Czwartek, 29 czerwca 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Bez polityki
Bez polityki

«
Nowe oszustwa SMSowe
Sumienie
Santo Subito
Konkordat
Zło. Dlaczego?
Efekt cieplarniany
 

Trybunał Konstytucyjny kpi z Konstytucji

Trybunał Konstytucyjny orzekł, że ocena z religii może być wliczana do średniej z ocen. I nie miałoby to większego znaczenia - w końcu to zmartwienie rzymskich katolików jakich wiernych sobie wychowują, ale stawia to osoby niechodzące na religię w gorszej sytuacji.

Z różnych powodów wiele dzieci nie chodzi na religię. Nie tylko dla tego, że nie wierzą w Boga. Często nie odpowiada im indoktrynacyjny sposób prowadzenia zajęć. Rzadko bowiem katechetami są ludzie nie tylko głęboko wierzący, ale mający predyspozycje do pracy z niesfornym dziećmi i potrafiący wzbudzić u nich autorytet.

Dla nich właśnie, oraz dla dzieci niewierzących, oraz członków innych religii miały być prowadzone równolegle lekcje etyki.

Sam pomysł wprowadzenia etyki jest karkołomny, bo z jednej strony czego może nauczyć się np. dziecko Świadków Jehowy - nierzadko już ochrzczone, a więc pełnoprawny członek społeczności, która chyba najsurowiej traktuje Boże wymagania, czy też z drugiej strony ateista, gdy zajęcia prowadzi wierzący, lub odwrotnie - wierzący, gdy zajęcia prowadzi ateista?

Nie można nauczać etyki w oderwaniu od Praw Bożych - nazywanych Prawem Naturalnym. Dla wielu - niekoniecznie wierzących - in vitro, przerywanie ciąży, eutanazja, homoseksualizm to tematy na które mają sprecyzowane poglądy różniące się od poglądów nauczycieli. Jak ocenić ucznia, który nie akceptuje aborcji lub homoseksualizmu? Jak nauczyciel może nauczać jeśli sam tego nie akceptuje? A jak ma nauczać jeśli akceptuje?

Czy można przekonywać kogoś do czegoś, do czego samemu nie ma się przekonania?

Można i mamy tego efekty na co dzień. Samobójstwa, przestępczość, narkomania i prostytucja wśród dzieci i nastolatków. Pustoszejące kościoły katolickie. Homoseksualizm szerzący się pod pozorem tolerancji. Pedofilia. Dzieciobójstwo. Rosnąca popularność dziwacznych sekt.

Kościół Katolicki i wyłoniony później Kościół rzymskokatolicki od początku prowadziły agresywny prozelityzm. Mieczem nawracały niewiernych, a trucizną eliminowały nieprawomyślnych. Niewiele zmieniło się do dziś. Nagła śmierć Jana Pawła I - po zaledwie miesiącu sprawowania posługi i wiele tajemnic z nią związanych. Przecieki o zakulisowych aferach za pontyfikatu Jana Pawła II. Kościół rzymskokatolicki uzurpuje sobie bycie jedynym przedstawicielem Boga na Ziemi, lekceważy prawo państwowe i osoby o innych poglądach. Jednocześnie wśród choć trochę myślących, traci autorytet - pokazują to Fora Internetowe poświęcone tematyce religijnej.

Jednocześnie swoją postawą Kościół rzymskokatolicki obraża Boga, bo wielu ludzi widzących poczynania jego hierarchów uznaje, że Boga nie może być i odsuwają od siebie myśl, że może istnieć Religia Prawdziwa.

Tchórzliwa postawa władz Polski, wiernopoddańczo oddająca władzę w ręce Kościoła, uleganie każdemu kaprysowi, podporządkowanie prawa państwowego, w tym Konstytucji, Konkordatowi i Prawu Kanonicznemu sprawia, że osoby o innych poglądach nie są równo traktowane.

Tak jak miejsce krzyża jest w miejscach kultu, tak miejsce religii jest w Kościele i do Kościoła należy zapewnienie lokalu i katechetów - z własnych środków, bo na to składają się wierni. Każda inna sytuacja sprawia, że na wartości jednej grupy, składa się całe społeczeństwo - nawet ci, którzy mają poglądy przeciwstawne.

Wielu podkreśla znaczenie religii i krzyża w historii Polski i Europy. To prawda, ale nie jest to historia chwalebna. Religia spłynęła krwią. A najwięcej utoczyli jej ludzie z krzyżem.

Dla szeregowych wiernych krzyż rzeczywiście był podporą i nadzieją. Lecz nie sam krzyż, tylko wartości jakie za nim stoją. Ale prawdziwe wartości, a nie te głoszone przez zawodowych nosicieli krzyża.

Nauczanie religii w szkole w Polskim wydaniu ma charakter przymusu i jest złym wzorem dla dzieci i młodzieży. Uczy cwaniactwa. Religię łatwo zaliczyć, a podnosi średnią. Gdyby podpadło się katechecie, to w ostatniej chwili wystarczy się wypisać z religii i żadna ocena negatywna nie jest groźna. Religia nie uczy norm moralnych i nie wychowuje - dowodów jest aż nadto.

Niestety nie ma szans na to, by któryś z następnych rządów był w stanie przeciwstawić się terrorowi Watykanu. To co dzieje się po decyzji Strasburga w sprawie krzyży we Włoskich szkołach podważa autorytet Wymiaru Sprawiedliwości, Sejmu i samego Kościoła. Decyzja Trybunału Konstytucyjnego wpisuje się w tą złą tendencję.

(pi)
Sobota
05 grudzień 2009


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Bez polityki
Bez polityki

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus