Poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Oblicza sportu
Oblicza sportu

«
Justyna Go Home?
Zakompleksieni kibice
Żelazkowcy
Kopniakiem w twarz?
Pół kopy kiksów
Piłkarze, czy piłkarzyki?
 

Konfrontacja Sztuk(?) Walki
Kopniakiem w twarz?

Mężczyźni to takie dziwne stworzenia, które muszą się popisywać swoją sprawnością fizyczną. I dobrze byłoby, gdyby stanęli w szranki np. na budowie - kto więcej muru postawi. A nie, takie zawody już były i nie miały dobrej opinii.

Mężczyzna musi walczyć. Toczyć krew. Najlepiej przeciwnika, choć własnej też nie poskąpi. Dlatego taka duża popularność sportów walki.

Ale nie tylko mężczyźni fascynują się taką formą krwiodawstwa. Kobiety również lubią patrzeć na zmagania samców. I jest to zdumiewające, bo przecież taki poobijany samiec jest silny, ale jako przedłużenie gatunku niepełnowartościowy.

Samiec - wojownik jest zwykle słabiej rozwinięty intelektualnie, a mikrourazy mózgu dodatkowo obniżają jego wartość. Do tego dochodzą urazy innych organów wewnętrznych, oraz osłabienie, a często zniszczenie potencjału reprodukcyjnego ogromnym wysiłkiem fizycznym i stosowaniem odżywek, oraz innych wspomagaczy treningu.

Samicy to oczywiście nie przeszkadza - znajdzie sobie reproduktora zastępczego - o większej wartości intelektualnej, choć zazwyczaj cienkim portfelu - więc nie nadającego się na stałego partnera. Oszukany wojownik, będzie żył w nieświadomości, aż skończą mu się pieniądze, albo podupadnie na zdrowiu.

Okazją do tych rozważań jest odbywająca się w Polsce Konfrontacja Sztuk Walki, polegająca na dopuszczeniu do walki zawodników reprezentujących różne sporty walki - nie będę się mądrzył - zainteresowani niech sobie wygooglają szczegóły.

W czasach Papy Stamma, kiedy to polski boks liczył się w Świecie, judo było sportem elitarnym, a karate było egzotyką o jakiej się słyszało w dokumentach podróżniczych. O Bruce Lee nikt jeszcze nie słyszał, a jedyną alternatywą było ju-jitsu - komandoska odmiana walki wręcz. A poza tym były zapasy, podnoszenie ciężarów i kulturystyka.

W tamtych czasach często rozmawialiśmy w gronie kolegów - nastolatków o sprawności fizycznej, oraz o wartości obronnej różnych stylów walki. Gdybaliśmy czy bokser jest w stanie pokonać judokę - pierwszy jak uderzy to ogłuszy, drugi szybki jak błyskawica. Czy zapaśnik ma jakieś szanse z bokserem, a ciężarowiec i kulturysta z judoką. Nigdy jednak nie przyszło nam do głowy, by to sprawdzać empirycznie. Było dla nas nie do pomyślenia, by bokser walczył z judoką - przecież to zupełnie różne sporty. Oczywiście w kontekście rywalizacji sportowej, a nie bijatyki na wiejskiej zabawie - dyskotek wtedy jeszcze nie było.

Nie do pomyślenia były świadomie nieczyste uderzenia, kopnięcia w głowę, ciosy na genitalia, czy w oczy. W zawodach sportowych krew lała się rzadko i zazwyczaj po przypadkowych starciach.

Minęło trochę lat, zmienił się ustrój, ale także mentalność.

Po serii filmów „popularyzujących” dalekowschodnie sztuki walki, gdzie nie tylko krew leje się strumieniami, ale i kręgosłupy pękają niczym zapałki, obniżył się poziom sportowego honoru i odpowiedzialności za zdrowie przeciwnika. Dziś kotlet tatarski z twarzy nie bulwersuje nikogo. Doping, zakulisowe rozgrywki i nieuczciwość sędziów, ale także sztuczki zawodników sprawiają, że zawody - nie tylko sportów walki i siłowych niewiele mają wspólnego ze sportową rywalizacją.

Zmieniły się także same zawody. Liczy się nie widowisko sportowe, ale wyciągnięcie jak największej kasy z kibiców i reklamodawców. Aby to osiągnąć stosuje się niekonwencjonalne metody, by szokować i wywoływać zainteresowanie już nie przebiegiem rywalizacji, ale jej skutkami. W Konfrontacji Sztuk walki dopuszcza się kopnięcia w twarz, dźwignie na stawy, atakowanie leżącego i wiele innych technik, jakie u normalnego człowieka budzą odrazę swą brutalnością i agresją.

Młodzież patrzy, uczy się i powiela to - na ulicy, po meczu, w szkole, a jak trochę podrośnie, to i w rodzinie.

(pi)
Sobota
16 maj 2009


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Oblicza sportu
Oblicza sportu

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus