaży jest wiele środków zapobiegających poceniu się. Mają silną reklamę, ale czy są skuteczne? Jak oddziaływają na organizm człowieka?

W takich rozważaniach musimy się odwołać do naszego ulubionego autorytetu – Biblii – (Rodzaju 1:31) (...)Potem Bóg widział wszystko, co uczynił, i oto było to bardzo dobre.(...) – to na podsumowanie sześciu dni stwarzania – wcześniej sześciokrotnie powtarza (...)to jest dobre(...) (Rodz. 1:4,10,12,18,21,25).
A skoro człowiek został stworzony jako istota kompletna i doskonała. To znaczy, że mechanizmy fizjologiczne również mają swój sens i są niezbędne.

Do czego służy pot? Jak coś, co jest nieestetyczne i śmierdzące może być „dobre”?
Pamiętajmy, że dzisiejszy spocony człowiek, to nie ten sam, pocący się Adam, jakiego stworzył Bóg.

Po pierwsze – Bóg stworzył doskonałego człowieka.
Po drugie – Bóg stworzył doskonale środowisko przystosowane do życia w nim człowieka.
Po trzecie – człowiek odżywiał się innym pokarmem (nb. roślinnym!)
Po czwarte – człowiek miał żyć w innych warunkach socjalno - bytowych.

Powyższe rozważania są skierowane do kreacjonistów, a teraz dla ewolucjonistów.
Skoro w ciągu milionów lat ewolucji człowiek i inne zwierzęta wykształciły mechanizm pocenia się, to dlaczego dziś w sposób sztuczny neutralizuje się go, lub powstrzymuje?

Jakie znaczenie ma pot i jaka jest fizjologiczna rola pocenia się?

Pot (za Wikipedią) – wydzielina gruczołów potowych. Składa się głównie z wody (~ 99%), soli, tłuszczów, mocznika, kwasu mlekowego, węglowodanów, związków mineralnych (np. potas, wapń, magnez, żelazo). Jego skład zależy od spożywanych pokarmów, warunków klimatycznych, czynników hormonalnych oraz współistniejących schorzeń.
Pot ma bardzo specyficzny zapach, według niektórych zawiera feromony, w medycynie jednakże uważa się, że zapach potu zależy od specyficznych bakterii rozkładających pot, żyjących na skórze każdego człowieka.


W szkole podstawowej jaką ja kończyłem, a było to w dawnych, nieprawomyślnych czasach, na lekcjach Nauki o człowieku tłumaczono, że pot reguluje ciepłotę ciała, oraz wydala z organizmu szkodliwe substancje. Mimo zmiany ustroju i programu nauczania, ten pogląd chyba się nie zmienił?

Skoro więc pocenie się jest dla człowieka zbawienne, to dlaczego tak walczymy z potem?
Przede wszystkim to nie MY walczymy, ale wmówiono nam, że jest to nieestetyczne i wmawia się nam konieczność wydawania masy pieniędzy na różne środki. To koncerny kosmetyczne wmawiają nam, że należy walczyć z potem. Zarabiają na tym ogromne pieniądze zupełnie nie licząc się z konsekwencjami.
A te są poważne.

Estetykę „spoconego ciała” możemy podzielić na dwa wrażenia.
Pierwsze to – zdrowe, przystojne ciało (damskie lub męskie)
Drugie to – ciało otyłe, niekształtne, sprawiające wrażenie niezdrowego.

Oczywiście w pierwszym przypadku mamy do czynienia z pozytywnym wrażeniem i akceptacją potu, w drugim wrażenia są negatywne, odbierane jako wysoce nieestetyczne. Należy jednak rozróżnić miejsce spocenia. Wilgotny tors, to nie to samo, co mokra pacha, lub pachwina.

Czy rzeczywiście pot jest nieestetyczny?
Nie rzadko w reklamie wykorzystuje się spocone ciało – symbolizuje ono silę, sprawność, zdrowie, zwłaszcza, gdy krople potu spływają po muskularnym, opalonym ciele przystojnego mężczyzny, lub kształtnej piersi pięknej kobiety.
I nie jest to pozbawione sensu.


Bo jest jeszcze trzeci aspekt potu – odkryty niedawno, a lekceważony przez kosmetologię – to właśnie feromony.
Feromony są znane od dawna, ale dotychczas były kojarzone tylko ze zwierzętami, zwłaszcza owadami – przeciwko którym budowane są pułapki feromonowe – wabiki, które nawet z odległości kilometrów wabią szkodniki, więzią je i pozwalają zwalczać. Zadaniem feromonów jest przekazywanie informacji seksualnej – o stanie zdrowia i gotowości do odbycia aktu zapłodnienia.
W przegrodzie nosowej człowieka odkryto ośrodek reagowania na feromony. Dla przypomnienia – feromony to substancje oddziałujące niejako poza świadomością – nie mają zapachu. U człowieka występują w pocie, dlatego łączy się je z zapachem potu. Nie jest to substancja w pełni rozpoznana przez naukę. Można przypuszczać, że feromony niosą informacje o pewnych cechach osobniczych – stąd bierze się „miłość od pierwszego wejrzenia”, zauroczenie nowopoznaną osobą, czy też szczególna łatwość komunikacji międzyosobniczej – wszystko to nazywane „szczególną” chemią łączącą ludzi. W kontekście feromonów pojęcie „chemia” nabiera znaczenia.

A jak działają kosmetyki zapobiegające poceniu się?

Nazywają się antyperspirantami i działają na zasadzie obkurczenia wylotów gruczołów potowych, co sprawia, że pot nie wydostaje się na zewnątrz skóry. Takie działanie mają związki glinu (aluminium) – w kosmetykach zwykle stosowane w postaci ałunu glinowo potasowego. Starsi panowie mogą pamiętać z dawnych czasów ałun – kosmetyk w postaci pałeczki stosowany do tamowania krwawienia z zacięcia przy goleniu. Glin to metal o srebrzystej barwie, niezwykle lekki. W stopach z innymi pierwiastkami – znany jako duraluminium, ma ogromne znaczenie w technice – w lotnictwie i motoryzacji. Jako metal o dużej czystości, znany jako aluminium był powszechnie stosowany w gospodarstwach domowych do wyrobu naczyń – garnków, misek, oraz sztućcy.

Był stosowany, bo naukowcy dostrzegli, że ma bardzo niekorzystne oddziaływanie na organizm człowieka. Niekorzystnie oddziałują również związki glinu, w tym wspomniany ałun, dodawany do wielu kosmetyków.

Jak działa ałun w antyperspirantach?
Działa na dwa sposoby:
- obkurcza wyloty gruczołów potowych uniemożliwiając potowi wypłynięcie potu na zewnątrz ciała – „pożądane” działanie kosmetyku.
- wchodzi w interakcję z organizmem wywołując reakcje kancerogenne (rakotwórcze) – działanie uboczne, niekorzystne.

Najczęściej antyperspiranty stosuje się w okolicach pachy – plamy potu tam są najbardziej widoczne. Ale również pod pachami znajdują się gruczoły chłonne – niezwykle ważne i wrażliwe (lokalizacja wskazuje na ich znaczenie – są doskonale chronione). Węzły chłonne są odpowiedzialne za układ odpornościowy – chroniący organizm przed zagrożeniami. Uwięzienie potu w ciele sprawia, że zawarte w pocie toksyny rozkładają się, fermentują i zmuszają organizm do wchłonięcia i zutylizowania drogami wewnętrznymi. Nie zawsze się to udaje – dochodzi do zakażenia węzłów chłonnych i poważnych powikłań.

Stosowanie antyperspirantów to zbrodnia na organizmie.


Czy więc jesteśmy skazani na zapocone, śmierdzące ciało?
Oczywiście, że nie.

Przede wszystkim to nie pot śmierdzi, ale produkty rozkładu potu – skutek działania bakterii mających siedlisko na brudnym ciele. Najprostsza więc ochrona, to myć ciało często i właściwymi preparatami.

Co to są właściwe preparaty?

Przede wszystkim muszą to być kosmetyki na bazie naturalnych – roślinnych substancji, powinny mieć pH dostosowane do naszej skóry (osławione 5,5).
Mydła są to sole kwasów tłuszczowych (w uproszczeniu tłuszcz zagotowany z ługiem daje mydło). Dlatego naturalne pH mydła to 8-11 – a więc dużo za dużo dla naszej skóry. Oczywiście nie dochodzi do poparzenia, bo zjadliwość alkalii zawartych w mydle nie jest duża. Dobrej jakości mydła, z których wypłukano resztki ługu, będą miały niższe pH, niż mydła produkowane niestarannie. Do mydeł dodaje się składniki zapachowe będące bądź to wyciągami roślinnymi, bądź to ich chemicznymi odpowiednikami, oraz konserwujące – zwykle czysto chemiczne i inne (np. wypełniacze sprawiające, że „objętość” produktu jest większa).

Nieco inaczej jest z żelami.
Choć i tu trafiają się pełne chemii mydła w płynie, to jest większa szansa, że trafimy na produkt wyprodukowany na bazie wyciągów roślinnych (z kokosu, lub kukurydzy), które mają doskonałe właściwości myjące.

Najlepsze są żele wyprodukowane całkowicie ze składników roślinnych. Żeby być dokładnym, to Unia wymusza, by były stosowane chemiczne konserwanty. W dobrych żelach ilość konserwantów chemicznych jest znikoma (istnieją doskonałe konserwanty naturalne np. w jagodach leśnych (borówka czarna)), ale za to mają krótki czas przydatności do użycia (1,5-2 lata).
Ważne, aby żel zawierał wyciągi roślinne, które będą wspierały działanie kosmetyczne żelu – dobry żel powinien nie tylko myć, ale także pielęgnować. Z uwagi na pot możemy szczególnie polecić żele zawierające wyciągi z kory dębu – mające działanie przeciwbakteryjne i przeciwgrzybiczne – niszcząc bakterie zapobiegają przykremu zapachowi potu, ponadto lekko obkurczają wyloty gruczołów potowych zmniejszając ilość wydzielanego potu. Ważne znaczenie mają też wyciągi z nagietka i rumianku, które łagodzą podrażnienia i ułatwiają gojenie otarć i ran.

Wybierając żel unikajmy kosmetyków perfumowanych – mających silny zapach. Wszelkie dodatki – konserwanty, wypełniacze, zapachy, alkohol mają pochodzenie chemiczne i w większości podrażniają, lub wywołują alergie. Szczególnie dotyczy to dezodorantów. Poza tym ciało człowieka powinno pachnieć perfumą, a nie dezodorantem.

Perfuma będąca składnikiem wód perfumowanych i wód kolońskich nadaje ciału specyficzny, indywidualny zapach – delikatny i dyskretny.

Nie dajmy oszukiwać się chciwemu przemysłowi, który nabija sobie kasę nie zwracając uwagi na nasze zdrowie. A plamami potu nie przejmujmy się.

(pi)
Czwartek
14 maja 2012



Cytaty z Pisma Świętego za Przekładem Nowego Świata


Pobierz Biblię
w Przekładzie Nowego Świata

24,7 Mb


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Nasze zdrowie
Nasze zdrowie

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus