Poniedziałek, 20 października 2014 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć




Nakarm glodne dziecko - wejdz na strone www.Pajacyk.pl


    Polecamy:
» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach





program-zarabiania-vivetia





 
Domowe ZOO
Domowe ZOO

«
Zakwaterowanie dla zwierząt
Zwierzęta domowe
Budujemy koryto
Koza - symbol ubóstwa, czy zdrowia?
Inteligencja z dalekiej Azji
Pies, czyli kot
 

Karmienie świnki wietnamskiej

Człowiek nie świnia wszystko zje - głosi przysłowie. I rzeczywiście oglądając różne Reality Show można zauważyć, że człowiek potrafi posunąć się bardzo daleko. A świnia? Co zje świnia?

Rozważając karmienie zwierzęcia należy zastanowić się nad:
  • Skąd zwierzę pochodzi i jakie są jego warunki naturalne.
  • Jak bardzo zostało udomowione.
  • Kto był poprzednim właścicielem i do czego zostało przyzwyczajone.
Świnka wietnamska jak sama nazwa wskazuje pochodzi z terenów Azji południowo wschodniej i jest mieszańcem z żyjącą tam świnią dziką. Została udomowiona, ale mieszkańcy wsi wietnamskich, laotańskich, czy koreańskich nie mieszkają w murowanych domach. Zwykle są to chaty zbudowane z materiału jaki dostarcza dżungla. Świnka więc, też nie ma apartamentów, co najwyżej placyk ogrodzony patykami i kawałek liścia nad głową. Są to tereny biedne, więc i świnka też nie ma co liczyć na kukurydzę genetycznie modyfikowaną - ma szczęście, że nie sięga tam jurysdykcja Unii.

W naturze - dzika, lub w warunkach hodowlanych - wypuszczona na swobodę, żywi się tym, co sobie znajdzie nad ziemią, na ziemi i pod ziemią. Świnka znakomicie ryje - nawet na głębokość 20 centymetrów i zjada nie tylko ziemniaki (w ubiegłym roku zostawiły mi ziemniaków na tylko jeden obiad), ale także różne pędraki, chrząszcze, ślimaki. Zbiera z ziemi to, co na niej znajdzie - opadłe nasiona typu polskich kasztanów i żołędzi, owoce. Znakomicie gryzie trawę i inne rośliny zielone. Mniej chętnie je twardsze pędy i gałązki. Wypuszczona do ogrodu zrobi nam świetny porządek, nie czyniąc szkód w krzewach. Jeśli ma dostatek pokarmu na powierzchni ziemi, to ryje rzadko, chyba, że poczuje coś smakowitego. Świetnie sobie radzi z pędami pokrytymi kolcami (pędy róży), a pokrzywa jest przysmakiem.

Taki dobór pokarmu naturalnego determinuje dietę świnki hodowlanej.

Ale to nie znaczy, że świnia zje wszystko - w końcu świnia to nie człowiek. Moje świnie niechętnie jedzą selery i brukiew. Zauważyłem też, że omijają rumianek. Wcześniej miały do dyspozycji sad (około 2000 metrów kwadratowych). Sad był zaniedbany przez poprzedniego właściciela, chwasty sięgały metra i wyżej. Świnki zrównały wszystko z ziemią - pozostawiły tylko rumianek, drzewa i krzewy. Potem zrobiły podkop pod siatką i poszły do sąsiada na świeże warzywa.

Jak więc widać nie ma wielkich różnic w karmieniu w porównaniu do domowej świnki różowej.

Karmienie latem jest bardzo proste. Wystarczy ukosić dowolnej zielonki, a one przebiorą co będzie im najbardziej smakowało. Jeśli mamy możliwość, by były wypuszczone na swobodę, to same sobie wybiorą pokarm.

Oczywiście warto zielonkę uzupełniać odpadami kuchennymi. W praktyce zagospodarują nam wszystkie odpadki roślinne. Przypuszczam, że kawałki mięsa też im nie zaszkodzą - świnie potrafią zjadać własne nowo narodzone młode. Oczywiście odpadki kuchenne nie mogą być z ostrymi przyprawami, a przynajmniej nie mogą dominować. Bardzo lubią mleko, serwatkę - mam dużo serwatki koziej, a także różnego rodzaju zlewki - wodę po ugotowanych ziemniakach, kluskach, zupy itp. Również suchy chleb - bardzo lubią chrupać, a zęby mają bardzo mocne - nawet twarde pestki pękają bez przeszkód. Kilkugodzinny warchlaczek ma tak silny zgryz (rodzą się z zębami), że jego ugryzienie boli. Duża świnka może zrobić poważną krzywdę, więc lepiej nie manipulować koło ryjka. Wbrew obiegowej opinii są niezwykle szybkie - mogą więc niespodziewanie zaatakować - nie można zapominać, że są to zwierzęta dzikie.

Dobrze, by miały koryto - najlepiej drewniane, o długości około 40 cm na jedną świnkę - jeśli więc mamy sześć świnek, to powinno mieć około 1-1,5 metra długości - jeśli świnki będą jadły z obu stron i 2-2,5 metra jeśli będą jadły z jednej strony. Głębokość koryta to 20-25 cm, dobrze, żeby ścianki były ukośne - to ułatwi im wybieranie pokarmu do czysta. Szerokość dna koryta to 20 cm, a wysokość 15-25 cm. Boczne ścianki powinny być znacznie dłuższe niż szerokość koryta - zapobiegnie to przewracaniu koryta i powinny być wyższe - wystawać poniżej koryta tworząc rodzaj nóżek, by dno koryta nie dotykało podłoża - nie będzie wdawał się grzyb i nie będzie gniło. Oczywiście powinno być robione w sposób zapewniający szczelność - tak, by wlane zlewki nie wypływały szczelinami na zewnątrz. Koryto powinno być znacznie większe, niż potrzeby - świnie w poszukiwaniu smakołyków ryją w korycie i często wyrzucają pokarm na zewnątrz. Zwykle i tak zbierają to co rozrzuciły, ale to zależy od podłoża.
Budowę koryta, legowiska, paśnika i poidła opiszemy dokładnie w osobnych artykułach.

Warto zrobić paśnik - ukośną kratę za którą wrzucimy ukoszoną zielonkę, a świnie w miarę potrzeb będą ją pobierały, nie wdeptując tego czego nie zjadły. Najłatwiej, to kupić na złomowisku gotowca - starą bramę, segment ogrodzenia, lub okienną kratę. Wystarczy wtedy odciąć niepotrzebne pręty i umocować do - najlepiej ogrodzenia - wtedy najłatwiej będzie nam zadawać zielonkę.

To lato, a zima?

Pasze generalnie dzielą się na treściwe i objętościowe. Treściwe to te, które mają skumulowane wartości odżywcze, a objętościowe wartości - odżywczych mają mniej, natomiast wypełniają żołądek i nadają uczucie sytości, lub dają zajęcie np. zwierzętom przeżuwającym (kozy).

W przypadku świnek paszą objętościową będzie zielonka, natomiast treściwe to warzywa, owoce, serwatka, śruta zbożowa, specjalne pasze. Zimą mniej mamy pasz objętościowych, i musimy to nadrabiać treściwymi.

Ważne jest przeznaczenie świnek. Jeśli hodujemy je dla siebie, to nie musimy ich tuczyć. W naturalny sposób osiągną pożądaną do uboju wagę, a jeśli mają być świnką towarzyską, to świadome zubożenie pokarmu sprawi, że będzie bardziej ruchliwa i mniej otyła - a więc ładniejsza. Oczywiście nie można przekroczyć pewnych granic. Stosowanie śruty, pasz, pokarmu wysokokalorycznego powoduje otłuszczenie mięsa. Staje się ono przerośnięte tkanką tłuszczową, płaty tłuszczu na brzuchu i pod skórą są grube i niesmaczne. Świnki wietnamskie mają tendencje do obrastania w tłuszcz, jeśli więc chcemy żywić się zdrowo , to nie przekarmiajmy naszych świnek.

Wspomnieliśmy we wstępie o stopniu udomowienia świnki. Może więc być sytuacja, że świnka od pokoleń jest hodowana w warunkach sztucznych. U takiego zwierzęcia dochodzi do zmian w przyzwyczajeniach, traci zdolność do pobierania niektórych rodzai pokarmu. Jeśli jej przodkowie otrzymywali tylko gotowe pasze, to świnka może nie umieć sobie poradzić z zielonką i wypuszczona do ogrodu w obfitości jedzenia, będzie głodowała. Może także chorować. Świnki wietnamskie bardzo często spotykamy jako mieszańce ze świnią domową (różową), lub dzikiem. Może ona pozostać czarna i zachować zewnętrzne cechy świnki wietnamskiej, ale genetycznie będzie już wymagała innej opieki - może być bardziej wrażliwa na warunki mieszkaniowe, czystość pokarmu itp.

Ważne też jest co jadły u poprzedniego właściciela. Moje były u piekarza. Były więc przyzwyczajone do odpadów z cukierni i bardzo je polubiły. Ponieważ to mój sąsiad, to nadal je dostają, choć w zmniejszonej już ilości i nadal za nimi przepadają. Odpadki cukiernicze zalewam wrzątkiem - tworzy się zupka, dodaję obierki warzyw i dopiero wtedy do koryta. Taki pokarm ma szczególne znaczenie zimą jeśli świnki mają nieogrzewane mieszkanko. Ciepły posiłek wieczorem, a nawet w nocy (w mrozy dostawały nawet o 1 godzinie) pozwoliły świnkom zimę przetrwać w znakomitej kondycji. Zimą tylko jadły i spały ściśle do siebie przytulone.

Pokarm oczywiście powinien być świeży, nie spleśniały i nie zgniły. Obserwując jednak jak pałaszują nadgniłe jabłka, porzucony spleśniał chleb, czy inne stare odpadki można stwierdzić, że taki pokarm nie wyrządza im szkody. Jeśli decydujemy się podać im nieświeży pokarm, to warto zalać go wrzątkiem, by unieaktywnić pleśnie i bakterie.
Natomiast warzyw nie gotuję im. Ale to też może być wymóg zróżnicowany w zależności od czystości rasowej. Świnki wietnamskie nie mają w dżungli gotowanych ziemniaków, natomiast świnka różowa takie wymagania już ma.

Świnki powinny też mieć dostęp do wody. Choć jak zauważyłem, to korzystają z niej tylko podczas upałów. Musi to być coś bardzo stabilnego - np. żeliwny zlew kuchenny częściowo wkopany w ziemię. Inaczej szybko przewrócą i wyleją wodę. W pozostały okresie wystarcza im zupka warzywna jaką dostają i woda zawarta w pokarmie.

Świnki lubią się też wytarzać w błocie. Ma to znaczenie kosmetyczne, ale także chłodzi w upały. Wystarczy wykopać w ziemi dołek i nalać wody - resztę zrobią same. Dobrze, żeby błotko było na górce powyżej ich „ubikacji”, tak by po opadach fekalia nie ściekały do ich błotka.

Dobrze też by swoje legowisko (jeśli mieszkają pod chmurką) miały na górce, wtedy wody deszczu nie będą rozmiękczały legowiska i oczywiście, by nie miały nad głową tylko chmurki - moje mają odcięty dach samochodu osobowego, ale już buduje się im porządne, acz nie ogrzewane legowisko w stodółce - obok kóz. Natomiast nie przeszkadza im deszcz, czy burza. Nawet podczas potężnych ulew, burz i wiatrów spały bez drgnięcia.
Proste legowisko można zrobić Europalet. Należy zrobić wokół palety rodzaj bandy, tak by można było wyścielić sianem, lub słomą i wyściółka nie wypadała poza legowisko. Gdy moim świnkom zabrałem stary dywan, który przerobiły na wyściółkę, to nagarnęły sobie niezjedzonych resztek zielonki.

W ogóle jestem zdumiony sprawnością i inteligencją świnek wietnamskich. Potrafią bardzo sprawnie biegać, przeskakiwać przeszkody - wysokie do kolan, przeskakiwać rów, a nawet w poszukiwaniu smakołyków wpraszać się do mieszkania sąsiadki - i trudno je wypędzić. Reagują na polecenie „Do zagrody” i choć niechętnie, ale zmierzają w jej kierunku. Są niezwykle silne. By złapać zaledwie czterdziestokilogramowego knura potrzebne były trzy osoby i nie było to, ani łatwe, ani bezpieczne.

I jeszcze jedna uwaga z cyklu świnia to nie człowiek. Świnka wietnamska gdzie indziej je, i gdzie indziej się załatwia. W zagrodzie powinna mieć miejsce w którym będzie załatwiała swoje potrzeby - oddalone od miejsca karmienia - najlepiej lekko obniżone i blisko ogrodzenia / furtki, by łatwo było je oczyścić. Oczywiście razem z niezjedzoną zielonką i innymi chwastami dadzą nam znakomity kompost pod warzywa.

Świnka wietnamska jest niekłopotliwa w hodowli, a daje dużo zadowolenia i bardzo smaczne mięso.

(pi)
Niedziela
13 września 2009


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Domowe ZOO
Domowe ZOO

 
 








kontakt
Copyright © 2008-2014 RGB plus