Niedziela, 25 czerwca 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Wokół domu
Wokół domu

«
Ogrodowy geniusz
Śnieg i Konstytucja
Jak długo przechowywać dokumenty?
Uwaga azbest!
Ile ... ma żarówka?
Błąd w imieniu prawa - audyt energetyczny
 

Kosimy - przegląd narzędzi

Koszenie trawy, to nieodłączny element pielęgnacji terenów zielonych. Jak się do tego zabrać, jakie są rodzaje kosiarek, na co zwracać uwagę przy ich wyborze?

Kosiarki możemy podzielić na kilka grup sprzętu:
  1. Podkaszarki – małe elektryczne kosiarki służące do koszenia niewielkich powierzchni, a w szczególności tych miejsc, gdzie nie ma dostępu kosiarkami wózkowymi.
  2. Kosy spalinowe – małe, średnie i duże kosy służące do koszenia małych i średnich powierzchni, terenów o nierównej płaszczyźnie, rowów, koszenia zarośli, terenów zaśmieconych gruzem, ugorów, karczowisk itp.
  3. Kosiarki wózkowe – elektryczne i spalinowe, również z własnym napędem. Najpopularniejsze, jest duży wybór wielkości i mocy. Oprócz koszenia mogą mieć funkcję mulczowania – rozdrabniania pokosu na pył użyźniający trawnik, lub zbierania pokosu do kosza ułatwiającego usuwanie z trawnika.
  4. Kosiarki listwowe – średnie i duże kosiarki do dużych i bardzo dużych powierzchni, również do koszenia nieużytków. Zwykle z własnym napędem, ale również w wersjach jako przystawka do większych traktorków i ciągników rolniczych.
  5. Kosiarki samojezdne – traktorki wyposażone w noże rotacyjne, do koszenia dużych i bardzo dużych powierzchni. Bywają wyposażone w odłączalny kosz do zbierania skoszonej trawy.
  6. Kosiarki - przystawki do traktorów wielofunkcyjnych – do koszenia dużych i bardzo dużych powierzchni, ugorów, zarośli. Są w wersjach rotacyjnych i listwowych.
  7. Kosiarki dyskowe – zwykle dwa (czasem trzy). Do bardzo dużych powierzchni – zwykle w rolnictwie. W obwodzie dysku jest umieszczonych kilka krótkich noży, które przy natrafieniu na przeszkodę chowają się w dysku, jednakże sam dysk może zostać uszkodzony. Pokos jest składany pomiędzy dyskami (dyski wirują przeciwbieżnie), co ułatwia suszenie i zbiór siana.
  8. Kosiarki bijakowe – do koszenia rowów, poboczy, ugorów. Ich działanie polega na rozdrobnieniu trawy i chwastów, dzięki temu pokosu można nie zbierać. Ale przy okazji rozdrabniają zanieczyszczenia jakie są w trawie – zwłaszcza szkło może być niebezpieczne.
  9. Wrzecionowe – najprostsza w budowie, ale niezwykle skuteczna w działaniu. Dawniej podstawowa kosiarka, bo do działania nie wymaga zewnętrznego napędu. Bęben zbudowany ze stalowych listew jest ustawiony równolegle do podłoża i napędzany od kół jezdnych, przez przekładnię zwiększającą obroty. Obecnie nieco wyparta przez kosiarki wózkowe, ale nadal produkowana, zarówno w wersji hobbystycznej, jak i do precyzyjnego cięcia boisk piłkarskich, pól golfowych, miejsc reprezentacyjnych. Może być jako przystawka do ciągników rolniczych, lub jako maszyna samojezdna.
Elementem tnącym może być
  1. Żyłka – w podkaszarkach i kosach spalinowych. Uniwersalne w zastosowaniu – do trawy, ugorów, zbóż, chwastów. W sprzedaży jest wiele różnych grubości i przekrojów żyłki, dzięki czemu można dobrać najbardziej efektywne działanie. Żyłka jest odporna na zanieczyszczenia znajdujące się w trawie – najwyżej oderwie się jej kawałek, co jest zwykle bardzo łatwo naprawiane – często automatycznie.
  2. Noże wirujące (rotacyjne) – w kilku rodzajach:
    • Tarcze dwu, trzy, czterozębowe jako element roboczy w kosach spalinowych – uniwersalne do koszenia trawy, nieużytków, wikliny, mniejszych zarośli. Potrafią przeciąć siatkę ogrodzeniową, zwykle odporne na kamienie i inne zanieczyszczenia (kamień odbije kosę, ale szkło zostanie potłuczone i rozrzucone). Można ostrzyć, ale należy dbać o symetrię ostrzenia, żeby kosa nie szarpała i nie wybijało się łożysko – można nowy nóż odrysować na kartonie i po ostrzeniu w takim szablonie sprawdzać symetrię.
    • Tarcze wielozębowe jako element roboczy w kosach spalinowych – do koszenia zarośli i małych drzewek. Bardziej odporne na zanieczyszczenia i niesymetryczność ostrzenia. Wyglądem przypominają tarcze do cięcia drewna używane w pilarkach elektrycznych. Zęby mogą być wyposażone w nakładki widiowe, co znacznie zwiększa efektywność cięcia i przedłuża żywotność tarczy.
    • Dwunożowe w kosiarkach rotacyjnych do koszenia niezbyt wysokiej trawy. Ma kształt płaskownika z osią w środku, z zaostrzoną końcówką, często z podwyższoną (profilowaną) drugą krawędzią. Konstrukcja pozwala na wyrzucanie trawy poza obudowę kosiarki, do kosza z tyłu kosiarki, albo na rozdrobnienie (mulczowanie) do postaci nawozu.
    • Uchylne – w kosiarkach rotacyjnych dyskowych. Odporne na niewielkie przeszkody i zanieczyszczenia, doskonale radzi sobie z wysoką trawą. Stosowane w dużych kosiarkach rolniczych.
  3. Listwy – listwa z ostrymi zębami, poruszająca się po ruchem posuwisto zwrotnym po drugiej listwie. Używane w kosiarkach do trawy, ale i w kombajnach do zboża i kukurydzy. Doskonała do koszenia grubych traw, wikliny, drobnych zarośli. Potrafi ciąć drzewka nawet do 3 cm średnicy. Po natrafieniu na przeszkodę nie do pokonania (gruby kij, drut) powinna się zatrzymać (czasem może się wyszczerbić lub złamać), ale może też wyłączyć się (zgasnąć) silnik.
  4. Bijaki – noże w kształcie odwróconej litery „T”, „Y”, „L”, zawieszone na łańcuchach na wirującej belce. Odporne na zanieczyszczenia w trawie, chwasty. Tnie bardzo równo na określonej wysokości i silnie rozdrabnia skoszoną trawę.
  5. Bębnowe i strunowe. Walec roboczy jest zbudowany z kilku - kilkunastu płaskowników nieco spiralnie skręconych, lub silnie naciągniętego drutu. Wirując siłą bezwładności uderza o trawę i ścina ją. Proste w budowie, ale wymagają płaskiego i równego podłoża.
Pomijamy kosy ręczne, sierpy, nożyce do trawy i żywopłotów, a także kozy, owce i krowy.

W praktyce amatorskiej nie mają zastosowania tylko kosiarki bijakowe, które mają bardziej specjalistyczne zastosowanie, oraz dyskowe z nożami uchylnymi, które są stosowane w dużych kosiarkach ciągnikowych, na dużych powierzchniach.



Jaką kosiarkę wybrać? Praktycznie zależy to od dwóch czynników – jaką powierzchnię mamy do skoszenia i jakimi funduszami dysponujemy.

Powierzchnia to nie tylko wielkość, ale także jej ukształtowanie.

Niewielkie powierzchnie Jeśli jest to niewielki trawnik między ogrodzeniem, a domem, to wystarczy kosiarka bębnowa, lub podkaszarka elektryczna. Bębnowa wymaga równej powierzchni, natomiast podkaszarką trzeba umieć pracować. Podkaszarki przede wszystkim zwykle są robione w rozmiarze bardzo damskim, żeby nie powiedzieć, że wręcz dziecinnym – mężczyzna musi się schylać, a to oznacza bolące plecy i szybkie zmęczenie. Jednakże oba te typy kosiarek są stosunkowo tanie i w praktyce bezobsługowe. Jeśli ma to być powierzchnia reprezentacyjna, to lepiej zastosować kosiarkę bębnową, bo daje ładniejszą powierzchnię, ale za to wymaga częstszego koszenia – źle znosi wysoką trawę, ale trawa lubi częste koszenie, więc odpłaca się szczególnie ładnym wyglądem.
Dokonując wyboru należy zwrócić uwagę, by bębnowa miała koła o wysokiej rzeźbie bieżnika i była dość ciężka – dzięki temu nie będzie się ślizgać. Podkaszarka powinna mieć uchwyt dla dwóch rąk i silnik o dużej mocy (min 350 wat), natomiast szpula na żyłkę powinna mieć możliwość półautomatycznego wysuwania żyłki.

Średnie powierzchnie Przy większych powierzchniach lepsza będzie kosiarka wózkowa – elektryczna lub spalinowa. Mamy do wyboru duży zakres mocy i wielkości. Elektryczne są tańsze i wymagają mniej zabiegów przy obsłudze, ale potrzebują kabla do zasilania – a to czasem może być problem. Gdy trawnik ma dużą powierzchnię potrzeba dużo kabla, a sam kabel lubi się wkręcić w wirujące noże – to z kolei może oznaczać nie tylko zerwanie kabla i pokrzywienie noża, ale poważną awarię sieci. Należy zwrócić szczególną uwagę, na kabel zasilający (przedłużacz) – w sprzedaży są kable o długości nawet 50 metrów z zaznaczonym przeznaczeniem „do kosiarek”. Zwykle są sporo tańsze od innych przedłużaczy. Ale jest tu pewne oszustwo. Przedłużacze „do kosiarek” mają żyłę elektryczną o małym przekroju – 0,75 - 1mm2, a nawet można spotkać 0,5 mm2. Taki przekrój wystarczy do podkaszarki, ale do kosiarki wózkowej (1500 - 2400 Wat), to będzie za mało. Przedłużacz będzie się przegrzewał, może się stopić, zrobić zwarcie, lub kogoś porazić. Po kilkakrotnym zwijaniu miedziana żyła ulega osłabieniu i przerwaniu, a sam przedłużacz można „przez przypadek” zerwać w rękach.
Kosiarka spalinowa uniezależnia nas od kabli, ale za to wymaga starannej opieki, przeglądów i ma więcej części, które mogą się popsuć.
Kosiarki wózkowe mogą być wielofunkcyjne – z wyrzutem na bok, do tyłu, z funkcją mulczowania (rozdrabnianie pozwalające pozostawić pokos na trawniku jako nawóz), oraz z przyczepianym koszem do którego można zbierać trawę i łatwo usuwać z trawnika. Na szczęście przy zakupie nie musimy zastanawiać się jaką opcję wybrać, bo zwykle wszystkie możliwości są wbudowane w jedno urządzenie.
Warto też dołożyć trochę finansów i wybrać kosiarkę z napędem na koła – będzie się łatwiej prowadzić. Nie oszczędzajmy też na mocy silnika – im większa (zwłaszcza przy napędzie) tym łatwiej będzie się pracowało, a sama kosiarka będzie się mniej zużywać.

Bardzo duże powierzchnie Przy bardzo dużych powierzchniach doskonałe są kosiarki samojezdne – traktorki. Występują trzy rodzaje konstrukcji – skutery, klasyczne i raydery.
  • Skuter. Najmniejszy z tej grupy urządzeń. Dzięki umieszczeniu silnika z tyłu (pod siedziskiem) jest stosunkowo krótki, co powoduje, że przed nogami operatora jest tylko osłona – daje to dobry widok przed kosiarką. Samo kosisko jest umieszczone pod podłogą, pośrodku kosiarki. Wydajność trochę większa jak wózkowej, ale zaleta taka, że nie trzeba chodzić i pchać kosiarki.
  • Klasyczne. Konstrukcją przypominają mały traktorek. Duże, pozwalające wygodnie siedzieć. Silnik mają umieszczony za przednią osią, a przed operatorem. Kosisko pod podłogą, pośrodku kosiarki. Kosisko zwykle ma dwa noże (rzadko jeden, lub trzy). Może mieć funkcję wyrzutu bocznego, mulczowania, lub zbierania do kosza z tyłu kosiarki.
  • Raydery. Nieco mniejsze od klasycznych, cechą wyróżniającą jest umieszczenie kosiska przed kosiarką. Dla zwiększenia manewrowości zamiast skrętnej przedniej osi, kosiarka „łamie” się pośrodku, lub ma skrętną tylną oś. Dzięki temu uzyskuje się bardzo dużą manewrowość, a ustawienie kosiska przed kosiarką umożliwia koszenie w miejscach o trudnym dostępie – pod drzewami, krzewami, wokół małej architektury ogrodowej. Samo kosisko często jest wyposażone w trzy noże ustawione w trójkącie.
W kosiarkach samojezdnych istotna jest przekładnia – często bywa hydrostatyczna – czyli bezstopniowa. Ponoć w naszych warunkach nie sprawdza się najlepiej, ale na rynku dominuje sprzęt używany, sprowadzony z zachodu, lub marketowa chińszczyzna. Skrzynie manualne są bardziej odporne na „użytkownika”, dzięki czemu słabiej reagują na błędy w obsłudze. Dobrze jest wybrać kosiarkę z przekładnią z tzw. rewersem – pozwala on na uzyskanie takiej samej ilości biegów do tyłu, jak do przodu – rewers odwraca obroty, a przełożenia pozostają te same. Dzięki temu możemy łatwiej manewrować i poruszać się z większymi prędkościami.
Kosisko zwykle z pozycji operatora może być podnoszone i opuszczane, na kilku poziomach, co pozwala na koszenie z pozostawieniem trawy o różnej wysokości. Podobnie kosz może być opróżniany jednym ruchem, bez schodzenia z siedziska.

Ważnym elementem w tych kosiarkach są koła – a w szczególności opony. Najczęściej koła mają dość małą średnicę, co utrudnia poruszanie się po nierównościach. Opony są dość szerokie i mają specjalną rzeźbę bieżnika – dzięki czemu mniej niszczą powierzchnię trawnika, ale z kolei gorzej poruszają się po nierównościach, stokach i drogach.
Również szerokość koszenia – zwykle w przedziale 70 – 120 cm wymaga, by powierzchnia trawnika była równa.
W kosiarkach samojezdnych należy zwrócić uwagę na łączenia i przeguby, zwłaszcza w układzie jezdnym. Często są to konstrukcje proste, żeby nie rzecz prymitywne, bez łożysk, z zawleczkami zamiast porządnych połączeń. Blachy i rurki są cienkie i w warunkach eksploatacyjnych w Polsce i przy pomysłach rodzimych „racjonalizatorów” mogą nie wytrzymać zbyt długo. Dlatego jeśli chcielibyśmy rozszerzyć funkcjonalność, to lepiej jeśli kosiarka jest fabrycznie wyposażona w np. uchwyt do przyczepki, czy uchwyt do narzędzi rolniczych typu radło, czy brona.

Dla racjonalizatorów są traktorki jednoosiowe (dwuosiowe są dość drogie). Kiedyś w Polsce był popularny traktorek „Dzik” – podobnie jak „Syrenka” miał dwusuwowy silnik od motopompy, ale był niezwykle uniwersalnym narzędziem. Można było do niego podłączać różne narzędzia – kosiarkę, pług, przyczepkę i wiele innych, co pozwalało na znakomitą użyteczność w małych gospodarstwach, lub w instytucjach zajmujących się pracami gospodarczymi w miastach. Choć można często spotkać „Dziki” na Allegro, to jest to jednak sprzęt przestarzały i paliwożerny.

Ale traktorki jednoosiowe są nadal produkowane i dziś są to nowoczesne konstrukcje.


Do nich nawiązują właśnie kosiarki listwowe. Zbudowane w formie traktorka jednoosiowego, często mają możliwość odpięcia kosiska i podłączenia np. kosiarki rotacyjnej, glebogryzarki, pługa do śniegu, zamiatarki, lub przyczepki. Konstrukcyjnie są dość mocne – nie mają skrętnej osi i wielu przekładni. Koła o większej średnicy, wyposażone w opony o bieżniku rolniczym (w jodełkę) ułatwiają poruszanie się nawet w trudnym terenie.
Kosiarka listwowa to doskonałe narzędzie do koszenia średnich i dużych powierzchni, zachwaszczonych, przerośniętych samosiejkami drzew i krzewów, plantacji wikliny, plantacji roślin po których pozostają pędy np. bób, kukurydza, fasola. Niestety z uwagi na trudność w zachowaniu właściwego ustawienia listew tnących (powinny ślizgać się po sobie, lub zachować niewielką szczelinę) koszenie czystej i młodej trawy jest trudniejsze niż kosiarką rotacyjną.

Kosiarka listwowa powinna mieć z obu boków kosiska skrzydła zgarniające pokos do środka. Dzięki temu wysoka trawa nie będzie odkładała się na trawie jeszcze nieskoszonej i następny pokos będzie nam łatwiej wykonać.
Pod listwą koszącą powinny być płozy po których kosisko ślizga się po ziemi, dając równą wysokość koszenia. Ale to teoria. Jeśli mamy rzeczywiście równą powierzchnię, to płozy zdają egzamin, ale jeśli powierzchnia jest urozmaicona (ugór, teren orny), to zanim płoza podniesie listwę koszącą, to ona już natrafia na przeszkodę. Warto wtedy przenieść płozy przed listwę – z tą przeróbką nie powinno być problemu.

Nie należy przesadzać z szerokością kosiska – w ofercie są od 60 cm do 1,5 metra – w traktorkach jednoosiowych, do 2,5 metra w ciągnikach rolniczych, a nawet do 6-8 metrów w kombajnach. Wybór szerokości koszenia zależy od mocy kosiarki i od równości terenu na którym będziemy pracować. Szeroka listwa będzie zahaczać o nierówności, pozostawiając nieskoszone zagłębienia, a za mała moc sprawi, że kosiarka będzie się zapychała, często gasła, a praca będzie powolna. Będzie to szczególnie widoczne przy nieco stępionej listwie, lub gdy szczelina cięcia się powiększy.

Dobrze, by samojezdna kosiarka listwowa była wyposażona w co najmniej dwa biegi do przodu i jeden do tyłu. Pozwoli to nam na szybsze dotarcie do miejsca pracy i szybszą pracę tam, gdzie jest równo, oraz na bezwysiłkowe wycofanie się z zakleszczeń, z wysokiej trawy, czy manewrowanie przy nawrotach. Oczywiście rewers byłby tu doskonały.

Kosiarki listwowe mają zwykle solidną ramę – często z gotowymi otworami, do których możemy dorobić uchwyty do sprzętu dodatkowego – np. radełka, brony, czy przyczepki. Jeśli będziemy planowali takie wykorzystanie kosiarki, to przy wyborze zwróćmy uwagę, by była możliwość zmiany szerokości rozstawu kół, tak, by można było dostosować się do międzyrzędzi na naszych uprawach. Dodatkowych narzędzi możemy poszukać w sklepach z kosiarkami i glebogryzarkami – są gotowe i dostosowane wielkością do mocy jaką dysponujemy. W sprzedaży są także oryginalne uchwyty do nich, co ułatwia przeróbkę i nie musimy kombinować jak podłączyć narzędzie – wystarczy dorobić mocowanie uchwytu.

Powierzchnie nietypowe Pewną trudnością jest koszenie na stokach – w górach, lub rowów. Do rowów są przeznaczone kosiarki bijakowe, ale to nie dla każdego. Co zrobić jeśli mamy w działce rów, lub górkę, którą musimy kosić? Nie możemy tego zrobić zwykłą kosiarką z silnikiem czterosuwowym, bo sposób smarowania silnika czterosuwowego wymaga pracy na powierzchni poziomej – na zboczach zatrze się. Nie ma tego problemu z silnikiem dwusuwowym, gdzie smarowanie rozwiązano przez dodanie oleju do benzyny. Choć dwusuwy wyszły już z mody, to jednak są stosowane w popularnych skuterach i właśnie w sprzęcie ogrodniczym – w kosach spalinowych, pilarkach, kosiarkach i traktorkach przeznaczonych do pracy na stokach. W nowym sprzęcie są to konstrukcje nowoczesne, ale wymagają właściwego traktowania. Jeśli producent zastrzega, by do benzyny używać jego oleju, to lepiej nie kombinować z innym.

Rozwiązaniem są więc kosiarki listwowe, lub rotacyjne z silnikiem dwusuwowym – niestety dość drogie, bo są to rozwiązania profesjonalne, zwykle wielofunkcyjne. Na Allegro można spotkać używany sprzęt starej konstrukcji, lub przerobiony z motocykli – nierzadko, mimo, że liczy sobie wiele lat, jest to sprzęt nie gorszy od marketowych chińczyków. Dla zwolenników nowego sprzętu pozostają kosy spalinowe.


Kosy spalinowe Kosy spalinowe są przeznaczone nie tylko do pracy na powierzchniach pochyłych – są doskonałą alternatywą dla dużych kosiarek. Ale przede wszystkim są niezastąpione na powierzchniach nierównych, zanieczyszczonych, ugorach. Doskonale radzą sobie z rowami, a w zależności od narzędzia roboczego (żyłka, nóż, tarcza) doskonale radzą sobie z trawnikiem, zbożem, chwastami, krzewami, a nawet mniejszymi drzewkami. Można nawet przycinać żywopłot.
Jeśli mamy uprawę warzyw, to kosa spalinowa może nam posłużyć również do koszenia łęcin, czy pędów. Dzięki łatwości zmiany wysokości koszenia i dużej manewrowości możemy bez problemowo wykaszać te rośliny, które nam przeszkadzają. Również łatwo możemy operować pomiędzy roślinami użytecznymi np. w międzyrzędziu, w sadzie, plantacjach. Również w tym sprzęcie ważna jest moc silnika – im większa, tym mniej zacięć, zaplątań, a praca przebiega rytmicznie.

Kosy spalinowe można podzielić na dwie grupy sprzętu:
  1. Małe (gabarytem i mocą) – o zastosowaniu podobnym jak podkaszarka, mają uchwyt dwupunktowy (dla rąk) jeden pod drugim, lub niewielki pałąk, co zmusza do niewygodnej (bokiem) pozycji pracy, oraz wymaga zwiększonego wysiłku przy większej trawie. Często zamiast przekładni kątowej mają wygiętą prowadnicę, w której wiruje cięgno przenoszące moc z sinika na głowicę. Przy tych obrotach można zakładać, że nie jest to rozwiązanie gwarantujące trwałość.
  2. Większe kosy mają uchwyt w postaci poprzeczki (kierownicę) i trzeci punkt mocowania jakim są szelki. Przy prawidłowym ustawieniu uchwytu można pracować taką kosą nawet wiele godzin. Kierownice mogą mieć konstrukcję symetryczną lub niesymetryczną. Doradzamy wybór niesymetrycznej, z amortyzacją i możliwością łatwej zmiany ustawienia uchwytu (kierownicy).

Prawidłowa postawa przy pracy kosą spalinową
W sprzedaży jest olbrzymi wybór kos spalinowych, różniących się przede wszystkim mocą, ale także sposobem przeniesienia napędu na głowicę / nóż, oraz konstrukcją uchwytu roboczego. Jeśli planujemy dłuższe prace kosą, lub koszenie terenów trudnych – zanieczyszczonych, zachwaszczonych czy ugorów, to starannie dobierzmy rodzaj chwytu.
Z naszych doświadczeń wynika, że najlepszym rozwiązaniem jest uchwyt trzypunktowy z kierownicą asymetryczną.

Dwa punkty chwytu, to oczywiście ręce kosiarza, a trzeci to zawieszenie na szelkach. Podkreślam – szelkach, a nie taśmie przerzuconej przez plecy. Warto dołożyć kilka złotych i wybrać kosę właśnie z szelkami. Prawidłowe powieszenie kosy na ciele kosiarza sprawia, że kosa obciąża plecy (kręgosłup), a nie mięśnie brzucha, czy rąk.

Aby tak się stało, to kosa musi mieć uchwyt w postaci poprzecznej belki (rura o odpowiednim podgięciu), na którym (zwykle pod prawą dłonią) znajdują się przyciski sterowania, ale o asymetrycznym ułożeniu – część po prawej stronie kosy musi być znacznie krótsza niż po lewej. Dzięki temu trzymając ręce wygodnie, symetrycznie z obu stron tułowia możemy trzymać kosę, która powinna wisieć na prawym biodrze, obok nas.

Jeśli kierownica będzie symetryczna, to kosa będzie wisiała przed kosiarzem, obijała się o nogi, a ręce będą nienaturalnie ułożone – prawa wyciągnięta, a lewa przy ciele.
Jeśli kosa będzie miała uchwyt na rurze kosy (jeden pod drugim), to kosiarz będzie musiał być pochylony, a brak szelek sprawia, że kosę trzeba trzymać w ręku – są to rozwiązania do przyjęcia tylko na małych powierzchniach, lub pod drzewami, krzewami itp. Ponadto postawa robocza będzie „bokiem”, co spowoduje znaczne obciążenie jednej (lewej) nogi i ogólnie lewej strony ciała.

Ważny jest jeszcze punkt mocowania szelek do kosy. Są stosowane dwa rozwiązania
  • płytka z kilkoma otworami umocowana na stałe
  • obejma z jednym otworem, którą można w dużym zakresie przesuwać
Pierwsze rozwiązanie jest stosowane w wyższej klasy sprzęcie, co oznacza, że fabrycznie przewidziano przeznaczenie – np. wzrost kosiarza. Choć ograniczony zakres regulacji, to jednak zwykle w większości przypadków wystarcza, a daje możliwość szybkiej zmiany podczas pracy – np. przy przejściu z powierzchni płaskiej do rowu.
Drugie rozwiązanie wymaga kluczy, by zmienić ustawienia, może więc powodować chwilowy dyskomfort w pracy, ale jest rozwiązaniem dla „nie rozmiarowych”.

Jak kosa powinna być podwieszona?
Dwa elementy są ważne:
  • wysokość od ziemi – płaszczyzna wirowania żyłki lub tarczy powinna być równoległa do płaszczyzny roboczej – gruntu. Tutaj jesteśmy ograniczeni przekładnią kątową, która narzuca nam ustawienie kosy. Możemy więc poradzić sobie wydłużając (dla wysokich), lub skracając punk mocowania haka na szelkach. Jeśli nie ma możliwości regulacji, to nie będzie to wielkim błędem – płaszczyzna „ścierniska” będzie nieco poszarpana, o niejednolitej wysokości, co może trochę razić w miejscach reprezentacyjnych.
  • balans między silnikiem, a głowicą – silnik powinien być przeciwwagą dla głowicy, ale w taki sposób, by głowica lekko przeważała. Dzięki temu, nie będziemy musieli dociskać kosy, lub dźwigać jej w ręku.
Ważne jest też mocowanie kierownicy do kosy. Zwykle jest to połączenie stałe. Bez możliwości szybkiej zmiany podczas pracy. Ale lepszym rozwiązaniem jest takie, które umożliwia szybkie przestawienie kierownicy. Dzięki temu, bez wyłączania sinika i szukania kluczy możemy przestawić kosę do pracy na zboczu, w rowie, czy przycinanie powierzchni pionowych np. żywopłotu.

Wyższe modele mają też mocowanie silnika tak rozwiązane, że jest wytworzona amortyzacja uchwytu. Dzięki temu drgania silnika, narzędzia roboczego i interakcja z podłożem nie jest przenoszona na kierownicę. Praca taką kosą jest mniej wyczerpująca, a jeśli kosimy zawodowo, to unikniemy zmian zwyrodnieniowych powodowanych drganiami.

Kosa spalinowa jest doskonałym rozwiązaniem, jeśli nie zależy nam na idealnej płaszczyźnie po skoszeniu, mamy zróżnicowaną powierzchnię, lub kosimy coś więcej niż reprezentacyjny trawnik.



Zastosowanie kosiarek w hodowli zwierząt
Często boimy się hodowli zwierząt gospodarskich, obawiając się właśnie kłopotów z wyżywieniem zwierząt w okresie zimowym.
Koza / owca potrzebuje na tydzień belkę siana i pół belki słomy – razem około 8 złotych. Jeśli mamy rodzinę trzy – cztero osobową, to pozostają odpady żywności (obierki, pieczywo), które w połączeniu z np. granulowanymi wysłodkami (30-40 złotych worek – na zimę potrzeba 1-2 worki) znakomicie uzupełnią siano i zapewnią wystarczający pokarm. Tak więc za cenę 200-300 złotych (tygodniowo ok.10 złotych) możemy wykarmić kozę w całym okresie jesienno – zimowo – wiosennym. I właśnie raczej kozę, niż owcę, bo koza jest bardziej odporna na warunki mieszkaniowe i pokarm, a także nie trzeba jej strzyc, co w warunkach amatorskich może być poważnym problemem. Za nasz wysiłek zwierzak zrewanżuje się nam pysznym mlekiem – 2-4 litry dziennie (po ok. 5-10 złotych litr), które możemy spożywać świeże, lub robić znakomite twarożki.

O hodowli zwierząt szerzej piszemy w innym miejscu.

Jeśli więc mamy zwierzęta roślinożerne, to musimy pozyskiwać pasze dla nich – najczęściej trawę.
Jeśli mamy mało zwierząt, to zwykle używamy kosy ręcznej, ale jeśli mamy więcej zwierząt, lub możliwość pozyskania większych ilości trawy z przeznaczenie na siano na okres zimowy, to warto pomyśleć o mechanizacji.

Zdawałoby się, że optymalna będzie kosa spalinowa. Pozwoli skosić nawet duże powierzchnie, jest niekłopotliwa w użyciu i przechowywaniu, poradzi sobie z każdą trawą. Ale…

Jeśli kosimy również na siano, to zwykle odległość do łąki jest nieco większa, niż do przydomowego ogródka. Powstaje problem transportu siana, a wcześniej przerzucenia pokosu do wysuszenia. Łatwiej to zrobić, mając kosiarkę listwową w postaci traktorka jednoosiowego. Możemy nie tylko łatwo skosić jednorazową porcję, ale też dużą powierzchnię na siano, przetrząsnąć siano do wysuszenia przystawką zamontowaną w miejsce kosiska i przywieźć wózkiem przyczepionym do kosiarki.

Kosiarka listwowa zdaje się być lepszym rozwiązaniem, niż rotacyjna – samobieżna lub wózkowa, która bardziej niszczy (miażdży) trawę, oraz trudno jest pozyskać wartościową, wysoką trawę. Niska trawa daje mało siana, o cienkich łodygach i przez większe zwierzęta (kozy, owce) jest mniej chętnie spożywana. Kosiarką listwową skosimy trawę dowolnej wysokości. Jednak kosiarka listwowa jest wrażliwa na większe nierówności terenu, kretowiska i zanieczyszczenia. Łatwo może dojść do zakleszczenia listew, a nawet odłamania agregatu tnącego od uchwytu mocującego do silnika. Ponowne przyspawanie nie jest łatwe, bo zwykle w okolicy miejsca spawu jest łożysko podtrzymujące wal napędowy - tradycyjne spawanie zniszczy łożysko wysoką temperaturą.

Jeśli więc mamy nawet sporą hodowlę królików, to poradzimy sobie zwykłą ręczną kosą i zwykłym wózkiem lub taczką. Ale jeśli mamy kozy, lub owce, albo jakąś krówkę lub kucyka, to raczej mocna kosiarka listwowa, z napędem na koła, o dwóch biegach, przystosowana do ciągnięcia wózka i przetrząsania siana będzie rozwiązaniem doskonałym.



Zachowanie bezpieczeństwa

Koszenie niesie z sobą wiele zagrożeń:
  • Wirujące elementy. Choć osłonięte, to niebezpieczne. Można nawet przypadkowo podłożyć stopę pod nóż. Dlatego wszelkie manewry i regulacje należy wykonywać na wyłączonym silniku lub ze wzmożoną ostrożnością. Noże i tarcze powinny być ostre. Warto przyjrzeć się jak są naostrzone fabrycznie i później naśladować taki sposób ostrzenia.
  • Zasilanie. Kable mają to do siebie, że lubią się plątać, dlatego na trawniku należy rozwijać tylko taki odcinek przedłużacza jaki jest nam niezbędny. Jeśli korzystamy z przedłużacza nawiniętego na bęben lub w zwoju, to należy go w całości rozwinąć, bo zwinięty bardziej się nagrzewa, ale nadmiar pozostawić w miejscu bezpiecznym. Dobrze, jeśli kolor przedłużacza jest kontrastowy z tłem – pomarańczowy, który jest standardem, lub biały, jeśli przedłużacz robimy samemu. Od strony zasilania (gniazdka do którego jest podłączony) powinien być umocowany, tak, aby przypadkowe szarpnięcie nie spowodowało wyrwania gniazdka, lub niespodziewanego rozłączenia, które może sprawić sporo kłopotu. Podobnie powinny być zabezpieczone łączenia kilku przedłużaczy. Jeśli to możliwe, to poprowadźmy kabel w powietrzu. Najbardziej niebezpieczny odcinek – przy kosiarce – można wykonać z samozwijacza od odkurzacza – ma długość 5 lub więcej metrów i pozwala uniknąć plątaniny pod nogami.
  • Silniki spalinowe. W nich największym zagrożeniem są gorące elementy wydechu – często sąsiadujące z przełącznikiem zasilania, lub innymi elementami, jakich czasem musimy dotknąć. Uważajmy przy uzupełnianiu paliwa, by nie rozlało się na gorące elementy, co mogłoby spowodować zapalenie się, lub wybuch.
  • Osłony. Wszystkie elementy wirujące powinny mieć osłony – najlepiej fabryczne. Jeśli jednak używamy sprzętu z drugiej reki, to zadbajmy, by osłony uzupełnić. Osłony są szczególnie ważne przy nożach – siła wyrzutu np. kamienia potrafi być olbrzymia, a jesteśmy także (my i otoczenie) chronieni przed skutkami rozerwania tarczy, bądź wyszczerbienia noża.
  • Osoby postronne. W promieniu 10 metrów nie powinno być nikogo, a bawiące się dzieci nawet w odległości 25 metrów. Kamień, lub rozbite szkło potrafi przelecieć nawet kilkadziesiąt metrów. Jeśli trafi w nogę, to pół biedy, zagoi się, ale jeśli trafi w tułów, lub główkę dziecka leżącego w trawie zbyt blisko, to strata może być nie do naprawienia.
  • Odzież ochronna. W zasadzie wystarczą dżinsy i solidne obuwie. Stopy i golenie są najbardziej narażone, dlatego, nawet w upały warto założyć solidne obuwie. Dobre są gumofilce – choć to obuwie zimowe, to latem też można wytrzymać w nich kilka godzin. Gorsze są kalosze – noga się mocno poci i są mniej sztywne. W ostateczności buty z cholewką typu robocze. Koniecznie należy założyć okulary, lub przyłbicę. Przyłbica lepsza jest w formie przezroczystej maski, niż z siatki. Mimo, że siatka jest bardzo gęsta, to potrafi przepuścić drobinki, a te są bardzo uciążliwe i mogą być bardzo niebezpieczne, gdy trafią do oka. Przyłbica z siatki jest przeznaczona dla drwali – wióry są większe i mają mniejszą energię. Można używać ochrony słuchu – nauszników, ale moim zdaniem (te których używałem, a były one renomowanej firmy) choć tłumiły hałas w wysokich częstotliwościach, to przepuszczały niskie – wolałem pracować bez ochrony – organizm człowieka ma większą wrażliwość na niskie tony. Jeśli pracujemy na łące, dużym trawniku, tam, gdzie nie ma ścian i drzew, to hałas zwykle nie jest uciążliwy, ale nie lekceważmy ochrony słuchu. Warto używać rękawic ochronnych. Ale nie takich zwykłych typu „wampirki”, klasyczne ochronne „skóropodobne”, czy z lateksową dłonią. Doskonałe są zrobione z koźlęcej skóry – są miękkie, bardzo wytrzymałe, dobrze dopasowane, pozwalają zachować chwytliwość i czucie. Mimo iż są znacznie droższe (zwykłe, kupione w sklepie z odzieżą BHP kosztują 5-12 złotych), to wytrzymują znacznie dłużej i wyglądają elegancko, a poza tym rzeczywiście chronią.
(pi)
Sobota
23 czerwca 2012


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Wokół domu
Wokół domu

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus