Czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Trochę kultury
Trochę kultury

«
Syndrom CSI
Świąteczno - filmowe reminiscencje
Refleksje nad Nergalem
Urbańska - geniusz, czy szarlatan?
Czy Cichopek jest aktorką?
Historia kaprala Kozłowskiego
 

DODAtkowe atrakcje w Łodzi

Imprezy Sylwestrowe mają swoje drugie dno, na które imprezowicze nie zwracają uwagi. Goście imprez masowych chcą się po prostu zabawić tanim kosztem. Nie mają jednak świadomości, że za swoją zabawę i tak zapłacą

W Łodzi kampania reklamowania „atrakcyjnego” duetu Rodowicz/Doda spowodowała kłopoty finansowe wielu klubów i restauracji które planowały organizowanie komercyjnych imprez Sylwestrowych. Wiele imprez zostało odwołanych, na wielu obniżono ceny, ale kosztem zakresu i jakości zabawy. Czy rzeczywiście był to wpływ Sylwestra w Mieście? Myślę, że nie do końca, bo jak się okazało niewielka ilość uczestników zabawy na pl. Wolności nie mogła odebrać aż tylu klientów imprezom komercyjnym, ale na pewno miała poważny wpływ.

Tadeusz Kościuszko wieńczący postument na pl. Wolności - wstydliwie
zasłonięty przez organizatorów zabawy.
Zdjęcie z serwisu www.lodz.gazeta.pl

Łódzki Sylwester w Mieście to nie tylko kłopoty gastronomii. Kto posprząta plac Wolności, Piotrkowską, przyległe ulice i przyległe podwórka nie tylko z butelek po szampanie (a dokładniej winie gazowanym), ale i z moczu? Ciemne zakątki terenu kościoła położonego na rogu Piotrkowskiej i placu Wolności były celem wielu wycieczek.

A koszty moralne i etyczne? Doda kopulująca w trumnie - czyżby miało to być wspomnienie miłosnych uniesień z nowym narzeczonym - satanistą? Przyzwyczajanie do kiepskich wzorców, do fałszujących wykonawców - Doda była na swoim stałym niskim poziomie, ale nie tylko ona. Nawet Maryla Rodowicz - solo świetna, to jednak w zapowiadanym duecie - wiązance przebojów dostosowała się do poziomu Dody. Niby dowcipni kabareciarze, na dodatek w starych numerach, teksty typu „bez gołej dupy nie ma zabawy” i konferansjerzy - przepraszam - zapowiadacze - nie chciałbym obrazić profesjonalnych konferansjerów - choć akurat tutaj Warszawa przebiła Łódź bezapelacyjnie. Cichopek i Ibisz nawet na wiejskim weselu nie zrobiliby furory. Łódzki duet Kurzajewski / Szulim zrobił dobrą robotę, nieco gorzej było z prowadzącymi część kabaretową - tym razem nie byli w najlepszej formie. Ale przynajmniej wykonawcy śpiewali na żywo, a nie z playbacku, jak to bywało w inne lata.

A czy ktoś policzył konsekwencje tak potężnego nagłośnienia i drgań przez nie wywołanych? Głośniki zostały skierowane w cenne zabytki dawnej Łodzi - ratusz, kościół, muzeum archeologiczne i budynek, w którym mieści się m.in. najstarsza apteka Łodzi. A co z podziemiem placu Wolności? Pod jezdnią pl. Wolności jest muzeum zlokalizowane w kanale kanalizacyjnym otaczającym pierścieniem plac - niedawno wyremontowane i udostępnione zwiedzającym stanowi niemałą atrakcję. Nie wierzę, że nie doszło do uszkodzeń tynków, czy zgromadzonych zbiorów.

Można było wysyłać SMSem życzenia, które były wyświetlane na pasku na dole ekranu - za jedyne 3,66 PLN. Jedno życzenie - około 7 sekund - policzcie sobie ile zarobili podczas całej transmisji. A SMSy na samochód - bodajże 6,66 PLN?

Foto. RGBplus

I jest już nowy rok. Dziesiąty rok nowego millenium. dawno, dawno temu, gdy rok 2000 był odległym i zdawało się nierealnym marzeniem była nadzieja, że magiczny rok 2000 przyniesie rozwiązanie wielu problemów - znikną choroby, wojny i głód. Pierwsza dekada magicznego tysiąclecia pokazuje, że człowiek nie potrafi poradzić sobie z najprostszymi problemami - choćby takimi jak wykarmienie głodnych i odzianie ubogich. Rosną nieuzasadnione fortuny. Za kilka-kilkanaście minut pracy(?) pseudo gwiazdki dostają kilkadziesiąt i więcej tysięcy złotych. Trwoni się publiczne pieniądze zamiast rozwiązywać realne problemy. Rzymska zasada „chleba i igrzysk” obowiązuje nadal. I jest konsekwentnie realizowana przez pijarowców będących na etatach partyjnych.

To prawda, że lud potrzebuje rozrywki. I to niewyszukanej rozrywki. Choć pamiętam organizowane niegdyś w Łodzi imprezy kulturalno - propagandowe - Święto Głosu Robotniczego, gromadziły dziesiątki tysięcy łodzian, na kilku estradach produkowali się zawodowcy i amatorzy, a jeszcze straganiarze mieli niezły zarobek. Koszty były nieporównywalnie niższe, a zabawa świetna.

Dzisiejsze imprezy to przereklamowane i przepłacone gwiazdy oświetlone setkami świateł, występujące na podgrzewanych scenach, które same w sobie są wytworem nierzadko chorej wyobraźni scenografów. Ta w Łodzi miała postać latającego spodka i poza nawiązaniem do tytułu imprezy - Gwiezdna Odyseja - nie miała nic wspólnego z kosmosem, no może poza jedną piosenką Dody. Wielu zwróciło uwagę, że „kosmiczna estrada” całkowicie zasłoniła symbol Łodzi jakim jest pomnik Tadeusza Kościuszki. Został zabudowany błyskającymi światłami pierścieniami, a przecież można go było wbudować w scenografię.

A za to wszystko i tak my zapłacimy. I ci którzy się bawili i ci którzy siedzieli w domu.

Ogromny koszt zorganizowania imprezy nie przekłada się na korzyści dla miasta i jego społeczności. Impreza w Łodzi kosztowała ponad 3 miliony złotych - z tego część zapłaciło miasto. Choć przypuszczam, że nie wszystko zostało wkalkulowane - np. koszty remontu naruszonych tynków.

Foto. RGBplus

Czy takie imprezy są potrzebne? Niewątpliwie tak, są potrzebne. Choć ich zakres, zaawansowanie technologiczne i zaangażowane środki muszą być adekwatne do potrzeb i możliwości. A przede wszystkim miejsca w których się odbywają muszą być lepiej dobrane, tak, by zachęciło to do przybycia większą grupę gości i nie powodowało utrudnień dla tych, których taka zabawa nie interesuje - choćby mieszkające w pobliżu osoby starsze.

Szkoda, że Prezydent Miasta jest zapatrzony w swój własny nos i nie dostrzega krzywd wyrządzonych innym. Wielokrotnie dał dowód ignorowania potrzeb społeczeństwa Łodzi. Wkrótce referendum nad odwołaniem go ze stanowiska. Niewielka liczba uczestników Sylwestrowej imprezy w Łodzi - mimo sprzyjającej pogody - to klęska władz miasta i telewizji publicznej.

(pi)(mm)
Piątek
1 styczeń 2010

Czytaj na podobny temat

Sylwester w Mieście
Sylwester w Mieście to nowy świecki zwyczaj zdobywający sobie popularność. Ale nie ma nic za darmo. To że kilka - kilkadziesiąt tysięcy ludzi bawi się nie płacąc za zabawę, nie oznacza jeszcze, że jest to zabawa za darmo.


Macie takiego Prezydenta, jakiego wybraliście
Nie, nie, Nie będzie to o Prezydencie RP, ale o Prezydencie miasta. Miasta Łodzi. Jerzy Kropiwnicki pełni funkcję Prezydenta Łodzi drugą kadencję i niemal od początku budził kontrowersje.


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Trochę kultury
Trochę kultury

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus