Poniedziałek, 23 października 2017 r.

» Bez polityki
» Inna historia
» Religia
» Biblia na co dzień
» Oni są inni
» Nasze zdrowie
» Wokół domu
» Domowe ZOO
» On, Ona, Ono, Oni
» Magazyn
» Trochę kultury
» Oblicza sportu
» Warto zobaczyć





    Polecamy:

» Żelazkowcy
» Magiczna krew
» F1 Historia zmagań
» Koniec Świata
» Bóg i Ty
» Dawcy organów
» Fakty i spekulacje
» Zapłać abonament
» Bezpieczny seks
» Wiara w pytaniach

 
Domowe ZOO
Domowe ZOO

«
Zakwaterowanie dla zwierząt
Zwierzęta domowe
Budujemy koryto
Koza - symbol ubóstwa, czy zdrowia?
Inteligencja z dalekiej Azji
Pies, czyli kot
 

Budujemy koryto

Jest lato i zielonka rośnie na polu, zwierzaki mogą więc żywić się same. Ale anomalie pogodowe, coraz częstsze deszcze powodują, że zwierzaki muszą być dokarmiane. Również w okresach jesienno - zimowo - wiosennym potrzebne jest naczynie z którego będą jeść.

Kozy, świnie, a nawet kury potrzebują koryta, w którym pasza będzie zadawana i z którego będą mogły ją samodzielnie pobierać. Jednak te trzy gatunki zwierząt potrzebują różnych pasz, a więc i koryta muszą być różne.

Kury
Zaczniemy od kur, bo koryto dla kur jest najłatwiej zrobić. Zrobimy je z rynny. Potrzebujemy odcinek półrynny (poprawne nazwy - rynna to rura pionowa, natomiast element poziomy zbierający wodę z dachu to półrynna). Potrzebujemy więc odcinek półrynny o długości około 15-20 centymetrów na jedną kurę. Jeżeli mamy duże stado, to możemy zmniejszyć do 10 cm. Jeśli robimy koryto wolno stojące, to oczywiście uwzględniamy dostęp z obu stron.

Wykorzystanie półrynny pozwala nam na znaczne oszczędności czasu i pieniędzy, a poza tym pozwala na dużą łatwość utrzymania porządku i umieszczenie koryta w miejscu dla nas najwygodniejszym.

Potrzebujemy
Półrynnę, dwie zaślepki, dwa, lub trzy haki do powieszenia rynny i dwie deseczki o długości około 40 centymetrów.

Półrynna może być oczywiście używana, ale dobrze wyczyszczona. Warto zwrócić uwagę, że półrynny najczęściej mają przekrój półokrągły, ale bywają też owalne i prostokątne (trapezowe). Dla kur w zasadzie nie ma to znaczenia. Rynny półokrągłe i owalne pozwalają paszy gromadzić się w jednej linii, w prostokątnych pasza jest rozłożona szerzej, co utrudnia nieco wybieranie paszy do ostatniego ziarenka, ale za to przy większej liczbie kur jest im łatwiej pobierać paszę szeroko rozłożoną i nie walczą ze sobą..

Jeśli półrynnę kupiliśmy, to jej końce zapewne są równo ucięte. Jeśli wykorzystujemy rynnę używaną, to końce musimy dociąć. Przykładamy kartkę papieru, tak, aby dłuższa krawędź była równo z krawędzią rynny, a płaszczyznę owijamy wokół rynny. Krótsza krawędź kartki wyznaczy nam linię cięcia - dokładnie prostopadłą do długości. Linię cięcia odznaczamy pisakiem, lub gwoździem i odcinamy - najlepiej szlifierką kątową z cienką tarczą korundową. Ostrym nożem, lub pilnikiem odcinamy nierówności (zadziory) pozostałe po przejściu tarczy, sprawdzamy przyleganie zaślepek - półrynna powinna na całej długości krawędzi przylegać do zaślepki.

Zaślepki mają dwa sposoby mocowania do półrynny
  • klips - zaślepka ma wbudowaną uszczelkę i klips (zatrzask), który mocuje ją do półrynny. Taka konstrukcja pozwala na rozbieralność, ale jest mniej wytrzymała mechanicznie.
  • klej - zaślepka jest przyklejana do półrynny. Jeśli użyjemy oryginalnego kleju do PCV, to otrzymamy bardzo mocne i nierozbieralne połączenie.
Możemy zastosować trzeci rodzaj połączenia - w rynnach nie używany, ponieważ nie daje szczelności hydraulicznej - kurom to jednak nie przeszkodzi.
  • wkręty - trzema - czterema wkrętami do drewna (karton-gipsu) mocujemy zaślepkę do półrynny. Otrzymamy połączenie rozbieralne, ale niezbyt szczelne - nie będziemy więc mogli wlewać do takiego korytka wody do picia, wrzucać pasz półpłynnych np. twarożku, resztek zupy itp. Jeśli jednak nałożymy cienki pasek uszczelniacza silikonowego, lub akrylowego pomiędzy półrynnę i zaślepkę uzyskamy szczelność pozwalającą na zadawanie dowolnej paszy.
Mamy już półrynnę z zaślepionymi końcami - a więc w zasadzie korytko zrobione. Jednak z takiego korytka kury wyrzucą paszę w ciągu kilku chwil - jest ono bowiem niestabilne i przechyla się na boki. Do zaślepek przykręcimy więc deseczki, które uniemożliwią przewrócenie korytka. Jeśli korytko jest krótkie - do jednego metra, to deseczki mogą być wyższe, tak aby dno korytka nie dotykało ziemi - pozwoli to kurom na wybranie całej paszy, łącznie z tą, którą wyrzucą z korytka. Jeśli półrynna jest dłuższa, to lepiej żeby dnem dotykała ziemi, bo inaczej to półrynna się wygnie. Warto postarać się o deseczki z twardego drewna - dębina, buczyna, olszyna. Mają większą odporność na wodę, wpływy atmosferyczne, ale i kurze odchody, które są bardzo agresywne. Listwy z twardego drewna możemy dostać w sklepach z artykułami do wykańczania wnętrz. Możemy również wykorzystać elementy z PCV - np. odcinek rury od odkurzacza.

Kury są hodowane w dwóch systemach:
  • naturalnym - ze swobodnym dostępem do ziemi (gruntu) i terenów zielonych.
  • pomieszczeniowym - gdzie kury, a właściwie to już wtedy brojlery, cały swój żywot spędzają w pomieszczeniu i są sztucznie dokarmiane specjalnymi paszami.
W praktyce amatorskiej stosuje się pierwszą metodę hodowli, ale kury muszą mieć swoje mieszkanko, w którym będą mogły się schronić w nocy, czy w czasie niepogody. Dlatego warto zrobić drugie korytko, które będzie przymocowane do ściany. Koszty korytka są niewielkie, więc możemy sobie pozwolić na zrobienie drugiego, a nawet trzeciego do wody.

Korytko przymocowane do ściany, to dokładnie takie samo jak zrobione wyżej, tylko bez deseczek przykręconych dla stabilności. W pomieszczeniu stabilność możemy uzyskać przez przymocowanie korytka do ściany. Wykorzystujemy haki rynnowe przeznaczone do systemu rynnowego jaki zastosowaliśmy. Haki muszą być rozmieszczone co 50-70 cm - gęściej niż na dachu (80-100), ponieważ kury wchodzą do korytka, a ważą znacznie więcej niż deszczówka.

Jeśli ściana kurnika jest murowana, to będzie nam trudno przykręcić haki w jednej linii. Dlatego haki przykręcamy do deseczki, a dopiero tą dwoma - trzema kołkami rozporowymi do ściany.

Warto zrobić również korytko do wody. Robimy je tak samo jak korytko do paszy, ale żeby woda nam mnie uciekła, to zaślepki musimy dobrze wkleić do półrynny. Możemy użyć oryginalnego kleju do PCV, ale jest to wydatek spory i nie posłuży nam do niczego innego. Możemy więc użyć silikonu, który może być stosowany do PCV - sanitarny, dekarski, lub uniwersalny i zaślepkę połączyć z półrynną wkrętami.

Jeszcze uwaga dotycząca wysokości korytka. Jeśli mamy w stadzie drobiu koguty, to na pewno doczekamy się potomstwa. Pisklęta na początku i tak trzymamy osobno i osobno dokarmiamy - wymagają przecież innej paszy. Ale wkrótce kwoka przyprowadza pisklaki do stada - i dobrze, bo szybciej zostaną zaakceptowane i nie będą przeganiane. Dlatego korytko nie może być zbyt wysoko, ale na takiej wysokości, żeby pisklaki mogły wskoczyć sobie do środka.
Oczywiście wysokość powieszenia korytka jest zależna od rodzaju drobiu jaki hodujemy. Dla kur japonek, które są znacznie mniejsze, korytko może stać na ziemi, ale dla indyków, może być powieszone wysoko.

I jeszcze słowo o wielkości korytka - długość to 10-20 centymetrów na sztukę drobiu, natomiast szerokość zależy od gatunku jaki hodujemy. Dla kur może ona być mniejsza - 10 cm, dla kaczek i większego drobiu 15 cm. Głębokość półrynny jest mniej ważna, ale jeśli zadajemy paszę jeden - dwa razy dziennie, to powinna być większa, by pomieścić paszę. Jest to ważne zwłaszcza przy kaczkach, które dostają dużo paszy mokrej. Dobrze jeśli półrynna ma krawędzie zawinięte do wewnątrz - jest bardziej wytrzymała mechanicznie, ale i - zwłaszcza kury, które lubią grzebać - nie będą wyrzucały paszy poza koryto.



Kozy i świnie

Kozy i świnie również lubią sobie pojeść, aczkolwiek żywią się w różny sposób, to zasada budowy koryta jest taka sama. Opiszemy budowę jednego koryta, a później omówimy różnice.

Potrzebujemy
Deski z twardego drewna, lub sosnowe, listwy, wkręty do drewna, podkładki papowe.

Staramy się dobrać deski możliwie szerokie na dno koryta i oczywiście bez sęków. Jeśli nie uda się dostać dostatecznie szerokich, możemy użyć dwóch, lub trzech, ale dobrze wysuszonych, bo inaczej to porobią się szpary.

Deski szlifujemy papierem ściernym, najpierw o ziarnie 24, później 60, używamy oczywiście szlifierki kątowej, ewentualnie wiertarki ze specjalną przystawką. Koryto powinno być szerokie na górze, więc na desce dna rysujemy równoległe do siebie linie, które powinny być w odległości kilku milimetrów od krawędzi. Wzdłuż tych linii wykonamy ukośne cięcie - najlepiej pilarką, ewentualnie możemy ukosy doszlifować szlifierką kątową. Uzyskamy trapezowy przekrój deski dna. Takie cięcie ukośne możemy zrobić na deskach boków koryta - zależy to od szerokości deski dna jaką dysponujemy. Jest ono nam potrzebne, by uzyskać szczelne połączenie boków i dna. Ukos lepiej jest robić na desce dna, a nie desce boku, bo wtedy uzyskamy mocniejsze połączenie. Otrzymaną po przecięciu ukosu płaszczyznę również szlifujemy. Deski docinamy na jednakową długość, zachowując cięcie prostopadłe do długości deski.

Do wyznaczania kątów prostych używamy kątowników, lub pił ręcznych, które między oprawą rękojeści, a grzbietem brzeszczota zachowują kąt prosty. Ale rzadko ten kąt ma rzeczywiście 90 stopni. Dlatego kątownik przykładamy z obu krawędzi deski i rysujemy dwie kreski, lub po przyłożeniu kątownika zaznaczamy punkty na obu krawędziach deski, po drugiej stronie postępujemy analogicznie i dopiero łącząc te punkty wyznaczamy linię cięcia. Możemy też się tym zbytnio nie przejmować i później, przy montażu dopasować.

Desek oczywiście niczym nie lakierujemy, ani nie zabezpieczamy. Możemy ewentualnie na samym końcu zaimpregnować zewnętrzną powierzchnię dna i listew, oraz dolny pas boków koryta - czyli miejsca narażone na kontakt z gruntem.

Układamy koryto do góry dnem, kładąc deskę dna na podwyższeniu, tak, aby boki łatwo było nam dopasować. Jeśli dno i boki nam pasują, to wyznaczamy miejsca montażu wkrętów. W desce, przez którą będzie przechodził wkręt wiercimy otwory w odległości około 10 cm od końców deski. Krótkimi wkrętami mocujemy boki do dna i sprawdzamy poprawność i szczelność montażu. Jeśli wszystko jest dobrze, wiercimy otwory pod pozostałe wkręty - w odległościach 15-20 cm. Deskę boku wiercimy na wylot, lekko nawiercając deskę w którą wkręt będzie wkręcany. Po ponownym sprawdzeniu poprawności tego co zrobiliśmy, rozbieramy wstępnie zmontowane koryto. W desce przelotowej otwór powinien być nieco większy - ok.4mm, tak by wkręt łatwo przechodził. W desce w którą będzie wkręcany wkręt nawiercamy otwory w miejscach zaznaczonych używając wiertła znacznie mniejszego niż średnica wkręta - 1,5-2mm. Dobrze jeśli możemy nawiercić na pełną długość wkręta, ale jeśli nie mamy tak długiego wiertła, to nawiercamy ile się uda. Nawiercenie pod wkręt ma dwa cele - ułatwić wkręcenie i zapobiec krzywemu wkręceniu wkręta, co mogłoby spowodować wyjście wkręta przez deskę, a to bardzo osłabi połączenie i narazi zwierzaki na skaleczenie. Jeśli by się to nam przydarzyło, to nie poprawiamy mocowania, tylko usuwamy wkręt i robimy nowe połączenie obok.

Używamy długich wkrętów - tak, by w desce były zagłębione na co najmniej 50mm, a lepiej na 75mm - czyli używamy najlepiej wkrętów 105mm. Pod łeb wkręta zakładamy podkładkę papową - która ma dużą powierzchnię i dobrze przytrzymuje deskę.
Dla ułatwienia wkręcania możemy wkręty zanurzyć w płynie do mycia naczyń. Uzyskuje się poślizg, a zmiękczone drewno lepiej obejmuje wkręt.

Jeśli okaże się, że nasze docinanie ukosu nie było zbyt precyzyjne, to możemy uszczelnić je (oczywiście przed skręceniem) uszczelniaczem silikonowym do drewna - szklarskim, dekarskim lub uniwersalnym. Warto skleić deski - zwłaszcza dna, jeśli dno składa się z dwóch desek - klejem do drewna. Może to być klasyczny Wikol, któryś z klei syntetycznych, lub na gorąco.

Mała uwaga o używaniu kleju na gorąco w pistolecie. Deska jest dość długa, co powoduje, że zanim nałożymy klej na końcu. to na początku jest już zimny. Nie przejmujemy się tym. Nakładamy klej na całą długość deski - dobrze jest zrobić to na obu łączonych krawędziach. Ustawiamy deski blisko siebie klejem do góry. Palnikiem gazowym do lutowania, lub opalarką podgrzewamy klej - równomiernie całą długość kleju, uważając, by się nie zapalił i by był równomiernie płynny. dobrze jest podgrzać także płaszczyzny drewna, które mają być sklejone - czyli obok kleju. Gdy klej na całej swej długości będzie już półpłynny szybko dociskamy deski do siebie i przytrzymujemy przez dłuższą chwilę by stężał. Ponieważ drewno jest również podgrzane palnikiem, więc tężenie kleju trwa nieco dłużej. Aby deski były równo ułożone warto przygotować wcześniej dwie listwy, na których ułożymy klejone deski. Mogą to być listwy przeznaczone jako podstawa koryta, wtedy możemy klejone deski przykręcić do listew.
W ten sposób z powodzeniem kleiłem trzy metrowe listwy szerokie na cztery centymetry.

Otrzymaliśmy koryto bez zaślepionych krótkich boków. Możemy je dorobić na dwa sposoby.
  • przykładamy deskę, odrysowujemy wewnętrzny zarys koryta i docinamy zaślepkę. Sposób jest nieco trudniejszy, ale daje mocniejsze połączenie, warto więc włożyć trochę wysiłku, zwłaszcza przy dużych korytach. Trudnością jest uzyskanie dobrej szczelności, ale tu pomocą służy nam silikon lub klej.
  • dopasowujemy deskę nieco większą niż zarys zewnętrzny, lub nawet dużo dłuższą (dla uzyskania nieprzewracalności koryta).
Wkręty do drewna dobrze trzymają deskę wtedy, gdy zwoje wkręta przecinają słoje drewna. Muszą więc być wkręcane prostopadle do deski. Wkręcanie wzdłuż słoi, jakie ma miejsce w drugiej metodzie zaślepienia, bardzo osłabi połączenie. W pierwszej metodzie również mamy do czynienia z wkręcaniem wzdłużnym, ale możemy wkręty osadzić ukośnie (prostopadle do ściany długiej), co zapewni właściwą wytrzymałość.

Mamy więc już zrobione koryto. Będzie ono jednak przewracane i pasza będzie zmarnowana. Ponadto ciągły kontakt dna z wilgocią, będzie powodował zagrzybienie koryta i szybkie jego zniszczenie. Dlatego warto przykręcić pod korytem dwie listwy, które uniosą koryto i zapewnią mu nieprzewracalność. Listwy mogą mieć przekrój 5x7 centymetrów i przykręcamy je przez dno koryta wkrętami z podkładkami papowymi.


Czym różni się koryto dla kóz, od koryta dla świń?
Właściwie to tylko szczelnością. Świnie dostają pasze mokre - „zupki”, koryto musi więc być szczelne, by zupka nie wypływała. Również ukos ścian bocznych może być większy, niż dla kóz - świnka jest bardzo niska i ma krótką szyję, więc trudniej jest jej wybrać pokarm, zalegający przy ściankach w wąskich i głębokich korytach. Kozy mogą mieć głębokie koryto prostopadłościenne, bo głębokość nie jest dla nich przeszkodą.

A jaka powinna być wielkość koryta?
Dla świń można przyjąć około 10-15 litrów na świnkę. Jednorazowo podajemy około 4-7 litrów pokarmu na jedną świnkę, a musimy mieć zapas przestrzeni, by świnki ryjąc w poszukiwaniu smakołyków, nie wyrzucały paszy poza koryto. Jeśli więc mamy więcej świnek korzystających jednocześnie z jednego koryta, to możemy przyjąć ok. 10 litrów na świnkę. Praktyka wskazuje, że dość dobrym wymiarem jest dno szerokie na 20cm, wysokość 15cm, a szerokość na górze 40cm. Przy długości 1 metra uzyskujemy pojemność 45 litrów, a przy korycie jednocześnie z obu stron zmieści się sześć świnek. Większe koryto pozwoli latem na zmieszczenie świeżej zielonki.

Dla kóz koryto powinno być znacznie większe, by zmieścić dużą ilość zielonki lub siana, ale jako się rzekło może być głębokie. A ponieważ kozy często się przepychają i przeganiają, to jeśli mamy większe stado powinny być nawet dwa koryta. Jednak lepszym rozwiązaniem jest zrobienie paśnika.

Zastosowanie paśnika w żywieniu kóz i świń
Kozy zjadają duża ilość zielonki, lub siana. Świnie, zwłaszcza wietnamskie bardzo lubią świeżą zielonkę, można więc zrobić paśnik, w którym będziemy wykładać paszę.

Ponieważ jesteśmy leniwi, to idziemy na najbliższy skład złomu i kupujemy gotowy. Potrzebujemy kratę okienną, bramę, lub przęsło ogrodzenia, które po odcięciu zbędnych elementów będzie stanowiło paśnik.

Zasada paśnika jest prosta - ma to być kilka - kilkanaście pionowych prętów, połączonych na górze i na dole poprzeczkami. Dla zwiększenia wytrzymałości może mieć poprzeczkę w połowie wysokości.

Dla kóz warto zestawić dwie kraty i zrobić w ten sposób jeden dwustronny paśnik. Dzięki temu kozy dominujące nie będą przeszkadzały w pobieraniu pokarmu tym bardziej spokojnym. Pod kratą paśnika można umocować koryto drewniane, do którego będą spadać kawałki zielonki, lub siana i będą mogły być dojadane. Jednocześnie koryto będzie służyło do dokarmiania innymi paszami, np. obierkami warzyw, jakie pozostaną z obiadu.

W takim przypadku wielkości paśnika i koryta muszą ze sobą pasować. Muszą mieć podobną długość, natomiast koryto powinno być szersze niż koryto samodzielne, natomiast może być płytsze.

Nieco inaczej ze świnkami. Paśnik powinien być dłuższy, ale niższy, ponieważ świnka to nie koza i wysoko nie sięgnie. Koryto nie musi być podstawione pod paśnik, bo świnka inaczej niż koza zje zielonkę z ziemi. Ale jeśli ustawimy koryto pod paśnikiem, to świnka stanie sobie w korycie, albo na krawędzi i sobie poradzi, my natomiast zaoszczędzimy miejsce. Również odstępy pomiędzy prętami powinny być nieco większe, a odchylenie od pionu nie za duże, by zielonka sama opadała na dół paśnika. Świnkom można rzucić zielonkę na ziemię, ale wtedy w poszukiwaniu smaczniejszych kąsków rozrzucą ją i część się zmarnuje. Natomiast jeśli pracujemy, lub z innego powodu karmimy raz lub dwa razy dziennie, to paśnik jest konieczny, pozwala bowiem tak kozom, jak i świniom zadać większą ilość zielonki, którą będą stopniowo pobierały.

Budujemy paśnik
Jako się rzekło - szukamy gotowego na złomowisku - wybór jest tak duży, że nie ma sensu robić od podstaw. Poza tym będzie nas kosztował kilkakrotnie mniej, no i oszczędzimy sobie spawania.

Wielkość paśnika - dla kóz długość powinna wynosić 40-60 cm na jedno zwierzę, dla świnek 30-50 cm. Wysokość jest uzależniona od planowanej pojemności paśnika. Lepiej jest zrobić znacznie większy - da nam to możliwość zadania paszy jednorazowo na cały dzień, a poza tym utrudni kozom wskakiwanie do środka. Ważne jest pochylenie paśnika. Dla paśnika jednostronnego może to być 30-40 stopni, dla dwustronnego 50-60 stopni. Kąt należy tak dobrać, by pasza sama przesuwała się niżej. Ma tu więc znaczenie rodzaj paszy - zielonka łatwiej się przesuwa niż siano, materiał z jakiego zbudowany paśnik, rodzaj farby jakim został pomalowany i jeszcze parę rzeczy. Oczywiście wszystkie poziome pręty usztywniające powinny być na zewnątrz paśnika.

Można zrobić paśnik składany - o regulowanej szerokości. Szczególnie wygodny będzie jako jednostronny, montowany przy ściance, lub ogrodzeniu. Ale nawet dwustronny jeśli będzie miał możliwość regulacji to pozwoli na dobranie kąta rozchylenia do ilości paszy, a więc do efektywniejszego karmienia.

W którym miejscu i jak instalujemy paśnik?
Wolno stojący może być wykonany jako stały lub przestawny. Stały montujemy na dwóch słupach - betonowych lub stalowych, ewentualnie drewnianych - te jednak mogą być obgryzane przez kozy, dobrze wkopanych (wbetonowanych) w podłoże. Przestawny najlepiej na krzyżaku będącym przedłużeniem jego boków. Zależy czy będzie nam służył w okresie zimowym, czy też letnim. Ważne jest, by zadawanie paszy było jak najmniej skomplikowane, bezpieczne dla zwierząt, a jednocześnie paśnik był stabilny i nie został przewrócony przez zwierzaki.
Paśnik jednostronny może być umocowany na ogrodzeniu, lub ścianie budynku. Paśnik dwustronny może być postawiony klasycznie - jako wolno stojący, przykryty daszkiem, lub może jedną, krótszą ścianką przylegać do ogrodzenia, lub ściany budynku. Może też być wmontowany w elementy konstrukcyjne wewnątrz budynku. Wygodnie jest tak ustawić paśnik i koryto, by można było zadawać paszę nie wchodząc do zagrody lub chlewika - a więc przez ogrodzenie, lub przez ściankę. Można zrobić specjalne okno przez które zielonkę wrzucimy do paśnika. Czasami również zadawanie pasz treściwych do koryta może być niełatwe. Zwłaszcza zimą, gdy zwierzaki są mało wybiegane i dostają mniej paszy, są bardzo niecierpliwe i wkładają łby do wiaderka zanim je opróżnimy. Szarpanina z kozami może być bardzo wyczerpująca i może doprowadzić do wyrzucenia paszy na ziemię. Podobne kłopoty bywają ze świnkami.

Zawsze musimy pamiętać, że zwierzęta bywają niezwykle pomysłowe i psotne. Potrafią wdrapywać się w miejsca zdawałoby się niedostępne, albo zniszczą zrobione zabezpieczenia, byle tylko dostać się do ulubionych smakołyków, lub na swobodę. I nie tylko kozy wykazują niezwykłą sprawność. Świnka potrafi wspiąć się na ponad metr, wskoczyć na kilku dziesięciocentymetrową półkę, przeskoczyć nawet dwumetrowy rów, podkopać, lub przerwać ogrodzenie. Zastanawiałem się kiedyś dlaczego nie ma winogron na krzewie. Dopiero jak zobaczyłem kurę na dachu budynku zdziobującą resztkę owoców zrozumiałem dlaczego w tym roku rosną tylko szypułki. Również koryto, czy paśnik może być zagrożeniem. Dlatego należy szczególnie zwrócić uwagę na mocowania - by były stabilne, czy odległości pomiędzy prętami paśnika - by nie włożyły głowy, która uwięzłaby.
Zwłaszcza w początkowym okresie po wykonaniu zmian w zagrodzie, należy obserwować zwierzęta i ich zachowanie. Pomysłowość i sprawność potrafi zdumiewać, ale czasem zwierzak ponosi przy tym śmierć...



Przedstawiliśmy ogólne propozycje budowy koryt i paśników. Na tej podstawie każdy powinien wypracować własny pomysł. Zanim doszedłem do właściwego koryta zrobiłem chyba pięć, które nie do końca zdawały egzamin. Najważniejsze jest dopasowanie rozmiaru - by nie było za małe i z odpowiedniego materiału, by nie zostało zniszczone, a także odpowiednio umocowane, by zwierzak nie zrobił sobie krzywdy.

Ten artykuł zostanie w najbliższym czasie opatrzony zdjęciami z budowy koryt.



Zapraszamy do podzielenia się swoimi doświadczeniami z hodowli zwierząt. Ciekawe wypowiedzi opublikujemy.

(pi)
Poniedziałek
14 czerwca 2010


 
 



Wszystkie artykuły w dziale:
Domowe ZOO
Domowe ZOO

 
 
Copyright © 2008-2017 RGB plus